IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Świątynia Najstarszego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lunaire S. Drathir
avatar
Wilkołak
Profesja : Zabójca
Liczba postów : 208

Doświadczenie : 262

PisanieTemat: Świątynia Najstarszego   Nie 4 Mar - 17:37



☼  ŚWIĄTYNIA NAJSTARSZEGO  ☼




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verner L. Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 315

Doświadczenie : 343

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Pon 23 Kwi - 17:29

Zaproszenia dawno były rozesłane, kapłan zamówiony, przysięgi napisane. Verner dał Claire tylko kilka dni na wybór sukni ślubnej.
Sam stał przy ołtarzu w czarnym smokingu.
W świątyni paliły się setki świec, a do środka przybywała wampirza arystokracja. Zaproszony był każdy ze śmietanki towarzyskiej oraz sporo wojaków, przyjaciół pana młodego z armii.
Od strony panny młodej miała być tylko panna młoda, której oczekiwano. Claire miała wejść głównym portalem i dostojnie sunąć do ołtarza po czerwonym dywanie. Tam oczekiwał już jej wybranek, nerwowo przestępując z nogi na nogę.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leo Andresse
avatar
Wilkołak
Profesja : Zabójca
Liczba postów : 11

Doświadczenie : 15

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Pon 23 Kwi - 18:52

Leo wiedząc, że nie jest zaproszony, gdyż nie zna żadnego z małżonków powinien się nie wkradać do sali. Lecz niestety, jego natura kazała mu być tam gdzie dzieje się coś wielkiego, takiego jak zaślubiny wielkiego rycerza z armii Pól Mgieł do których sam należy wiedział, że jest on też obdarzony zaufaniem ze strony królewskiej, ciągle myślał o tym, żeby go poznać za wszelką cenę. Jednak ciii chyba, tak tak udało mu się wejść niezauważonym przez strażników i zająć miejsce tak aby nie zauważyli go i nie wyrzucili z sali. Ale cóż taki już był, więc siedział denerwując się o to, aby go nikt nie wydał ani nie złapał. Siedział ciszej niż myszka która chowa się przed kotem. kiedy to się w końcu zacznie myślał bez przerwy.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Ekwipunek: http://elion.my-rpg.com/f42-ekwipunek
Relacje: http://elion.my-rpg.com/f17-relacje
Listy: http://elion.my-rpg.com/f7-listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lunaire S. Drathir
avatar
Wilkołak
Profesja : Zabójca
Liczba postów : 208

Doświadczenie : 262

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 13:06

Nie mogła przegapić takiej okazji, prawda? W końcu to był ślub Vernera, jej świeżo upieczonego doradcy. Co prawda, dziwiło ją nieco, że zdecydowali się na ten krok tak szybko. Ale sama wiedziała, jak głębokie i namiętne może być uczucie zrodzone między stwórcą i potomkinią. Taa. Oby nie przepalili się równie boleśnie, jak dwójka innych wampirów, co prawda nie stojących nigdy pod owym ołtarzem i nie składających sobie obietnic wiecznej miłości.
Lunaire nie lubiła być przecież niesłowna.
Swoją drogą, Verner już przez pierwsze kilka dni pracy sprawował się znacznie lepiej niż Zoca; czy temu drugiemu kiedykolwiek przeszłoby przez myśl, by obserwować zachowanie Caima? Lunaire stwierdziła ostatecznie, że powołanie go na stanowisko tylko ze względu na relację łączącą go z przywódcą wil, to wcale nie był najlepszy pomysł. Cóż, trzeba uczyć się na błędach, nieprawdaż?
Do Świątyni wkroczyła w momencie, gdy Verner stał już przy ołtarzu. Nie spodziewała się, by w ogóle zerkał w stronę gości, zapewne zapamiętale wypatrując wyłącznie jasnowłosej główki. Tak czy inaczej, posłała mu lekki uśmiech i zajęła miejsce w jednej z pierwszych ław. Po drodze mignęła jej ciemnoskóra twarz wampira Andresse; zdziwiła się, widząc go tu. Nie sądziła, że Verner miał bliską styczność z tym rycerzem o niższym stopniu.
Wygładziła materiał czarnej sukni, opinającej się ściśle na smukłym ciele. Na szyi spoczywał sznur pereł, który przy każdym gwałtowniejszym ruchu wydawał charakterystyczny dźwięk ocierających się o siebie kamieni. Jasnooka rozejrzała się po świątyni. Spodziewała się zobaczyć tu Caima. Ostatnio nie przepuszczał okazji, by udowodnić wszystkim, jak bardzo w dupie ma brak poważania wśród wampirzej społeczności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oohnika Da Firenze
avatar
Człowiek
Profesja : Kapłanka
Liczba postów : 354

