IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Claire Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Łowca
Liczba postów : 126

Doświadczenie : 135

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Pią 30 Mar - 6:18

-No, od razu mi lepiej. Rób to jeszcze tylko troszkę częściej i będzie pełnia szczęścia. – uznała, słysząc jak jego śmiech nadal wybrzmiewa w jej głowie, mimo iż jedynym cieniem tego śmiechu pozostał rozczulony uśmiech. Verner miał wspaniały głos, taki głęboki i przejmujący, przekładało się to oczywiście na jego śmiech, sposób w jaki szeptał... Nawet na sposób w jaki milczał. Zresztą, nawet gdy nic do niej nie mówił, jego słowa i tak rozbrzmiewały w jej głowie. Musiała przy nim brzmieć jak kulawa papuga.
Aż zatrzęsła się przy tym osobliwym pocałunku, wspominając jak całowała w ten sposób swojego małego synka. To było wspaniałe uczucie, tak nachylać się tuż nad główką spokojnie śpiącego dziecka, czuć ciepło bijące od jego ciała i móc całować go na dobranoc. Nawet jeśli godzinę później miał budzić się i krzyczeć z powodu pełnej pieluszki i chęci spicia paru kropel mleka. Cichutko westchnęła. Brakowało jej tego.
Bardzo chciała się kimś zaopiekować, wiedząc, że jest komuś naprawdę niezbędnie konieczna do życia. Verner był już – haha – „dużym chłopcem” (właśnie, musiała się go w końcu spytać dokładnie o to ile miał lat), doskonale radziłby sobie bez niej, tak samo jak radził sobie przez x lat gdy jej nie znał. No cóż. Najwyraźniej był zmuszony do bycia poddawanym jej dziwactwom i do cierpienia z powodu jej niewinnych pragnień. Zaskoczył ją wypowiadając swoją następną kwestię. Czyżby wyglądała, jak gdyby miała się gdzieś wybierać? Uśmiechnęła się do niego z rozrzewnieniem i uniosła dłoń ku jego twarzy, zaczynając głaskać go delikatnie po policzku. W międzyczasie przyszły jej do głowy głupkowate myśli o tym, że zawsze miał ten genialny, trzydniowy zarost, zawsze taki sam – czyżby nawet broda wampirów była „zamrażana” wraz z momentem przemiany na okres nieśmiertelności?
-Nigdzie się nie wybieram. – wyszeptała w odpowiedzi, uśmiechając się nieznacznie. A, chwila. Musiała na moment wyjść z tego romantycznego, podniosłego nastroju.
-...No dobrze, na noc chyba będziesz musiał odstawić mnie do domu, chyba że mam tu spać. No i będę musiała iść do pracy, i jeszcze... – i tak zaczęła wyliczać. Ach, życie ludzi było tak beznadziejnie nudne i zależne od setek głupich spraw. Grunt to to, że wyglądała, jakby naprawdę nie chciała go opuszczać.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Claire de Lune



Karta Postaci + Relacje + Listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verner L. Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 315

Doświadczenie : 343

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Pią 30 Mar - 13:24

Przytrzymał jej dłoń przy swoim policzku.
W głębi duszy chciał przeprosić ją za to, że się nie ogolił i że zaraz będzie ją drapał zarostem po twarzy, ale się powstrzymał. Zdążyła już to przecież zauważyć, a poza tym to zabijanie romantyzmu.
Ucałował ją delikatnie, w policzek, nie w usta.
Miał jakieś dziwne, zamyślone spojrzenie.
Na jej dość prozaiczną uwagę zamrugał, ściągając lekko brwi.
-No tak, praca, praca, praca... -westchnął z dezaprobatą i znów się roześmiał, ale jakoś tak smutno.
No i jak jej tu teraz wyjaśnił, że nie przewidział powrotu do pracy, do Lorelden?
-Już jest noc. Prześpij się tutaj, obudzę Cię przed podróżą. -uśmiechnął się, biorąc ją na ręce i delikatnie przenosząc do sypialni.
Położył ją na pięknie dekorowanym, dwuosobowym łożu, ale sam siadł w fotelu obok (uprzednio, jak na dżentelmena przystało, okrywając Claire kołdrą!).
-I będę pamiętał, o podziwianiu widoków na Polach Mgieł. -puścił jej perskie oko.
Hej Claire, czas spać!

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claire Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Łowca
Liczba postów : 126

Doświadczenie : 135

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Pią 30 Mar - 21:30

Vernerze, litości! Akurat zarost wydawał się jej bardzo zachęcający, no.. Seksowny. Przynajmniej poczuje, że jeszcze żyje, i że komuś na niej zależy i jest gotowy do takich niewymuszonych, gorących pieszczot. Po prostu – poczuje, że ma przy sobie faceta. Claire prawie na złość myślom Vernera zaczęła muskać opuszkami palców jego wiecznie-trzydniowy-zarost i najwyraźniej się jej to podobało. Nigdy nie miała okazji karcić czy chwalić jakiegoś mężczyznę za to, że się nie ogolił, i najwyraźniej była daleka od tego pierwszego zachowania a szorstkość jego policzków całkiem się jej podobała. Wraz z jego delikatnym pocałunkiem stało się to, czego się och-ach tak obawiał - „drapnął ją zarostem po twarzy”. Kobieta wzruszyła ramionami (także tym obolałym) i uniosła brwi rzucając mu „przepraszające” spojrzenie. No i cóż mogła z tym zrobić.
-Właśnie takie jest ludzkie życie. – odrzekła szeptem, również nieco smutno się uśmiechając. Nie chciała się z nim rozstawać. Nie lubiła się z nim rozstawać.
Jego słowa wydały się jej słuszne ze względu na to, że jeszcze przed chwilą rzekomo był „wieczór” a wszędzie wokoło panowały niepokojące przeciętnego człowieka mrok i cisza. Uśmiechnęła się wesoło, jak gdyby właśnie usłyszała z jego ust jakąś wspaniałą nowinę. Zresztą, tak właśnie było.
-Dobrze. – zgodziła się, i już miała się przeciągać jak leniwa kotka (swoją drogą, Claire momentami bardzo przypominała te zwierzęta!), żeby podnieść się i przenieść na wskazane przez niego posłanko, przejąć się po drodze tym, że będzie musiała spać w halce, którą obecnie miała na sobie, gdyż z pewnością nie miała ze sobą żadnej koszuli nocnej... Ale nie. Dzielny obywatel Verner Gie stanąwszy na wysokości zadania chwycił ją tak, jak gdyby ważyła mniej niż bela najdelikatniejszego jedwabiu i z dziecinną łatwością przeniósł ją na tak cudowne łoże, na jakim nigdy nie spała. Claire choć bardzo chciała jakoś to skomentować, powstrzymała się jednak i uznała, że nawet jeśli mogła odbyć tę śmiertelną wyprawę z punktu A do punktu B, to jego zachowanie bardzo mile łechtało jej próżność, w związku z czym jej „komentarze” skończyły się tylko na wesołych chichotach. Bardzo miło jej było z tym, że ktoś tak o nią dbał.
No dobrze. Taktak, nie uznawała nagości czy półnagości przy.... No.. No. Ale to była sytuacja wyjątkowa, nie pójdzie przecież spać w pełnym rynsztunku. A ponadto do Vernera miała zaufanie. Zrzuciła z siebie kilka ubrań i starannie je ułożyła (co Verner mógł z zapartym tchem obserwować) , po czym zawinęła się z jego pomocą pod kołdrę czując się jak mała, rozpieszczana dziewczynka. I..
No nie. NO NIE. Miał zamiar tak tam siedzieć, na tym fotelu? Nie ma mowy! Claire zawinięta prawie po czubek głowy w kołdrę, wyściubiła nos poza ciepłą pierzynę i zwróciła się do niego z błagalnym, uroczym uśmiechem (i równie błagalnym tonem), który zignorowałby tylko idiota.
-A Ty..? Położysz się koło mnie? Chociaż na krótką, albo trochę dłuższą chwilę? – spytała, nie wiedząc czy faktycznie by chciał. No ale chyba jej nie odmówiiii...?

