IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sala Wejściowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Septyenna Iola Leuvardêen
avatar
Potomek smoka
Profesja : Mag
Liczba postów : 368

Doświadczenie : 246

PisanieTemat: Sala Wejściowa   Pią 9 Mar - 14:37


☼  SALA  WEJŚCIOWA  ☼





Do Sali Wejściowej wpadają promienie słoneczne, dach nie zachował się najlepiej. Ciekawe jest jednak, że podczas ulew wcale nie przecieka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.lastfm.pl/user/Ylarie
Reinmar von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 63

Doświadczenie : 54

PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Czw 21 Mar - 8:55

Reinmar von Bielau, obecny przywódca ludzi zamieszkujących Elion, usiadł na dużym odłamie gruzu. Plecy wciąż piekły po spotkaniu z pazurami bestii. Choć ranami zajęli się najlepsi Eliońscy medycy, plecy władcy miały zostać udekorowane nowym zestawem blizn. Reinmar jednak przyzwyczajony był do bólu. Teraz zaś bardziej zajmowały go niedawne wydarzenia. Wydarzenia haniebne, wołające o pomstę.
Władca bił się z myślami. Śmierć Theodora Dobrego wciąż była zadrą w sercu, rozjątrzoną przez brak szacunku jego byłych poddanych. Były władca Elionu poświęcił życie, by w państwie panował pokój, a poddanym żyło się dobrze i dostatnio. A mimo to, jego śmierć zdawała się cieszyć tak wielu.
Reinmar oparł się o rękojeść miecza, którego koniec wbijał się w podłożę, i opuścił głowę. Czuł na barkach brzemię odpowiedzialności. Przed oczyma wciąż widział potomków o elfy pijące na umór, tańczące po stołach i hołdujące własnym, bardzo swobodnym zwyczajom. Zacisnął mocno zęby, by nie zatrząść się z gniewu. Nie winił własnego ludu za rozgoryczenie i wściekłość, które gościły i w jego sercu. Ale na bogów, zachowanie było jawnym pogwałceniem niepewnego pokoju. Reinmar czuł, że wszystko wymyka mu się z rąk.
- Gdzie ta cholerna Amarillis - warknął do siebie, mocniej ściskając rękojeść miecza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amarillys Ragnar
avatar
Człowiek
Profesja : Zabójca
Liczba postów : 16

Doświadczenie : 23

PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Czw 21 Mar - 12:01

Okej, tylko spokojnie, przecież on cię nie zje... No dobra, ale co najmniej poszlachtuje. Ech kurtyzana mać tych cholernych idiotów! Spieprzyli cały plan. Westchnęłam ciężko i stanęłam przed drzwiami wejściowymi. No, raz Bruklanowi śmierć. Pchnęłam skrzydło i weszłam do zalanej słońcem sali. Władca już tam stał.
- Witaj, Reynevanie - klęknęłam na jedno kolano. Wyglądał na wściekłego. Kurna. - Mam nadzieję że rany nie są zbyt dotkliwe i że zanim utniesz mi głowę dasz mi szansę wytłumaczenia tej niezbyt ciekawej sytuacji - pochyliłam głowę.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴


Ostatnie co zobaczysz to błysk ostrza tańczącego na twej twarzy.

Amari Oni Listy

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinmar von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 63

Doświadczenie : 54

PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Czw 21 Mar - 12:09

Słysząc kroki zabójczyni, Reinmar otrząsnął się z zamyślenia. Wsparł się na miecz i wstał, ukazując swoją nielichą sylwetkę. W tym momencie do ruin zamczyska weszła Amarillys. Władca zmierzył doradczynię zimnym wzrokiem.
- Wstań - ponury głos mężczyzny był jeszcze bardziej nieprzyjemny niż zwykle.
Obnażona stal klingi wciąż skierowana była ku podłożu, lecz dzierżące ją ramię Reinmar'a zdawało się drżeć ze zniecierpliwienia.
Nastąpiła długa, pełna napięcia cisza.
- Mów - powiedział w końcu władca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amarillys Ragnar
avatar
Człowiek
Profesja : Zabójca
Liczba postów : 16