Doświadczenie : 375

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 13:26

Oohnika dzięki listownemu zaproszeniu Vernera nie miała problemów z przekroczeniem granic. A nawet jacyś wojskowi czekali by ją wraz z siostrą odprowadzić do odpowiedniej świątyni. Większym problemem dla kapłanki był jej lęk, drżące dłonie i mdłości, które wciąż nie chciały jej opuścić.
Przez całą drogę wmawiała sobie, że to nic takiego, takie wesele na Polach Mgieł, przecież jest tu chronionym gościem, nikt jej nie skrzywdzi, prawda? Tak wmawiaj sobie tak Oohnika, bądź naiwna. Po prostu obudziły się w tobie masochistyczne zapędy, dlatego wchodzisz do jaskini lwa.
Gdy wraz z Orianą weszła do świątyni myślała, ze zemdleje. Ze strachu, przerażenia, stresu i złego samopoczucia. Ale robiła wszystko by nikt nie poznał jak naprawdę się boi tego miejsca i tych wszystkich gości tutaj.
Chwyciła siostrę za rękę i ścisnęła jej dłoń. Jak mała dziewczynka, która boi się wejść do ciemnego pomieszczenia.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caim Lambaer
avatar
Wilkołak
Profesja : Zabójca
Liczba postów : 83

Doświadczenie : 116

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 14:10

Caim poważnie zastanawiał się nad tym aby się modnie spóźnić. Zrobiłby wielkie wejście i wszystkie oczy byłyby na niego zwrócone, może nareszcie nakarmiłby swoją potrzebę uwagi? Jednak zrezygnował z tego pomysłu – Verner odczytałby to jako brak szacunku. A tego zdecydowanie nie chciał; tyle się napracował żeby zyskać choćby ten cień sympatii, to nie zamierza teraz tego spieprzyć tylko po to aby nareszcie ktoś zwrócił na niego uwagę.
Wszedł niespiesznie do świątyni – jeżeli nie może mieć swojego wielkiego wejścia, to chociaż da im wszystkim czas aby się na niego napatrzyli. Dyskretnie mierzył twarze zaproszonych gości i zauważył, że to nie sama nudna wampirza arystokracja – znalazł się przedstawiciel niżów społecznych, a nawet i paru ludzi i przedstawicieli innych ras. Nic w sumie dziwnego – Claire nie mogła mieć żadnych przyjaciół pośród krwiopijców, więc stąd te wszystkie obce twarze. Da się to przeżyć.
Jednak Caima tak naprawdę nie obchodziło co za barwne osobistości pojawiły się na ślubie – jak dla niego mógł być to nawet sam Najstarszy – gdyż tak naprawdę to szukał tylko jednej.
Lunaire.
Miał szczerą nadzieję że królowa nie ominęłaby tak ważnej uroczystości. W końcu to nie byle kto się żeni – Verner, nowy ulubieniec Królowej Lodu. Jak uroczo.
Po jakimś czasie zauważył ciemną burzę włosów, które mogły należeć tylko do władczyni Pól Mgieł. Bez zastanowienia dosiadł się przy jej prawicy. Nigdy w życiu nie odmówiłby sobie tej przyjemności, jaką jest obcowanie z panną Drathir.
- Witaj. – powiedział cicho z najfałszywszym z fałszywych uśmiechów na ustach. – Ładna para. – dodał po chwili, wskazując brodą na ołtarz. – Doprawdy, nie ma lepszego połączenia niż stwórca i potomek, nie sadzisz? – przesadzał? Być może, ale jakoś go to mało obchodziło.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴


Karta * Relacje * Korespondencja *


You see what power is - holding someone else's
fear in your hand and showing it to them!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oriana Da
avatar
Człowiek
Profesja : Kapłanka
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 41

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 14:21

Oriana była niezwykle podniecona, szła na wampirzy ślub! Matko, chyba nigdy nie widziała żadnej pijawki na żywo, a teraz jeszcze miała pojechać do ich ojczyzny i brać udział w takiej uroczystości? Rany, to ci dopiero okazja.. Wszystko wokoło było takie ciemne i mroczne, doprawdy iście wampirze, jakby Oriana była jakimś tam mięczakiem, to pewnie by się nawet przestraszyła. Ale że nie jest, to po prostu była podekscytowana perspektywą uczestniczenia w ślubie pijawek.
Jednak jej siostra chyba nie podzielała jej zapału. Coś poddenerwowana była, niespokojna. Ciekawe czemu? Przecież ten straszny facet przy ołtarzu to podobno jej znajomy, więc chyba nie da nikomu ich skrzywdzić, nie? Nie mówiąc już o tych śmiesznych politycznych sprawach.
Zacisnęła dłoń na ręce swojej biednej przestraszonej siostry. Nie ma się czego bać – to tylko przerośnięte komary!