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Claire de Lune



Karta Postaci + Relacje + Listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verner L. Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 315

Doświadczenie : 343

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Pią 30 Mar - 22:37

Miała bardzo ładne ramiona-przemknęło mu przez myśl, gdy wreszcie mógł ujrzeć je nieokryte ubraniem.
I łydki również.
Szkoda, że ud nie odkryła, ale nie rozpędzajmy się.
I tak, obserwując jak spokojnie się rozbiera i bez cienia strachu czy speszenia składa swoje ubrania, odczuł jakąś wyjątkową intymność tej chwili.
A swojej prośby nie musiała mu dwa razy powtarzać. Uśmiechnął się ciepło i położył się obok Claire, na kołdrze.
-Choćby do rana. Potem na chwilkę wstanę i obudzę cię jak będziemy gotowi do podróży. -szepnął, całując ją delikatnie w czoło (zresztą aby dostać się niżej, musiałby przedzierać się przez koooołdrę).
Leciutko objął ręką Claire w talii, a raczej w grubiej warstwie kołdry, wyczuwając jedynie gdzie powinna być talia.
Wskutek tego było jej jeszcze cieplej (wyjątkowy raz, gdy dotyk wampira budzi taką temperaturę), bo przygniótł kołdrę troszkę bardziej!

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claire Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Łowca
Liczba postów : 126

Doświadczenie : 135

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Pią 30 Mar - 22:50

W odpowiedzi uśmiechnęła się tylko. Chwilo, trwaj, Vernerze – całuj! I tuuul! Szkoda, że prawdopodobnie nie mógłby przy niej zasnąć, ale doceniała to, że bardzo, ale to bardzo się starał, i dotrzymywał jej towarzystwa wśród pościeli i poduszek; tym bardziej to doceniała wiedząc (a raczej – przypuszczając) że wampiry nie śpią. Och. Ciekawe jak w takim razie pożytkował czas. Claire z pewnością cieszyłaby się z takiego bardzo praktycznego wydłużenia doby, ciekawe tylko, czy byłoby to równie pocieszne przez całą wieczność, czy tylko na samym początku. W sumie, jakby miała tą wieczność z kim dzielić... Na pewno zawsze byłoby coś ciekawego do robienia nocami, czyż nie?
-Mam nadzieję, że nie będę spała zbyt twardo. – zauważyła rozbawiona, zastanawiając się jakich to strasznych metod musiałby używać by ją dobudzić. Długo nad tym nie pomyślała. Jakoś rzadko się jej to zdarzało, ale teraz zamknęła powieki i ot tak usnęła zaraz po tej czynności. Verner był.. bardzo relaksujący!

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Claire de Lune



Karta Postaci + Relacje + Listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verner L. Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 315

Doświadczenie : 343

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Pią 30 Mar - 23:00

Mam nadzieję, że będziesz spała twardo. pomyślał, ale nie powiedział tego głośno.
Po prostu obserwował Claire z uśmiechem, który w miarę czasu stawał się coraz smutniejszy, aż wampir spoważniał całkiem.
Tak, Claire powinna się rano szykować na podróż do Lorelden.

Szkoda tylko, że był zbytnim egoistą, aby jej na to pozwolić.
Przymknął oczy, nie wiedząc jak długo tak leżąc, w posępnym zamyśleniu. Godzinę? Dwie? Pięć? Ledwie kwadrans? Oddech Claire był spokojny i wyrównany, wiedział, że dziewczyna śpi i tylko to się liczyło.

Nie wiedział, czy taka sytuacja się jeszcze powtórzy i czy będzie wtedy równie zdeterminowany jak teraz.
Zanim zabrał Claire do swojego domu posilił się, dodatkowo mieli zapewniony absolutny spokój i właśnie wytworzyła się między nimi (tylko na jak długo...?) wyjątkowa atmosfera zaufania...
Żaden z tych warunków nie był spełniony sześcset czterdzieści siedem lat temu, czego Verner żałował do dzisiaj...
I wszystkie trzy razem mogą się nieprędko powtórzyć.

Przez głowę przebiegały mu różne myśli, obawy, wyrzuty sumienia. Od tęsknoty za dzieckiem, którego nigdy nie mógłby jej dać, ale które mogłaby przecież mieć z kimś innym... po tęsknotę za słońcem.

I pomimo tych myśli, nadal był zdeterminowany. Też nie wiedział na jak długo, potem mógłby już nigdy się nie zdecydować.
Był potwornym egoistą, egoistą-potworem, jakkolwiek to ująć.

Wybacz mi, Claire

Objął dziewczynę mocniej, delikatnie odchylając kołdrę.
-Claire, już czas. -szepnął jej do ucha, a potem nachylił się jeszcze trochę.
-Wybacz mi, Claire. -jego wargi musnęły jej szyję jakby w delikatnym pocałunku.