Doświadczenie : 23

PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Czw 21 Mar - 12:38

Wstałam. Na szczęście byłam wyższa niż przeciętna ludzka kobieta, tak więc nie musiałam zadzierać głowy, by zajrzeć Reinmarowi w szmaragdowe oczy. Trochu miałam nadzieję że zobaczy w moich że żałuję tej całej sytuacji, no ale cóż... Co można zobaczyć w wilkołaczych oczach mutanta? Kocie źrenice obwodzone żółtymi tęczówkami. I tyle.
- Pierwotny plan miał zakładać, że ty, Reynevanie, albo zostaniesz na sali, albo powrócisz wraz ze służbą do wynajętego mieszkania, jednak żadne z nas nie pomyślało, że znajdziesz się w karczmie wraz z tymi "żałobnikami" - skrzywiłam się, po czym kontynuowałam - I teoretycznie leukodule miały zrobić jedynie zamieszanie i wprowadzić panikę przy minimalnym nakładzie ofiar. Znaczy, kilka osób miało mieć zadrapania i koniec. Dym by się rozwiał a leukodule by się rozpłynęły przez promienie słońca. Ale ten parszywy łowca potworów nie wspomniał mi o jednym cholernie ważnym szczególe - przyłapałam się na tym że wbijam sobie paznokcie w dłonie zwinięte w pięści. Rozluźniłam palce, po których zaczęła sączyć się krew - Owe paskudztwa w towarzystwie ognia wariują zupełnie. Rzucają się na kogo padnie, wbijają pazury głęboko, czasem nawet gryzą. Dlatego tak swędzi. Na szczęście owy łowca już więcej żadnego potwora nie złapie - stwierdziłam. Przed oczami mi stanął obraz leżącego na kamieniach jaskini zakrwawionego ludzkiego ciała bez dłoni i oczu, z wyrytym na policzkach wzorkiem - Nie mniej jednak pochodnie do karczmy wrzucili ludzie, którzy nie byli wtajemniczeni w plan, tak więc ogień nie był planowany. Podpalaczy nie znaleziono. No i wyszło z tego to co wyszło... Przykro mi, panie. Nie tak to miało wyglądać - ponownie schyliłam głowę ze skruchą. No, teraz na pewno mi ją odetnie...

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴


Ostatnie co zobaczysz to błysk ostrza tańczącego na twej twarzy.

Amari Oni Listy

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinmar von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 63

Doświadczenie : 54

PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Czw 21 Mar - 12:58

Z każdym słowem Amarillys, paskudny grymas na twarzy Reinmara stawał się bardziej widoczny. Zmarszczone czoło, ściągnięte brwi i wykrzywione usta nie wróżyły nic dobrego. Oddech władcy był chrapliwy. Rzadko można było go ujrzeć w takim stanie. Co gorsza jednak, wydawało się, że Reinmar znacznie postarzał się przez ostatnie dni. Jego oczy były podkrążone, lico blade, a plecy przygarbione.
- Dlaczego? - lakoniczne pytanie rozcięło ciszę niczym klinga. W głosie władcy doskonale słychać było wszystko, co wypełniało jego duszę przez ostatnie dni. Żałobę, rozgoryczenie, złość.
Długo wpatrywał się w niesamowite oczy kobiety. Znał ją nie od dzisiaj. Przyzwyczajony był do tego zwierzęcego spojrzenia.
Ruszył w kierunku Amarillys. Sztych miecz rysował posadzkę z nieznośnym zgrzytem.
Przystanął.
Stal błysnęła, rysując półkole w powietrzu. Reinmer powolnym ruchem przyłożył miecz do szyi kobiety.
- Dlaczego bez mej wiedzy? Chcesz działać za mymi plecami, Amarillys? - wciąż trzymał miecz w wyciągniętej ręce. Zimna stal dotykała skóry kobiety.
- Co będzie następne? Wywołasz, nie mówiąc mi słowa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amarillys Ragnar
avatar
Człowiek
Profesja : Zabójca
Liczba postów : 16

Doświadczenie : 23

PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Czw 21 Mar - 13:32

Przecież to się zdarzyło pierwszy raz! Pierwszy, od tych 8 lat... Jednak zrozumiałam, gdy poczułam dotyk ostrza na gardle. Nie ufał mi. Znał mnie, a jednak mi nie ufał. To było gorsze niż cios w plecy. Czemu dałam się wrobić? Czemu dałam się omamić pięknymi słówkami temu cholernemu skurwysynowi? Zamknęłam oczy, przywołując wspomnienie.

- Nie sądzisz, że robienie czegokolwiek wbrew woli Reynevana jest nieetyczne i oznacza zdradę?
- Tylko tobie ufa, Tańcząca. Nic ci nie będzie, a wiesz dobrze że sam na takie coś nie pozwoli.
- Wiem, ale nadal się z nim zgadzam. To złe wyjście.
Mężczyzna wstał.
- Tu chodzi o tradycję, o pogwałcenie praw ludzkich! - krzyknął - Chcesz by ludzie cię potępiali za to, że pozwoliłaś na to? I tak już cię nienawidzą, chcesz to pogorszyć?