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

~Oriana Da~

| Oriana | Relacje | Listy |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lunaire S. Drathir
avatar
Wilkołak
Profesja : Zabójca
Liczba postów : 208

Doświadczenie : 262

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 14:51

Siedziała z przodu, nie miała więc okazji dojrzeć jak do świątyni wchodzą ludzie - zresztą, spodziewała się wszak ich obecności. Podejrzewała nawet gości z innych ras - Claire była wszak tak uroczą istotą, że nie zdziwiłaby się, gdyby miała przyjaciół również wśród elfów, wil, czy potomków smoków...
Ciekawe tylko, czy ktoś z "dumnych i szlachetnych" faktycznie raczy się zjawić.
Wilkołaczych nie oczekiwała. Verner na pewno postawił jasne warunki względem tej rasy. Miłość miłością, ale chyba to nienawiść była zawsze potężniejszym uczuciem.
Z zamyślenia wyrwał ją szelest, znajomy zapach męskich perfum i cichy, tak dobrze znany jej głos, który otarł się chłodnym oddechem o jej odsłonięte ramię. Niemal się wzdrygnęła, ale powstrzymała ten odruch i zwróciła głowę w stronę Caima.
Jakże uroczo, gdy siedzieli tak ramię w ramię, Król i Królowa Lodu. Uśmiechnęła się do niego, pełna słodyczy i zniewalająca, jak zawsze!
- Verner i gotycki łuk? - zapytała, przenosząc wzrok na miejsce, które wskazał podbródkiem. - Tak, wyglądają razem przeuroczo... jednak Claire bardziej pasuje mi u jego boku.
Zamilkła na chwilę. Po ustach wciąż błąkał się lekki uśmiech, ale w piersi rodziło się westchnięcie. Dlaczego sami to sobie robili?
- Tak, to najpiękniejsze połączenie - skomentowała po prostu. Chyba pierwszy raz nie pociągnęła tego tematu. Nie miała ochoty, nie chciała - nie w świątyni Najstarszego. Nie na ślubie Vernera.
Na weselu, bardzo chętnie.
Zresztą, mogła go powkurwiać w inny sposób. Werbalne drażnienie mogło zostać wyłapane przez wampiry siedzące w ławie za nimi. Szczupła dłoń Lunaire znalazła się na kolanie Caima, palce przesunęły się wyżej, po wewnętrznej stronie jego uda.
- Oby spędzili ze sobą wieczność - rzekła z błyskiem w oku i spojrzała na niego z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elessari aén Fidháil
avatar
Elf
Profesja : Uczona
Liczba postów : 59

Doświadczenie : 70

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 15:02

Claire de Lune. Kto zrozumiałby sytuację Elessari bardziej niż Claire de Lune? Czasami sama dziwiła się, że akceptuje człowieka. Te podłe, niedorobione istoty przyczyniły się do powstania rasy półelfiej, zupełnie tępionej przez Elessari, a mimo tego była w stanie zaakceptować kobietę, która miała zaraz, dosłownie za moment, wyjść za mąż. Ba, dzięki niej zdołała się nawet przekonać do ludzkiej rasy, Claire rzuciła inne światło na ogół.
A jednak zaproszenie wyraźnie przedstawiało sytuację. Nikt nie brałby ślubu na wampirzej ziemi, jeśli swatałby się z innym człowiekiem. Elfem także. Ani potomkiem, wilem, wilkołakiem. Nie. Na próżno jednak próbowała uwierzyć, że nie jest to prawdą, że może jednak da się to racjonalnie wyjaśnić, że stało się coś, o czym nie wie, ale nie jest to to, czego się obawia. Starania poszły na marne.
Siły jednak opuściły elfkę dopiero przy pojawieniu się na Polach Mgieł. Cholernie bała się, bała się iść w ramiona wampirów, a jednak kroczyła po tej skażonej, wymarłej ziemi w stronę budynku, mającego służyć za świątynię. Musiała uchwycić Evena za ramię, z każdym krokiem czuła narastające zdenerwowanie. Nie potrafiła za żadną cenę przywołać uśmiechu ani myśli, że Claire, rozumna Claire jest szczęśliwa z tego ślubu.
Wampir i człowiek, Even, daj mi piękne wyobrażenie, że istnieje inne rozwiązanie. Słowo albo dwa, że to żart.
Obawy były nasilone dopiero w połowie, nie wiedziała, że de Lune sama stała się martwa. Dosłownie stała się martwa, takie określenie bardziej pasowało do sytuacji niż zwykłe umarła. Zmarli nie mieli ducha w ciele. A martwy duch w pozornie żywym ciele przerażał Elessari doszczętnie, wdzierał się nieprzyjemnie w najgorsze zakamarki wyobraźni.
Zajęli miejsca, a elfka, choć usilnie próbowała, nie mogła powstrzymać się od zerknięcia na "ołtarz". Stał tam on, martwy, udający żywego, krwiopijca, przyszły mąż Claire de Lune.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Septyenna Iola Leuvardêen
avatar
Potomek smoka
Profesja : Mag
Liczba postów : 368