A potem poczuła jakby dwie igły wbijające się w skórę, co w sumie wcale nie bolało.
Nie na samym początku. Dopóki nie zaczął pić, najpierw delikatnie i powoli a potem coraz szybciej i łapczywiej, dosłownie wysysając z niej życie i obejmując ją w czymś co na początku zdawało się tylko przytulaniem tak ściśle, że nie miała szansy się poruszyć, uwięziona w kokonie z kołdry.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claire Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Łowca
Liczba postów : 126

Doświadczenie : 135

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 9:17

Przez Sen Claire nie wyczuła momentu, w którym Verner zsunął z niej część kołdry – zarejestrowała jedynie, że jej twarz i szyję ujął nieprzyjemny dla śpiących ludzi chłód. Coś z pewnością do niej mówił, szeptał prosto do jej ucha, co sprawiło, że jej ciało przeszył dreszcz, ale śpiąca dziewczyna – tak jak zresztą przypuszczała wczorajszego wieczoru – miała problemy z całkowitym dobudzeniem się. Widać jednak za późno poszła spać, a sen w który zapadła wcześniej (i z którego brutalnie wybudziło ją uszkodzone ramię) nie był dla niej wystarczający. Poczuła, że objął ją mocniej i mimowolnie na jej ustach wykwitł nieśmiały, delikatny uśmiech. Na jego słowa mruknęła coś cichutko i ostrożnie spróbowała się zwrócić w jego stronę. Ach, tak! To co mówił jednak dotarło do niej, lecz potrzebowała czasu, aby owe słowa przetworzyć i zrozumieć. Nadszedł czas, to znaczy miała już wstawać?... No dobrze. Z pewnością nie wyciągałby jej z łóżka bez potrzeby, zapewne o tej porze droga z Pól Mgieł do Lorelden wyglądała najpiękniej. Pola Mgieł to był jeden z tych obszarów, o których co nieco wiedziała, lecz nigdy się tam nie zapuszczała, jeśli już musiała się tam znaleźć to przemykała tak szybko, jak to tylko było możliwe. I zawsze jak najkrótszą drogą.
Mężczyzna musnął jej szyję wargami obdarowując pocałunkiem, co sprawiło jej prawdziwą, niewymowną przyjemność i w pełni zrekompensowało podbieranie kołdry. Tylko dlaczego na bogów kazał jej sobie wybaczyć?
O.
Verner się w nią... Wkłuł. Claire właściwie zastanawiała się swego czasu jak to jest, jakie to może być uczucie, teraz już wiedziała: niepokojące i ciekawe, ale z upływem czasu i krwi stawało się coraz mniej przyjemne.
-Vernerze...? – szepnęła przytomniejszym głosem. Nic wcześniej nie wspominał o tym, że chciałby jej skosztować, poza momentem w którym zakładał jej opatrunek i pozwoliła mu zasmakować paru kropel jej krwi. Z początku czuła tylko delikatne mrowienie w kończynach, lecz mężczyzna spijał z niej coraz więcej krwi, i owo odczucie przestawało być delikatne. Czuła chłód i choć zawsze była bledziutka jak córka młynarza – teraz bledła jeszcze bardziej. Jej serce prędko dało jej znać o poważnym niedoborze krwi – desperacko próbowało przepompowywać to, co jeszcze pozostało, w związku z czym zaczęło bić bardzo szybko. Tempo, które samo sobie narzuciło okazało się być bardzo męczącym dla jego właścicielki.
Claire starała się poruszyć, lecz słabła z każdą sekundą, a ponadto wampir trzymał ją w prawdziwie żelaznym uścisku – oplótł ją w sposób bardzo zmyślny, jak zrobiłby to inny drapieżnik wyspecjalizowany w finezyjnej sztuce unieszkodliwiania swoich ofiar i... Zabijania ich. Czy... To już był koniec?
Zacisnęła białe piąstki na jego ciężkiej ręce, próbując ją jakoś z siebie zrzucić. Wszystkie siły, które próbowała z siebie wykrzesać zdecydowanie nie wystarczały. Zastanawiała się, czy w ogóle coś poczuł, szał krwi, który musiał go ogarnąć to jedna sprawa, wyjątkowa słabość jej prób to coś innego. Coraz ciężej było jej pochwycić w głowie jakąkolwiek myśl, nie mówiąc nawet o tym jak ciężko było ją zrozumieć i przekazać.
-Vernerze... To bardzo... boli.. – jęknęła bardzo cicho, czując, jak z jej powiek spływają łzy. Jej żyły i tętnice zaczęły się o siebie ścierać i zaciskać, miała wrażenie, że wręcz się rozszarpywały byle tylko zdobyć dla siebie chociaż jedną kropelkę krwi, którą wampir odbierał im w sposób bardzo podstępny i skuteczny. Miała wrażenie, że jej układ krwionośny płonął w żywym ogniu.

Wszelkie próby żałosnego „oporu” ustały. Serce dziewczyny biło coraz słabiej, ledwie oddychała, rzadko i płytko. Prawie nic niewidzącymi oczyma próbowała ułożyć jakichś obraz z rozmazujących się, barwnych plam. Spod powiek spływały tylko pojedyncze łzy i za nic nie mogła wydusić z siebie słowa czy przypomnieć sobie słów jakiejś modlitwy. Drżały jej wargi.
To naprawdę był koniec.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Claire de Lune



Karta Postaci + Relacje + Listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verner L. Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 315