Nie chciałam. Nie chciałam by ludzie znów wytykali mnie palcami i szeptali za plecami "To ona, mutant! Uważajcie, ludzie, to potwór, nie można takim jak ona ufać! Takie coś trzeba wybić!" To było smutne, że wszyscy oceniają po pozorach... Ja także. Myślałam, że ten cholernik ma rację, a teraz tylko potwierdził to, że nikomu nie można ufać.
Otworzyłam oczy i spojrzałam na Reinmara.
- Nie pozwoliłbyś na to. I ja również, gdyby nie strach - wyszeptałam, ani nie drgnąc - strach, że gdybym nic nie zrobiła, lud by mnie znienawidził za pohańbienie praw. Jesteś władcą, ciebie uwielbiają. A ja? Mi zazdroszczą że mogę być tak blisko ciebie, rozmawiać z tobą jak człowiek z człowiekiem, a nie jak sługa z panem. Nienawidzą mnie, Reynevanie. Za to, że jestem. Nie chciałam dawać im argumentów. Ale pomimo tego... - głos uwiązł mi w gardle. Nagle znów stałam się małą dziewczynką. Powstrzymałam łzy. - Znasz mnie przecież. Zawsze byłam twoją prawą ręką, nie uczyniłam nic, co podważałoby twoje zaufanie do mnie. A najwyraźniej ta sytuacja zmieniła wszystko. Przepraszam... - zamknęłam oczy, przygotowując się na cios. Nastała wroga cisza. Pojedyncza łza spłynęła po lewym policzku, kapnęła na kamień, gdzie zlała się z kroplami krwi z moich dłoni.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴


Ostatnie co zobaczysz to błysk ostrza tańczącego na twej twarzy.

Amari Oni Listy

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinmar von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 63

Doświadczenie : 54

PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Czw 21 Mar - 20:35

Wzrok Reinmara był zimny i niewzruszony. Mimo to, pozwalał Amarillys mówić. Od ośmiu lat była jego prawicą, wykonując każde polecenie. Nigdy nie kwestionowała jego rozkazów. Mógł na niej polegać. Aż do teraz. Czyżby stała się zbędna? Bo jaki jest, na bogów, pożytek z doradczyni, która robi coś, na co nigdy by nie wyraził zgody.
Miecz mocniej naparł na szyję, zostawiając na niej ciemną pręgę. Stal jednak nie rozcięła skóry.
- Zawiodłaś mnie, Tańcząca - wycedził w końcu i cofnął miecz. Jednak nie do zamachu, którego można było się spodziewać. Zamiast tego, wbił klingę w szczelinę między kamiennymi płytami podłoża.
- Jeśli tak bardziej obawiasz się ludu niż mnie, nie będzie już z ciebie pożytku, Amarillys - powiedział, oddychając ciężko. Widać było, ranne plecy znowu dawały o sobie znać. Wsparł się na długiej rękojeści miecza, wciąż mierząc kobietę bezlitosnym wzrokiem. Nawet jeśli przez te lata zaczął darzyć ją jakimiś cieplejszymi uczuciami, nie dawał tego po sobie poznać. Poza tym, nikt nie wiedział tego lepiej od samej Amarillys, że Reinmar rzadko się wahał przed ścinaniem buntowników.
Bardzo powoli odwrócił się do niej plecami. Wyszarpnął miecz i postąpił kilka kroków wgłąb zamczyska.
- Zawiedziesz mnie jeszcze raz, Tańcząca, a pożegnasz się nie tylko z obecną posadą - powiedział, wpatrując się w rozciagające się przed nim ciemne korytarze.
- A teraz radź co wypada nam uczynić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amarillys Ragnar
avatar
Człowiek
Profesja : Zabójca
Liczba postów : 16

Doświadczenie : 23

PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   Pią 22 Mar - 9:07

Dziwne, nadal mam głowę. Otworzyłam oczy ze zdziwieniem i spojrzałam na Reinmara. W jego oczach ujrzałam chłód, ale i coś, przez co sama miałam ochotę chwycić miecz i odrąbać sobie głowę - co było nieco niemożliwe, gdyż 1. nie miałam miecza, 2. nie miałam tyle siły by przeciąć kręgosłup - ujrzałam zawód, który potwierdziły słowa. To było gorsze od śmierci. Bo, wyobraźcie sobie, że przez cholernie durną sprawę, na którą mieliście minimalny wpływ, tracicie zaufanie kogoś, kto był waszym najlepszym przyjacielem, jedyną osobą na której wam zależało. No ale cóż, jak to mówią krasnoludy, lajf is brutal.
- Przykro mi panie, ale w tym momencie nie mam pojęcia, co robić. Na pewno trzeba złożyć przeprosiny na ręce potomków i elfów za tamtą sytuację...

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴


Ostatnie co zobaczysz to błysk ostrza tańczącego na twej twarzy.

Amari Oni Listy

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   

Powrót do góry Go down
 

Sala Wejściowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sala Wejściowa
» Brama wejściowa
» Brama wejściowa [Podwórze]
» Brama wejściowa
» Sala lustrzana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elion  :: Główne Królestwo :: Zamczysko Tryviel-