Doświadczenie : 246

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 15:16

Septyenna nie miewała bliższych znajomych ani wśród wampirów, ani wśród ludzi, ale na ślubie postanowiła się pojawić z przyczyn czysto badawczych. Oczywiście pieczołowicie ukrywała swoje intencje, nie dając poznać, że bada sytuację wewnętrzną! Miała co robić w Caerden, ale jej obecność raczej nie powinna nikogo dziwić, jej nagłe wypady z zamku i w ogóle gór nie były wyjątkowe. Ot, kolejny dzień, w którym postanowiła się wybrać za swoje granice, tym razem na ślub. Choć bardziej miłe było jej wesele, ceremonie wampirów średnio mieściły się w jej zbiorze zainteresowań, ale!
Zajęła wolne miejsce gdzieś z tyłu, zupełnie zadowalała się ujrzeniem pary młodej. W czasie ceremonii liczyła na kogoś, kto iście łaskawie zjawi się, aby jej potowarzyszyć; straż zostawiła na zewnątrz, w razie czego liczyła na swoje umiejętności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.lastfm.pl/user/Ylarie
Caim Lambaer
avatar
Wilkołak
Profesja : Zabójca
Liczba postów : 83

Doświadczenie : 116

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 15:37

Caim skwitował próbę żartu Lunaire trochę kpiącym uśmiechem i czymś na kształt prychnięcia.
- Doprawdy, Lunaire, nie myślałaś nigdy o karierze błazna? Twoje poczucie humoru zabija. – powiedział, nie siląc się nawet aby ukryć sarkazm. Kiedyś za takie dowcipkowanie kazałby ściąć jej głowę, a przedtem pewnie poddać jakimś niezwykle sympatycznym torturom. Łamaniu kołem, na przykład. Albo jakiemuś wariantowi wodnej tortury.
Caim, byłeś takim dobrym władcą. Nie rozumiem dlaczego ktoś śmiał cię zrzucić z tronu.
Lambaer zdziwił się że jego pani, zazwyczaj tak chętna do okazywania mu swojej niechęci, nie kontynuowała ich ulubionego tematu – ich nienawiści do siebie. Czyżby była chora? Umierająca? Pozwolił sobie pocieszyć się tą myślą przez pięć sekund, po chwili jednak musiał pogodzić się z rzeczywistością. Jaki to pech, że wampiry nie chorują.
Ręka na jego udzie nie sprawiała mu nieprzyjemności – wręcz przeciwnie. Jednak był zbyt świadomy, że jakkolwiek przyjemny nie był ten gest, to jest tylko igraszką, kolejną odsłoną jego ulubionej telenoweli pod tytułem „Ile upokorzeń znieść może jeszcze były król?”. A tak nawiasem mówiąc, to okazuje się, że całkiem sporo.
Nie strząsnął sobie jednak królewskiej dłoni z uda. Ciekawy był jak daleko posunąć może się Lunaire w swojej grze.
- Tak. Niech Najstarszy ześle na nich tę łaskę. – powiedział patrząc prosto w te jej piękne oczy.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴


Karta * Relacje * Korespondencja *


You see what power is - holding someone else's
fear in your hand and showing it to them!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lunaire S. Drathir
avatar
Wilkołak
Profesja : Zabójca
Liczba postów : 208