Doświadczenie : 343

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 12:26

Jej uśmiech niemal go zabolał, chociaż przecież w teorii powinno go uspokoić, że Claire była zrelaksowana i odprężona i niedobudzona.
To rokowało o wiele lepiej niż ofiara, która wyrywała się ze zdumiewającą siłą i wrzeszczała o różnych mocno dekoncentrujących rzeczach.
Ale i tak był zaniepokojony, a to uczucie tylko wzmagało się z jej kolejnymi słowami.
Pięć słów, a tak strasznych, szczególnie te ostatnie trzy. Rozpaczliwie pragnął jej odpowiedzieć, odpowiedzieć, że przecież wie, jak to boli, że w jego przypadku trwało to nawet chyba jeszcze dłużej, że przeprasza. Albo odpowiedzieć wcześniej, przy pierwszym nieśmiałym pytaniu, cofnąć się, zahipnotyzować i puścić do domu bladą i osłabioną. Mógłby.
Ale nie zareagował ani razu, mając usta wciąż przyssane do jej szyi.
Vernerze, Vernerze, nie przejmuj się tak, to było logiczne, że jak się oderwie za wcześnie to przy niewprawnym ugryzieniu ofiara się wykrwawia. Powinienem był Ci o tym powiedzieć wcześniej, ale nie wpadło mi do głowy, że kilka miesięcy po ugryzieniu będziesz tak nierozsądny, że przyda Ci się wiedza o przemianach!
Cóż, wiedzę o przemianach przekazaną przez Caesare o wiele za późno zapamiętał bardzo dobrze. Wsłuchiwał się w bicie serca Claire z wytężoną uwagą, uważnie śledząc reakcje jej ciała. Zdawały się postępować bardzo szybko, może wydawało mu się tak dlatego, że był wyjątkowo zdenerwowany i przejęty. A może dlatego, że jego własna przemiana zdawała się trwać wieki. Zresztą to było całkiem prawdopodobne, jego stwórca musiał pozbawić krwi o wiele większą masę ciała niż teraz on.
Gdy jej serce mocno przyśpieszyło, a potem zaczęło zwalniać, wiedział już, że w tej chwili nie ma żadnego odwrotu. Czuł na swojej ręce już nietypowo zimne dłonie Claire, ich dotyk tak słaby jak muśnięcie skrzydeł motyla. Ciekawe, czy wkładała weń całą pozostałą siłę, czy tak jej się wydawało?
Wiem, Claire, wiem, że boli. A najgorsze, że nie mogę Ci nawet powiedzieć, że zaraz się skończy.
Palce dziewczyny powoli, bezwładnie osunęły się z jego ramienia
Wyczuwał wyraźnie, jak jej serce zwalniało coraz bardziej dramatycznie, słyszał ustający oddech.
Już czas, to koniec.
Możliwie delikatnie cofnął głowę, ale wyrwanie kłów i tak było dla dziewczyny jeszcze jednym ukłuciem bólu. Ten moment z kolei napełnił Vernera największym stresem, dłonie mu zadrżały, oczy z napięciem wpatrzył w ranę.
Ale tym razem nie trysnęła z niej krew. Już nie miało nawet co wypływać.
Teraz musiał działać szybko, ale i tak gdy spojrzenie w twarz Claire przypłacił kilkusekundowym opóźnieniem i bolesnym szarpnięciem w niebijącym sercu.
O czym teraz myślisz, Claire, co czujesz? Ból? Zawód? Nienawiść? Żal? Pustkę? Zaskoczenie? Chciałbym to wiedzieć, chciałbym móc się domyślić. Bo o ile przez kilkaset lat zbyt dokładnie i zbyt boleśnie pamiętałem uczucia z własnej przemiany, zbyt dokładnie wymazałem je potem z pamięci...
Łzy. Płakała. Od jak dawna?
Potrząsnął głową i wziął się w garść, bo jeszcze zaraz ofiara umrze w jeszcze idiotyczniejszy sposób niż podczas niewprawnego ugryzienia, mianowicie z powodu zwłoki wywołanej zgadywaniem jej uczuć.
Błyskawicznie podniósł własną dłoń do ust i przegryzł sobie nadgarstek. Następnie wolną ręką podtrzymał delikatnie głowę Claire, w bardziej pionowej pozycji. Zbliżył świeżą „ranę” do ust dziewczyny.
-Musisz teraz pić, Claire.
Mogła poczuć między wargami ciecz, której zapewne nie mogła(by) skojarzyć z żadnym innym znanym napojem. Przyjemnie ciepłą, chociaż zapewne jeszcze przed kilkoma minutami wydawałaby jej się lodowata. Teraz nawet dłoń Vernera na jej karku nie zdawała się zimna.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claire Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Łowca
Liczba postów : 126

Doświadczenie : 135

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 13:03

Zupełnie niepotrzebnie do niej mówił – Claire i tak nic z tego nie rozumiała, jego wypowiedzi ułożyły się w jednorodny bełkot, który w jej rozumieniu nie wyrażał żadnego sensownego znaczenia. Ogarniający ją chłód stał się o stokroć bardziej przejmujący niż wcześniej. Nie umiała już o niczym myśleć, nie była w stanie poruszać kończynami, palcami. Nic nie mogła, zupełnie traciła czucie; najdłużej utrzymywało się przy okolicach głowy, a więc udało się jej mimo wszystko wyczuć ciepłą ciecz, która zaczęła wpływać do jej ust. Sama nie wiedziała dlaczego, lecz odniosła wrażenie, że smakuje jak... Życie. A ono przecież właśnie ją opuszczało. A może życie wypływało jej przez usta, może powiedzenie „wyzionąć ducha” miało w sobie więcej prawdy niż do tej pory przypuszczała.
Claire zdążyła jeszcze tylko zamknąć powieki. Potem nastąpił ostatni, świszczący oddech. I wszystko ustało. Pozostało tylko jej ciało. Kiedyś jej cera zachwycała swoją wyjątkową, perłową barwą, teraz wydawała się być tylko ziemistą powłoką materii, na tle której wyróżniała się wyjątkowo przerażająca, czarno-sina plama na ramieniu (taktak, „obiadek” Vernera wyjątkowo nie służył zmajstrowanemu przez niego uprzednio sinakowi). Jej warkocze niedbale uplecione z mysich włosów plątały się gdzieś wokoło rąk i korpusu. Bielutka halka pozostała czysta, wampir nie uronił ani krwi. Ach.
I pozostały jeszcze dwa blade wgłębienia w szyi Claire – dowód na to, że to wszystko nie było tylko jakąś chorą fantazją Vernera.
Wyglądała na zaskakująco spokojną. Musiała przecież przypuszczać, że chciał ją zabić, wbił w nią kły bez żadnego ostrzeżenia i pił bez ustanku, a jednak nie broniła się. Ale to wszystko, to były kwestie powierzchowności.
Wewnątrz, poza własną świadomością, zaczęła płonąć – wampirza zaraza zaczęła się powoli i niewiarygodnie boleśnie zagnieżdżać w jej organizmie...

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Claire de Lune



Karta Postaci + Relacje + Listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verner L. Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 315

Doświadczenie : 343

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 13:21

DLACZEGO NIE PIŁA?!
Dlaczego nie przyssała się do dłoni łapczywie, nie piła aż do oporu, dopóki stwórcę nie zaczęło nawet boleć?!?!
Nie każdy jest tak łapczywy i żądny życia jak Ty, wampirzy synu. Zwykle wystarczy dać tylko skosztować krwi przed ostatnim uderzeniem serca, a wszystko samo odbywa się tak jak trzeba...
Dlaczego głos Caesare w jego głowie był taki drwiący?
Dał jej skosztować krwi przed ostatnim uderzeniem serca, wszystko powinno być tak jak trzeba, ale dlaczego szarpał nim taki dziki niepokój?
Na wszelki wypadek trzymał dłoń przy jej ustach długo po tym jak Claire przestała oddychać, dopóki ręka sama zupełnie mu się nie zabliźniła i nie zagoiła.
Dopiero wtedy, gdy odsunął się od dziewczyny, dotarło do niego, że właśnie umarła.
Że właśnie ją zabił, hehe.
I że w sumie to wcale nie był pewny czy po nieznośnie długim czasie oczekiwania przebudzi się czy nie, bo naprawdę wyglądała jak martwa, on nie miał żadnego doświadczenia i to było straszne, zupełnie nieprzemyślane, głupie, debilne i całkowicie do niego niepodobne.
W sumie we wszelkich innych okolicznościach byłoby jeszcze bardziej nieprzemyślane, ale to wcale jakoś nie poprawiało mu nastroju.
Wzdrygnął się lekko widząc jej ramię i znów okrył ją kołdrą pod szyję.
Cholera jasna, to wygląda jak całun.
Pomajstrował jeszcze przy kołdrze tak, że okrywała już tylko jej posiniaczone ramię, a druga ręka leżała swobodnie na prześcieradle, tak że Verner mógł chwycić dziewczynę za dłoń i tylko ostatecznie sobie potwierdzić, że ciepło, wraz z ludzkim życiem, już na zawsze uleciało z ciała dziewczyny.
Czując jakąś pustkę w środku, niezdolny nawet do żadnych uczuć poza niespokojnym oczekiwaniem, położył się obok niej.
Już wiedział, że to potrwa wieki.
Może iść po człowieka dla niej, będzie głodna gdy się obudzi?
Ale co jeśli obudzi się, gdy on pójdzie po "posiłek"?
Bez sensu, nie zajmie mu to więcej niż kilka minut, zmanipulowanych ludzi było pod dostatkiem w stolicy.
Ale co jeśli znając jego cholerne szczęście obudzi się właśnie wtedy?
Westchnął cicho.
Zmanipulowanych ludzi było pod dostatkiem w stolicy, pójdzie po takiego gdy Claire już się obudzi. Odbębni swoją torturę czekania nie oszukując żadnymi urozmaiceniami w stylu "złap ofiarę".