Doświadczenie : 262

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 16:10

- Zostawiłam posadę dla ciebie. Słyszałam, że czasami ciężko ci się odnaleźć w strukturach społecznych - odparła beznamiętnie.
Na chwilę głowa Lunaire obróciła się lekko do tyłu. Usłyszała szmer ludności Pól Mgieł i musiała się dowiedzieć, dlaczegóż takowy miał miejsce. Z niejakim zaskoczeniem zarejestrowała przybycie władcy elfów oraz jego "ust". Czyżby Claire miała znajomości na tak wysokich szczeblach? Trzeba przyjrzeć się bliżej świeżej krwi.
Apropos świeżej krwi - dlaczego Claire jeszcze się nie pojawiła? Obserwowanie nerwowego Vernera, przestępującego z nogi na nogę, zaczynało powoli być zabawne, a nie wyniosłe. Jednakże sukcesywnie zapełniała sobie czas oczekiwania różnorakimi zabawami z Caimem. Jej dłoń wciąż przesuwała się po jego udzie, w przód i w tył, sunąc po materiale spodni z coraz większym zacięciem i z coraz większą prędkością. Bez żadnych oporów jej dłoń znalazła się również w rejonie jego krocza.
Ach, kiedyś tak bardzo to lubił.
Wtedy jednak to ona siedziała po jego prawej stronie.
- Jaka szkoda, że niektórym nie było dane jej zaznać - odparła cicho, nie patrząc już na Caima. Zaczepiła się w punkcie wyjścia, patrząc jedynie na Vernera i oczekując, aż organista da znak, by spojrzeć do tyłu, na sunącą głównym wejściem, piękną Claire.
Zabawne, wcale nie mogła skupić na tym myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caim Lambaer
avatar
Wilkołak
Profesja : Zabójca
Liczba postów : 83

Doświadczenie : 116

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 16:47

Caim nie skomentował zgryźliwego komentarza Lunaire. Zazwyczaj bardzo lubił takie słowne przepychanki, ale teraz jakoś nie mógł wpaść na żadną błyskotliwą ripostę – jego myśli były po prostu zbyt rozproszone. Miało to pewien związek z pewną bladą i szczupłą dłonią, która właśnie masowała mu krocze. Jakby miał w sobie choć trochę krwi, na pewno nie znajdowałaby się ona teraz w mózgu.
A i sam Lambaer oczekiwał przybycia pięknej panny młodej. Nigdy nie przepadał za siedzeniem w świątyni(nawet z takimi dodatkowymi atrakcjami jakie zapewniała mu królowa w tym momencie), więc jak najszybciej chciał się przenieść na wesele. Gdzie oczywiście miałby okazję w końcu przeprosić Claire za jego skandaliczne zachowanie. Całkowicie szczerze i od serca, oczywiście.
Bardzo dyskretnie odsunął dłoń Lunaire ze swoich spodni. Za dużo tego dobrego – nie ważne jak bardzo wydaje się być opanowany, to jeszcze pięć minut takich zabaw i po prostu nie wytrzyma i rzuci się na swoją towarzyszkę. Co by było chyba niezbyt na miejscu w świątyni.
- Bardziej żal mi tych, co ją stracili. – powiedział po chwili zastanowienia.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴


Karta * Relacje * Korespondencja *


You see what power is - holding someone else's
fear in your hand and showing it to them!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claire Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Łowca
Liczba postów : 126

Doświadczenie : 135

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 17:05

Organista ostatecznie został wyrwany z marazmu. Monumentalne, wspaniałe organy świątynne rozbrzmiały feerią czystych, mocnych dźwięków. Claire odliczała sobie w duchu do momentu, w którym wszyscy z zaciekawieniem zwrócą ku niej głowy, i sama nie wiedziała, którego spojrzenia bała się najbardziej. Dystyngowanej królowej, jej najukochańszego przyszłego męża, czy może Elessari, serdecznej przyjaciółki, która nie będzie mogła znieść prawdy o tym kim Claire się stała?
Ach, chwila, iść, tak, czas iść. U wampirów ceremonia ślubna była troszkę inna, ze względów obiektywnych nikt panien młodych nie prowadził ku ołtarzowi (taka kilkusetletnia delikwentka z żywym rodzicielem to wśród wampirów prawdziwa rzadkość, można by się spierać jeszcze o przypadki, w których wampirzyca poślubia nie-stwórcę, wtedy ów „wampirzy tata” mógłby ją odprowadzać, ale najwyraźniej jednak nie było to praktykowane).
Prawdę mówiąc trudno było ją dostrzec, spowitą w piękne, zdobione koronkami materiały. Jej suknia była jak z bajki i całkowicie ją zasłaniała – to całkowicie jej wystarczało. Nie wiedziała jaki dress code obowiązywał na Polach Mgieł odnośnie sukien ślubnych, jednakże kategorycznie zdecydowała, że będzie śnieżnobiała. Nie mogła sobie odmówić czegoś, o czym od zawsze tak nieśmiało marzyła. Materiały ciężkie i mocno kryjące, wsparte na halkach i krynolinach spowite były „mgiełką” tiuli i misternych koronek. O ile u góry była dopasowana, o tyle od dołu swobodnie rozszerzała się, ocierając się zaledwie o posadzkę świątyni. W jej kunsztowną fryzurę starannie wpleciono długi i – również dość kryjący – welon, który w miejscu splotu z fryzurą przyozdobiony był białymi perłami. Poza tym nie miała na sobie żadnej biżuterii. Makijaż również nie rzucał się w oczy poza jednym, „drobnym” szczegółem, krwistoczerwoną szminką. Ot tak, by nie było za słodko.
Panna młoda odrobinę niepewnie sunęła ku swemu przyszłemu małżonkowi, szukając jego spojrzenia, jakby miało uleczyć ją z wszelkiego lęku i dodać tej potrzebnej odrobiny odwagi.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Claire de Lune