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claire Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Łowca
Liczba postów : 126

Doświadczenie : 135

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 14:05

Nikt kto przez to nie przeszedł nie byłby w stanie sobie wyobrazić bólu, który towarzyszył przemianie.
Nikt, kto przez to przeszedł nie potrafił go opisać nawet najprecyzyjniejszymi wyrażeniami.
Przez bardzo długi okres czasu jej powierzchowność nie zdradzała żadnych oznak przemiany. Prawdziwe piekło rozgrywało się wewnątrz. Przez ileś godzin jej cierpienie było jakby zwierzęce – oderwane od postrzegania rozumowego, czysto zmysłowe, a przez to było nawet gorsze. Nie mogła sobie wówczas wytłumaczyć, że to z pewnością zaraz minie, że to stan przejściowy, że już zaraz spokojnie umrze, albo stanie się COKOLWIEK co sprawi, że ból przestanie istnieć. Liczyło się tylko „tu i teraz”. A właśnie tam i właśnie wtedy rozrywał ją ból przekraczający granice wyobrażeń, pochłaniał ją piekielny ogień, gryzły ją wściekłe psy. Nie sposób było zliczyć wszystkich doznań towarzyszących tej podłej agonii.
Nie była świadoma niczego – nawet istnienia czasu. Została zawieszona w próżni między wiecznością a śmiertelnością, gdzie sekunda miała taką samą wartość jak nieskończoność. W uniwersum bez kształtu, które naginało się w rytm przeszywających fal cierpienia.
Wreszcie wampir mógł zaobserwować jakiś pomyślny znak. „Pomyślny”. Palce dłoni, na której Verner położył swoją dłoń zacisnęły się na niej kurczowo. Czyli nie umarła tak po prostu i nieodwołalnie. To znaczy, była poddawana przemianie. Następne widoki były znacznie smutniejsze.
Wprawdzie mężczyzna mógł obserwować bardzo fascynujący proces i na własne oczy przekonywać się o tym, jak włosy podczas przemiany stają się bardziej błyszczące, no, jak zmieniał się kolor jej oczu to raczej nie widział, za to mógł spostrzec co się dzieje z sylwetką, skórą, rysami twarzy, no po prostu wszystkim. Szkoda, że Claire w tym czasie boleśnie jęczała, a niejednokrotnie wręcz krzyczała, szarpiąc się spazmatycznie, próbując jakoś uwolnić się od straszliwego bólu.
Tak minęło wiele, wiele godzin, aż...
-...Ver..ne..rze? – wydusiła z siebie zalękniona Claire, drżąc niesamowicie i nie mając pojęcia co się wokół niej dzieje, gdzie jest i jak sprowadziła na siebie całe piekielne męki tego świata. Z jej oczu płynęły krwawe łzy.
Przez te niekończące katusze czuła się teraz jak małe, porzucone dziecko. Bezbronna. W ciągłym poczuciu zagrożenia – nie była w stanie zapanować nad otaczającym ją światem, nad wspomnieniem niedawnej katorgi. Dźwięki słyszane znacznie dokładniej wprawiały ją w lęk, nawet unoszący się w powietrzu pył czy kurz widziany o stokroć dokładniej niż wcześniej zdawał się jej wrogi i niebezpieczny. Tak bardzo była pewna, że umiera, że ją zabił, a był tutaj i wydawało się jej, że bez niego nie byłaby teraz w stanie postawić ani jednego, samodzielnego kroku.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Claire de Lune



Karta Postaci + Relacje + Listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verner L. Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 315

Doświadczenie : 343

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 14:48

Verner na początku leżał tępo, wpatrując się w Claire pusto, z wyczekiwaniem, z nadzieją, sam nie wiedział. I dla niego czas sie zatrzymał, w szklanej bańce cholernej niepewności.
Aż ścisnęła jego rękę, na co aż się rozpromienił, uśmiechnął, odżył, żyła, żyła, udało się!
Ale z pierwszym krzykiem oklapł natychmiast. No tak, prawie zapomniał o pewnym detalu.
O bólu związanym z własną przemianą dało się bez problemu nie myśleć przez wiele lat, zepchnąć go na dno podświadomości. Jednak nie dało się go zapomnieć.
A co najgorsze krzyczała jak Ingrid, jak jego zmarła niedoszła potomkini w agonalnym przerażeniu, tyle że głośniej, o wiele głośniej i częściej, cały czas. Tak, że aż zamgliło mu się przed oczami, że aż bał się, że i Claire jednak straci, tak jak Ingrid, że aż nie mógł tego znieść, że cofnął się i zacisnął powieki, błagając w duchu żeby przestała, chcąc uciec, chcąc choćby znaleźć jakiegoś śmiertelnika i wrócić dopiero jak Claire się uciszy.
Ale potem odczuł palący wstyd, przywołując się do porządku. Zachowywał się jak tchórz, nie stwórca. Znów przysunął się do Claire, rozumiejąć, a raczej tłumacząc sobie, że żyła, że udawało się, że leżałaby cicha i martwa jak głaz gdyby się nie udało, że to wszystko to "pozytywne" znaki. Przytłoczony wyrzutami sumienia, że skazywał ją na takie cierpienie, próbował ją przytulać, gładzić delikatnie po włosach, kojącym, trochę błagalnym szeptem wyjaśniać, że musi wytrzymać tylko tyle, że potem już nic nie będzie bolało, że to ostatni raz. Trzymał ją za drgające spazmatycznie ręce mimo gorzkiej wiedzy, że nie mogła tego poczuć ani usłyszeć jego słów.
Aż wreszcie, po czasie, który zdawał się wiecznością, aż niespodziewanie...!
-Claire! - odszepnął (w empatycznym zrozumieniu dla jej wyczulonego słuchu) z wyraźną ulgą, natychmiast przyciągając ją do siebie, jednak bardzo ostrożnie i delikatnie. Spróbował pogładzić ją po innych-już-w-dotyku włosach, żeby przestała drżeć, żeby przestała się bać.
-Wszystko w porządku, Claire, wszystko w porządku... -zapewniał ją, a może bardziej siebie, z trudem ukrywając wzruszenie.


∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claire Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Łowca
Liczba postów : 126

Doświadczenie : 135

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 15:48

-Dlaczego..Mi.. Nie powiedziałeś? – jęknęła, nie mogąc opanować płaczu. Właśnie tu był pies pogrzebany.
On.
Po prostu.
Śmiertelnie, okrutnie, podle, brutalnie, paskudnie.
Ją.
Przestraszył.
To znaczy taak, to że technicznie rzecz biorąc ją zabił to była inna historia, LECZ, bardziej bolało ją to, że przez moment myślała, że on wcale nie miał „pokojowych” zamiarów, że jej nie ostrzegł, że się nie przygotowała. Przecież mówiąc jej sekundę przed też byłby spontaniczny, tak? Ton w którym się do niego zwróciła brzmiał oskarżycielsko, a jednak mała biedna Claire przytuliła się do niego tak mocno, jak tylko mogła sobie na to pozwolić, co świadczyło o tym, że chyba jednak nie do końca miała mu to za złe.
-Bardzosiębałam. – przyznała zawstydzona. I bardzo bolało, ale tego lepiej chyba nie mówić. Ups. Już chyba to powiedziała. Nie mówiąc o tym, że dała temu wystarczające świadectwo, ale nie mogła tego pamiętać. Wetknęła głowę w poduszkę, jednocześnie wtulając się mocniej w jego tors. O. I nawet nie miała już tej szpetnej sinej plamy rozlanej na całym ramieniu. Wyglądała teraz naprawdę jak słodkie, nowo-narodzone kocię szukające schronienia u swojego rodziciela. Spojrzała mu nieśmiało w oczy, dochodząc do wniosku, że przez ułomniejszy, człowieczy wzrok nie mogła w pełni docenić jego urody.
-Czy teraz... Jestem taka jak Ty? – spytała cicho.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Claire de Lune



Karta Postaci + Relacje + Listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verner L. Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 315

Doświadczenie : 343

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 16:16

-Claire... -odparł z miną winowajcy i się zaciął. Chciał wyjaśnić, ale... ale nigdy nikomu nie mówił o Ingrid. Wiedział tylko Caesare.
I mówienie o tym Claire tuż po jej własnej przemianie nie byłoby chyba dobrym pomysłem. Mogłaby to odebrać po swojemu, a on nie chciał psuć atmosfery w jakikolwiek sposób.
Chciał, aby pierwsze dni Claire jako wampirzycy były przesycone spokojem i zaufaniem, nie to co jego własne początki!
A ponadto już nigdy nie będzie mógł jej zahipnotyzować po kłótni.
-Ja też. -odpowiedział potulnie na jej słowa, mocniej przyciskając ją do siebie. -Jesteś moim pierwszym...potomkiem.
Nie mógł pohamować delikatnego uśmiechu widząc ją teraz, nawet widząc raniące go krwawe łzy. One też były dowodem na to, że wszystko się udało.
Że jest taka jak on.
-Tak, teraz...zostałaś wampirzycą. -potwierdził ostrożnie wszystkie jej przypuszczenia.
I możesz zostać ze mną już na zawsze!

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claire Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Łowca
Liczba postów : 126

Doświadczenie : 135

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 16:32

Hm, w momencie w którym zaczął próbować się tłumaczyć już właściwie nie oczekiwała od niego wyjaśnień, o które wcześniej go poprosiła, bardziej zależało jej na odpowiedzi na inne pytanie. Gdy przycisnął ją mocniej do siebie zorientowała się, że już nigdy nie będzie czuła chłodu bijącego od jego ciała, z bardzo prostej przyczyny – taki sam chłód bił w tej chwili od niej. Czyli w sumie obojgu było tak samo ciepło, o.
To dobrze. Na jego słowa uśmiechnęła się speszona. To brzmiało tak niedorzecznie, a jednak wszystko wskazywało na to, że prawdziwie. Otarła łzy z twarzy zauważając, że i one się zmieniły.
Dziewczyna poważnie zajrzała swojemu stwórcy w oczy. Nie wiedziała za bardzo jak ładnie sformułować swoją myśl, jak sprawić, żeby zabrzmiała tak, jak wybrzmiewała w jej uczuciach.
-Dziękuję Ci. Za zaufanie i... za miłość. Bez tego byś pewnie tego nie zrobił. – odrzekła, znowuż głaszcząc go po jego wspaniałym zaroście. Hm.
Miała nadzieję, że jej fryzura w momencie przemiany była korzystna!

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Claire de Lune



Karta Postaci + Relacje + Listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verner L. Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 315

Doświadczenie : 343

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 16:42

W sumie odkąd ją porwał z wolnych terenów, cały czas targał nim pewien niepokój, który osiągnął punkt szczytowy w chwili przemiany. Nadal pozstawały jednak pytania, pretensje, zarzuty, którymi mógł zostać zasypany i wszystkie tłumaczenia się, których mógł nie umieć sformułować.
Jednak, jak zwykle, to ona odczytała i sformułowała jego uczucia lepiej niż om sam.
Z zachwytem spoglądając w jej (nowe, szkliste) oczy, uśmiechnął się w wyraźną ulgą.
-To ja dziękuję, że jesteś... i że nie jesteś na mnie wściekła. -wyszeptał, ostatnią część zdania dodając z pewną nieśmiałością.
Następnie delikatnie pocałował ją w usta, jakby na potwierdzenie jej słów.
-Musisz być bardzo głodna? -zszedł na bardziej przyziemne tematy, gdy tylko oderwał się od warg Claire. Mogliby tak siedzieć i patrzeć na siebie w nieskończoność, ale przecież pamiętał swój wilczy głód sprzed sześciu wieków!