Karta Postaci + Relacje + Listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verner L. Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 315

Doświadczenie : 343

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 17:14

Zanim Verner dostrzegł swoją oblubienicę w drzwiach świątyni, nerwowo błądził wzrokiem po przybyłych gościach. Znaleźli się tacy, których wcale nie zapraszał (ów czarnoskóry żołnierz, którego nie miał nigdy okazji dobrze poznać), niemniej to norma. Wampirze śluby były tak rzadkie, że na pewno wzbudzały zaintrygowanie.
Wreszcie weszła Ona, jego przepiękna królowa. Pan młody odprowadził ją spojrzeniem na miejsce, a zaraz potem dostrzegł obok niej Lambaera. No tak, Caim z pewnością nie mógł odmówić sobie towarzystwa potomkini. Ciekawe, czy wiedziała, jak biedny stwórca bladł i bzikował na dźwięk jej słodkiego imienia. No nic, wkrótce się dowie!
Zaszczycony obecnością władczyni Verner, posłał w stronę pary promienny uśmiech. Przeznaczony głównie dla panny Drathir, niemniej i Caim mógł pomyśleć, że to mina specjalnie dla niego. Wszak wspólne picie zaskarbiło mu odrobinę sympatii doradcy królowej.
Następnie sam poczuł na sobie czyjeś spojrzenie, przesunął wzrok w stronę drzwi i aż zdębiał. Królewska reprezentacja elfów!
Wszyscy władcy mogli stawić się na ślubie, dojrzał zresztą piegowatą potomkinię smoków. Niemniej, nie sądził by mieszkańcy lasu Dovmeith zaszczycili swą uwagą ślub "pijawek". A ta Elessari chyba chciała go zabić spojrzeniem, brr.
Nie miał czasu zbyt wiele o tym myśleć, bo oto do środka majestatycznie weszła Ona. Claire, jego miłość.
Wszyscy zgromadzeni zauważyli, że Verner natychmiast się wyprostował, spoważniał, a jego twarz wyraźnie odmłodniała i wręcz pojaśniała. Zachwyconymi oczyma przyzywał do siebie potomkinię, uśmiechając się do niej lekko, pokrzepiająco. Każdy, kto miał wątpliwości, mógł teraz dostrzec, że zazwyczaj chłodny i zdystansowany Griendstrom, chyba chciał teraz fruwać ze szczęścia.
Gdy panna młoda znalazła się przed nim, delikatnie uniósł jej welon i ułożył go na jej ramionach. Następnie z czułością ujął dłoń ukochanej.
Wyglądała przepięknie. Szkoda, że będzie musiał wstrzymać się zarówno z komplementem, jak i pocałunkiem.
Ceremonia była dość krótka i oszczędna w słowach, wszak Najstarszy nie ustalił żadnych zdefiniowanych obrządków. Przysięgę Verner i Claire ułożyli sami.
-Najdroższa, przyrzekam kochać Cię na wieczność, do końca świata. Przyrzekam być Ci wiernym jako mąż, stwórca, mężczyzna i kochanek, przyrzekam nie tworzyć nowych wampirów bez Twej wiedzy ani nie wyjeżdżać bez Ciebie w dalekie podróże, przyrzekam dzielić z Tobą dach nad głową i łoże, przyrzekam trwać przy Tobie cierpliwie rok w rok, wiek w wiek, dokładać wszelkich starań by obdarzyć Cię szczęściem i nieustanną czułością.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oohnika Da Firenze
avatar
Człowiek
Profesja : Kapłanka
Liczba postów : 354

Doświadczenie : 375

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 17:46

Oohnika z uwagą i nieco zapartym tchem przyglądała się uroczystości siedząc wraz z siostrą w jednych z dalszych miejsc (tak by nie rzucać się zbytnio w oczy). Na kolanach zaciskała pięści, tak by dłonie nie drżały z nerwów. Czuła niepokój ale jednocześnie nie mogła się oprzeć wrażeniu, ze to wszystko ją w jakiś dziwny sposób zadziwia.
Podążała wzrokiem za urodziwą panną młodą, dziwiąc się, temu iż wampirzyca ma białą suknię. Ale cóż, jak widać wiele jeszcze nie wie o świecie!
Przez moment zastanawiała się, jakby to było, gdyby ona sama, Oohnika Da miała iść takiej sukni przed ołtarz a potem wyprawiać prawie dwutygodniowe Loreldańskie wesele z bójkami i popijawą. Szybko się jednak otrząsnęła zdając sobie sprawę, ze to już nie będzie takie łatwe, oj nie.
Poczuła się znowu słabo, ale zwalczyła to.
Spojrzała na siostrę.
- I jak ci się podoba? - zapytała szeptem.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oriana Da
avatar
Człowiek
Profesja : Kapłanka
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 41

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 18:14

Oriana przyglądała się wszystkim obecnym z niemałym zainteresowaniem – chyba nigdy nie była na takim weselu. Wszyscy niemal byli bladzi jak ściany, a jeszcze do tego część z nich wyglądała na jakiś ważniaków. Matko, to było aż nieprawdopodobne – czy ona, Oriana Da, siedzi na jednej uroczystości ze wszystkimi tymi szychami?!
I jeszcze panna młoda – jej sukienka zapierała dosłownie dech w piersiach. Cały ten ślub był prawie bajkowy – gdyby tylko nie fakt że para przyszłych małżonków właściwie już nie żyje. Ale cóż z tego! Oriana nigdy nie marzyła o takiej szopce dla siebie – ale nie mogła odmówić, że robiła niezłe wrażenie.
Przysięgi państwa młodych trochę ją znudziły – ot, takie tam sentymentalne pieprzenie. O miłości i innych rzeczach, które jej zbytnio nie dotyczyły.
-Boże, Oohni. Jest cudownie. – zazwyczaj obca była jej jakakolwiek emfaza, ale cała to uroczystość... no cóż. - Skąd ich znasz? – zapytała szeptem. W sumie to dość podejrzane; skąd jej ukochana siostra miałaby znać sześćsetletnie pijawki?

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

~Oriana Da~

| Oriana | Relacje | Listy |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oohnika Da Firenze
avatar
Człowiek
Profesja : Kapłanka
Liczba postów : 354

Doświadczenie : 375

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 18:31

Oohnika zorientowała się, ze trzymała dłoń na brzuchu. Zaraz gwałtownie ją odsunęła.
- Och, poznałam niedawno pana młodego, który uznał, że jestem na tyle interesująca by mnie zaprosić na ślub i wesele. - odpowiedziała z nerwowym uśmiechem. Cóż, pominęła oczywiście fakt, tego, ze najpierw chciała go zadźgać sztyletem!
- Ha, zobaczymy jak będzie po przysiędze! - rzuciła odwracając się ponownie w stronę specyficznego ołtarza. Znowu pomyślała, jakby to było, gdyby ona sama w takim miejscu stała, z Dante...? I oczy nagle jej się zaszkliły.
Tak bardzo jej się chciało płakać, chociaż nie powinna.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oriana Da
avatar
Człowiek
Profesja : Kapłanka
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 41

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 18:51

Oriana nie skomentowała tego – historia Oohniki o poznaniu tego strasznego pana młodego była zbyt nudna, aby mogła o niej cokolwiek powiedzieć. Bo i co niby mogłaby o tym rzec? „O, doprawdy fascynująca sprawa! Opowiedz mi jeszcze jak poszłaś wczoraj na targ!” Młodsza siostra Da myślała że wszystko co związane z wampirami musi być super ciekawe, ale widocznie się zawiodła.
- Ta, po przysiędze. – odpowiedziała niemalże mechanicznie.
Zaczęła się wiercić na miejscu – od ostatniej dawki minęło już dość czasu, żeby znów zaczęła czuć dziwny dyskomfort. Nerwowo rozglądała się na boki i zaciskała raz po raz pięści. W czasie jednego z takich obrotów, zauważyła że oczy jej siostry zaszkliły się jakby miała płakać.
Kurwa mać.
Nie ma teraz ochoty jej pocieszać. Uśmiechnęła się niepewnie i udawała że nie widzi stanu swojej siostry. Po co ma sobie robić problemy, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claire Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Łowca
Liczba postów : 126