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claire Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Łowca
Liczba postów : 126

Doświadczenie : 135

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 17:07

-Tego nie powiedziałam. – rzuciła, próbując udawać grozę, jednak Verner mógł jednoznacznie zrozumieć, że Claire się wygłupiała i chciała się z nim tylko odrobinę podroczyć. W sumie to faktycznie, troszkę się na niego gniewała. Niech sobie nie myśli, że tak wszystko puści bez echa!
Och Vernerze, taktaktak, tego jej było trzeba! Jej wargi z wielkim zaangażowaniem zatraciły się w zmysłowym tańcu pocałunków, i tak właśnie Claire zaczęła poznawać pierwsze blaski i cienie wampiryzmu.
Zasada pierwsza, albo któraś tam z kolei, ale niech będzie pierwsza, bo przyswoi ją jako pierwszą w kolejności: wampirze kły wyczuwając gorącą atmosferę (cokolwiek to znaczy) nie przepuszczają okazji by się pokazać. I tak też właśnie się stało. Nowonarodzona wampirzyca irracjonalnie bojąc się, że tymi „pocałunkami” skaleczyła swojego kochanka, pisnęła cicho i natychmiast się odsunęła zasłaniając usta.
-Głodna? Nienie, nie chcę. – wyburczała zakłopotana, nieco zniekształcając słowa przez przytykanie dłoni do ust. Właśnie zdała sobie sprawę z pewnej bardzo trudnej prawdy.
Wampiry nie jedzą ciastek.
Wampiry zdobywają pożywienie z ludzkich szyj. Cholera. Przecież ona nie da rady. Spłoszona usiadła w swojej halce na fotelu, na którym jeszcze wczoraj rozsiadł się przed nią Verner i opuściła głowę. To przecież było zbyt piękne, żeby mogło się okazać prawdziwym.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Claire de Lune



Karta Postaci + Relacje + Listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verner L. Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 315

Doświadczenie : 343

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 17:16

No miał nadzieję!
Zresztą, nie było już odwrotu, nawet gdyby była wściekła, musiałaby się pogodzić z jego towarzystwem przynajmniej na jakiś czas.
Tak jak on w dość niecodzienny sposób pogodził się z własnym stwórcą.
Niechcący roześmiał się, gdy wysunęły jej się kły. I jego wysunęły się momentalnie, chyba zresztą na ten widok.
Claire z kłami.
Mrrrr.
-Nie przejmuj się, nie możesz mi nic nimi zrobić. -wyjaśnił żartobliwie, ale potem wszystko potoczyło się dziwnie.
Zakłopotany głównie nieświadomością przyczyny jej strachu, podszedł ostrożnie do fotela i przykucnął obok.
-Claire...co się stało? -zapytał łagodnie. -Zwykle jest się głodnym tuż po przemianie, ale możesz jeszcze poczekać, jeśli nie chcesz tak od razu, zabiorę Cię potem na miasto i kogoś sobie wybierzesz...
...
No cóż, po sześciu wiekach zapomina się o fundamentalnych różnicach między wrażliwością ludzką a wampirzą.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claire Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Łowca
Liczba postów : 126

Doświadczenie : 135

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 17:23

-Nie dam rady. – odpowiedziała cicho, patrząc się martwo w ścianę. O. Potrafiła siedzieć zupełnie nieruchomo, nie oddychając, bez pulsu i wszystkich innych „żywych” zachowań. Interesująca informacja.
-Nie mogę pić.. No wiesz. Z ludzi. Jest jakaś inna możliwość? – spytała cicho, próbując sobie wyobrazić, jak niesamowicie żałośnie wyglądałaby nad szyją bogom ducha winnego człowieka. Zresztą, hej, skąd weźmie człowieka na Polach Mgieł? Claire szczerze to zafrapowało. Czegokolwiek nie wiedziała na temat tego miejsca, informacji o zahipnotyzowanych armiach anemicznych istot wlekących się przez Avraire raczej nie ujawniali postronnym. Nawet wampiry musiały jakoś dbać o swój PR.
Hehe, nie mogła z kłami nic zrobić. Zabrzmiało optymistyczne. Spojrzała zakłopotana na swojego stwórcę czując się nieswojo z nowymi.. elementami uzębienia. Jak ona teraz ma je schować, jak układać usta?
-Ależ muszę teraz idiotycznie wyglądać. – przyznała skołowana, patrząc na niego w taki sposób, jak gdyby była pryszczatą okularnicą-szablozębną. Super!

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Claire de Lune



Karta Postaci + Relacje + Listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verner L. Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 315

Doświadczenie : 343

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 17:28

-Wyglądasz pięknie. -zapewnił ją całkowicie szczerze, w końcu mogła wyczytać zachwyt w jego oczach.
Claire była teraz wampirem i to JEGO wampirem! Kły, nie dość że były tego symbolem, to po prostu wyglądały naprawdę uroczo.
Swoje zdążył już schować, ale dla otuchy wysunął je raz jeszcze i cmoknął dziewczynę w usta.
-Z biegiem czas nauczysz się je chować i wysuwać na zawołanie. -pocieszył ją.
A potem przeszedł do jej pierwszych słów, poważniejąc z jakimś smutkiem.
-Przyzwyczaisz się, każdy się przyzwyczaja. -powiedział cicho, układając dłonie na jej policzkach i z powagą patrząc jej w oczy. -Na początku jest...ciężko, ale potem nauczysz się nawet nie robić im żadnej krzywdy.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claire Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Łowca
Liczba postów : 126

Doświadczenie : 135

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 18:49

Zakłopotana Claire chwyciła Vernera za ręce i zaczęła nimi powoli kołysać, dokładnie w taki sam sposób jak podczas ich pierwszego spotkania, no dobrze, właściwie to śmielej – teraz była pewniejsza, że jej nie odrzuci. W jej oczach wyrysowała się niepewność, która została wprost zmiażdżona przez siłę zachwytu bijącego z jego spojrzenia. Gdy tak na nią patrzył naprawdę zaczynała wierzyć w siebie i w to, że mogła się podobać. Chyba nowa płaszczyzna ich obopólnych relacji, to jest „stwórca-potomkini” oraz wampiryzm ogółem miały szansę zbliżyć ich do siebie na nowy sposób, umocnić ich uczucia i znacznie je ubogacić. Widziała to już teraz, obserwując poczynania Vernera, który dawał się jej obecnie poznać ze strony Stwórcy Idealnego i wspaniałego wychowawcy. Dzięki paru „głupim” uwagom o kłach jej morale zostało podniesione i w końcu udało się jej je schować. Uf!
Potem nastrój trochę się popsuł. Claire zapowietrzyła się – nierobienie im krzywdy Z CZASEM miało być – przepraszam bardzo – osiągnięciem? Spojrzała na niego z miną zbitego pieska.
-A.. Zwierzęta? Czy możemy żywić się krwią zwierząt? – naprawdę nie potrafiła sobie wyobrazić sytuacji, w której atakowałaby bezbronnego człowieka, zresztą halo, sama nadal była pod względem charakteru człowiekiem. Cholera. Groziło jej rozszczepienie osobowości. Spokój, czas pomyśleć o czymś innym niż głód i metody jego zaspokajania. O, doskonale, szybko znalazła kolejny problem do rozważenia.
-Zostawiłam wszystkie swoje rzeczy w Lorelden. – jęknęła cicho. Być może dobytek jej życia nie był zbyt wielki, ale przy sobie miała tylko wczorajsze ubrania, żadnych osobistych przedmiotów, niczego, wszystko przepadło. Ech.
Żegnaj kochany, wędrowny plecaczku.
Żegnaj portreciku Gabriela.
Taki jest wampiryzm.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Claire de Lune