Doświadczenie : 135

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 20:12

Zatrzymanie wzroku na jej ukochanym Panu Młodym było stanowczo najlepszym z możliwych do wybrania rozwiązań. Za bardzo stresowałaby się spoglądając na twarze zgromadzonych, nie mogłaby oprzeć się idiotycznej pokusie zamartwiania się emocjami wyczytywanymi na ich twarzach, oraz nadinterpretowywaniem wszystkiego co by zobaczyła. Zresztą, w ten sposób wszystko było na swoim miejscu, przecież w rzeczywistości robili to tylko dla siebie, tłum był dla nich jak ozdoba, grupa świadków, która oczywiście miała znaczenie, jednakże nie była tu najważniejsza. To On był najważniejszy – jej luby, miłość jej życia i nieżycia, Ten, z którym chciała spędzić resztę wieczności. Widząc jak Verner się radował, radowała się i ona; gdy tylko ujrzała na jego twarzy szczęście, rozczuliła się i uśmiechnęła przeuroczo, przybierając wygląd szalenie zakochanej nastolatki.
Gdy uniósł jej welon i ułożył na ramionach, poczuła się prawie tak jakby odebrał jej wianek. Jako młode, człowiecze dziewczę z całą pewnością by się zarumieniła i całkowicie cofnęła w hermetyczny świat swojej intymności, a jednak nie zrobiła tego. Ujął jej dłoń w swoją dłoń, a zaraz po tym przewiązano je świętym węzłem małżeńskim.
Pewnie dla wielu mogłoby to być żałosne (sama nie wiedziała jak inne wampiry podchodziły do ceremonii zaślubin, czy była tak święta jak ich uroczystości „urodzinowe” czy też nie), lecz były to dla niej z pewnością jedne z najważniejszych chwil w życiu. Targały nią niesamowicie silne emocje, i choć starała się być wyprostowaną, dumną i majestatyczną czuła, że w środku cała aż się trzęsie. Spoglądała śmiało i czule w oczy ukochanego, wyobrażając sobie, jak za każde z tych słów dziękuje mu czułymi, gorącymi pocałunkami, jak spełnia wszystkie jego marzenia i zapewnia mu pomyślność i szczęście, o jakich mu się nawet nie śniło.. Aż nadeszła jej kolej. Uśmiechnęła się doń ufnie i ścisnęła mocniej jego dłoń.
-Najdroższy.. - szepnęła, czując jak przejmuje ją nad wyraz emocjonalne uniesienie miłosne. Jej głos lekko drżał, aczkolwiek mówiła z całą mocą i pewnością.
-Przyrzekam kochać Cię na wieczność, do końca świata. Przyrzekam być Ci wierną jako Twa Umiłowana Żona, potomkini, kobieta i kochanka. Przyrzekam nie tworzyć nowych wampirów bez Twej wiedzy ani nie wyjeżdżać bez Ciebie w dalekie podróże, przyrzekam dzielić z Tobą dach nad głową i łoże, przyrzekam trwać przy Tobie cierpliwie rok w rok, wiek w wiek, dokładać wszelkich starań by obdarzyć Cię szczęściem i nieustanną czułością.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Claire de Lune



Karta Postaci + Relacje + Listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verner L. Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 315

Doświadczenie : 343

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   Wto 24 Kwi - 20:17

Z każdym jej słodkim słowem wypowiadanym przez te słodkie usta najsłodszym na świecie głosem, Verner uśmiechnął się coraz szerzej. Wreszcie kapłan przypieczętował ich słowa krótką modlitwą i mogli wsunąć sobie na palce obrączki. Cienkie złote, z napisem "V" dla Claire i "C" dla Vernera. Następnie nadeszła upragniona chwila. Verner mocno chwycił świeżo poślubioną żonę w talii i ucałował z niespotykaną namiętnością, na oczach wszystkich gości. Ci samotni mogli aż poczuć gorycz odosobnienia, a ci z drugimi połówkami, chęć pójścia w ślady bezgranicznie zakochanych Claire i Vernera.
Po dłuuugim pocałunku (wszak nie musieli przerywać dla zaczerpnięcia oddechu!) wampir znów chwycił ukochaną za dłoń i obwieścił donośnym głosem.
-Dziękujemy za przybycie i zapraszamy na przyjęcie weselne do Sali Balowej w Zamku!
Następnie z wdziękiem sprowadził panią Griendstrom ze schodków ołtarza i poprowadził do wyjścia korowód gości.
Czas na zabawę!

->piszcie już w Zamku i dziękujemy za liczne przybycie! wub

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Świątynia Najstarszego   

Powrót do góry Go down
 

Świątynia Najstarszego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Świątynia centralna
» Świątynia Szatana [Podziemia]
» Egipt - tajemnicza świątynia pewnego mutanta.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elion  :: Pola Mgieł :: Miasto Avraire-