Karta Postaci + Relacje + Listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verner L. Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 315

Doświadczenie : 343

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 19:01

Krwią zwierząt?
Verner zauważalnie się wzdrygnął na samą myśl.
-Są ohydne, podobnie jak krew innych ras. - i nie zamierzał pozwolić Claire na takie...coś, nawet jeśli chciałaby albo "umrzeć" z głodu albo żywić się szczurami. -Ludzi hipnotyzujemy, nie trzeba nawet ich...no wiesz, atakować.
Już bardziej zaniepokoiła go uwaga o ekwipunku. No jasne, Verner, idioto.
-Masz jakiegoś znajomego, który...odesłałby Ci je na tereny wolne? Albo wiesz, wybiorę się tam kiedyś jakoś. - jej samej by tego nie polecał jeśli nie chcieli mieć paru trupów po drodze. To byłby zdecydowanie negatywny PR dla wampirów.
Naprawdę, chciałby aby wszystko było dobrze, perfekcyjnie i w ogóle...
-Nie martw się, wszystko się ułoży. Grunt, że przemiana poszła dobrze. -zapewnił Claire z może-trochę-wymuszonym uśmiechem, bo w jego oczach mogła dostrzec jak bardzo stresował się samą przemianą.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claire Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Łowca
Liczba postów : 126

Doświadczenie : 135

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 19:15

Claire wygięła usta w podkówkę, mając nadzieję, że jakoś tym złamie Vernera. Czyżby nie był zwolennikiem diety zwierzotariańskiej i uznawał tylko ludzką, w obawie iż ta pierwsza jest niedobra i dostarcza zbyt mało pełnowartościowych protein niezbędnych wampirom do prawidłowego rozwoju i posiadania zdrowych kłów?
-Ale oni cierpią. – odrzekła bardzo cicho, przypominając sobie jak bardzo ją bolało. Ponadto, zerknęła na Vernera z cieniem podejrzenia. Czyli co, ją też hipnotyzował jak była człowiekiem, żeby sobie podpijać jej krew?
-Nie, nie trzeba. Wreszcie trafiła mi się okazja do odnowienia ekwipażu. – przyznała, dochodząc do wniosku, że najbardziej będzie jej brakować portreciku. No przykro. I tak na zawsze zachowa obraz jej małego Gabriela w pamięci, zwłaszcza wziąwszy pod uwagę to, że wampiry mialy doskonałą pamięć. Uśmiechnęła się nieco pobłażliwie, zerkając z ukosa na ukochanego.
-Nie, Vernerze. Nie mam przyjaciół wśród ludzi, właściwie nie mam wśród nich nawet zaufanych znajomych. – przyznała. Teraz jej się raczej nie przydadzą. Przecież nie będzie prosiła Lorda Rodericka, by odesłał jej rzeczy, to niedopuszczalne i żałosne, nawet jako kawał.
Widząc nieco nerwowe, zaniepokojone reakcje wówczas, gdy mówił o przemianie, Claire udzieliła się ta dziwna, niestabilna atmosfera.
-Na pewno? – spytała, podnosząc spojrzenie do góry przez wzgląd na opuszczoną głowę. Jakoś nagle przyszło jej do głowy pewne pytanie, ale za żadne skarby świata nie miałaby odwagi go zadać.
Ciekawe, czy wampiry uznawały ceremonie zaślubin.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Claire de Lune



Karta Postaci + Relacje + Listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verner L. Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 315

Doświadczenie : 343

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 19:26

Nie złamała!
Będzie pić ludzi i tyle. Sam też miał opory, ale je przemógł, a raczej przemogły się w nim same, gdy tylko pierwszy stanął mu na drodze.
Przykre, ale prawdziwe. Potem zresztą było już tylko lepiej.
-Nie, gdy wypija się tylko trochę nic nie czują i nie pamiętają, Ciebie też zaczęło boleć dopiero po chwili. -wyjaśnił cierpliwie, kulturalnie przemilczając fakt, że aby dojść do takiego stopnia zaawansowania, najpierw będzie musiała kilku zabić.
Verner nic nie wiedział o portreciku i uznał słowa Claire za rozsądne, ale mimo wszystko intuicja mówiła mu, że...
-...Możesz zawsze napisać do jakiegoś znajomego...klienta, czy nawet kogoś z dworu. Po charakterze pisma nie pozna się wampira, a ponadto podejrzenie, że jesteś w Głównym Królestwie będzie korzystniejsze niż Twoje zniknięcie bez śladu i słowa.
Następnie spojrzał w oczy swojej potomkini i poczuł się w obowiązku rozwiać jej obawy.
-Na pewno! -pośpieszył z zapewnieniem, przytulając ją mocno. -Bałem się, że coś pójdzie nie tak w trakcie, że Cię...stracę. A jesteś tu, taka jak ja i...to takie niesamowite, wiesz, no! - w sumie jedna z niewielu rzeczy, których nie doświadczył w ciągu swojego długiego życia!

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claire Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Łowca
Liczba postów : 126

Doświadczenie : 135

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   Sob 31 Mar - 19:52

-No ale ja nie chcę. – powtórzyła uparcie, sugerując tym samym, że będzie upartym dzieckiem-niejadkiem, wobec którego trzeba będzie stosować przemyślane metody wychowawczo-odżywcze. Polityka „Za mamusię” i innych samolocików chyba nie mogła wchodzić w grę.
Wzruszyła ramionami.
-Coś wymyślę. – zapewniła, dochodząc do wniosku, że właściwie to nie miała żadnych sensownych pomysłów, a była teraz daleka od jawnego kontaktowania się z kimś z dworu i od okłamywania go, odnośnie tego co obecnie się z nią działo. Źle by się czuła. Ostatecznie udało się mu ją pocieszyć i rozweselić. Podniosła się w swojej halce i rozłożyła zachęcająco ramiona.
-W takim razie proszę mnie przytulić. – zarządziła. Ależ z niej była przylepa! Ale za to jaka słodka.
Taktak, tul ją, a potem wróćmy do kwestii picia krwi zwierząt, oo tak! Claire spojrzała na swoje wczorajsze... Przedwczorajsze ubrania i nagle zdała sobie sprawę z pewnego, istotnego dyskomfortu.
-Jest gdzieś tu łazienka? – zapytała.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Claire de Lune



Karta Postaci + Relacje + Listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom   

Powrót do góry Go down
 

Verner Lucius Griendstrom i Claire Griendstrom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Claire Atterbury
» Claire Meminger
» Lucius Castayne
» Lucius Malfoy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elion  :: Pola Mgieł :: Miasto Avraire :: Dzielnica Mieszkalna-