IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Brukowana droga

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lunaire S. Drathir
avatar
Wilkołak
Profesja : Zabójca
Liczba postów : 208

Doświadczenie : 262

PisanieTemat: Brukowana droga   Czw 1 Mar - 20:19


☼  BRUKOWANA DROGA  ☼





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Layla Lassdiril
avatar
Elf
Profesja : Mag
Liczba postów : 82

Doświadczenie : 90

PisanieTemat: Re: Brukowana droga   Nie 17 Cze - 10:29

Mała Layla, która miała się za wielką podróżniczkę (no bo w końcu potrafiła już korzystać z teleportu!), postanowiła zrobić Vernerowi niespodziankę i... złożyć mu niespodziewaną wizytę! Więc, kiedy jej opiekuni zajęli się swymi obowiązkami, Layla wskoczyła w teleport. I nikt nie miał prawa o tym wiedzieć. W końcu ona poszła się tylko "bawić do lasu". Wprawdzie trochę się obawiała tego spotkania. Po tym co powiedziała jej Yvette wampiry stały się nieco... straszne. Ale postanowiła zapytać o to Vernera, zanim zacznie kogoś osądzać. No patrzcie co za mądra dziewczynka!
Gdy więc znalazła się w Avraire ruszyła żwawym krokiem przed siebie. W mieście jak zwykle było ciemno, ale Layla, jako elfka, nie miała z tym większego problemu. Ale po przejściu kilku kroków pojawił się dość istotny problem - dziewczynka znalazła się na rozstaju dróg. I za nic w świecie nie potrafiła sobie przypomnieć, która z dróg prowadzi do mieszkania Vernera. Ale, ale! Przecież była podróżniczką i instynktownie podejmowała właściwe decyzje. Dlatego ruszyła drogą w lewo, a później jeszcze kilka razy odbiła w to innym kierunku, aż w końcu całkowicie straciła orientację. Te wszystkie ulice wyglądały tak podobnie! Obróciła się w miejscu. Nie miała pojęcia gdzie jest, jak dotrzeć do teleportu, ani tym bardziej do mieszkania Vernera. Była sama. Samiuteńka. I zagubiona. Powoli zaczęło ogarniać ją poczucie beznadziei, zupełnie jak wtedy przy głazach, zanim pojawił się Verner. Ale teraz go nie było. Może był gdzieś blisko. Na pewno był gdzieś blisko. Ale ona nie potrafiła go znaleźć. A ludzie, czy raczej wampiry, które mijała wcale nie posyłały jej tak życzliwych spojrzeń jak to czynił Verner. Przełknęła ślinę, starając się powstrzymać cisnące się do oczu łzy. Bezskutecznie. Była teraz małą zagubioną istotką, która błąkała się po mieście bez celu, z oczami zapuchniętymi od łez. Podciągnęła nosem. Ja chcę do Dovmeith! Do domu!

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claire Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Łowca
Liczba postów : 126

Doświadczenie : 135

PisanieTemat: Re: Brukowana droga   Nie 17 Cze - 11:37

Jeśli w ogóle można powiedzieć, że dni w mieście nieśmiertelnych bywały duszne, ten z pewnością do takich należał. O ile to w ogóle był dzień. Młoda wampirzyca już od jakiegoś czasu wrastała w krajobraz Avraire i przystosowywała się do życia w społeczności krwiopijców, jednakże przybliżenie pory dnia czy też nocy wciąż nastręczało jej licznych trudności – za ludzkiego życia jako tako radziła sobie z określaniem godziny bez zegara na podstawie wysokości słońca na niebie oraz innych znaków natury, które mogły temu posłużyć, lecz tutaj gęste, ciemne chmury, które kłębiły się na niebie w asyście srebrzystego księżyca wcale nie sprzyjały takim praktykom.
Kobieta odetchnęła cicho, po raz kolejny dochodząc do wniosku, że w sumie nie musiałaby tego robić, aczkolwiek nie umiałaby się tego oduczyć a poza tym dzięki temu pewnie wygląda naturalniej. Maszerowała tak powoli ulicami wampirzej metropolii, od czasu do czasu mijając znajome twarze, twarze osób, z którymi miała okazję zapoznać się w trakcie symbolicznej uroczystości powitalnej, która w wyniku szczęśliwego przypadku połączyła się także w nominację Vernera na zaszczytne stanowisko doradcy królowej. Witała się z nimi skinieniem głowy lub nieznacznym ukłonem, bądź co bądź – zachowując się w sposób jak najbardziej grzeczny i kulturalny.
Jej Pan mąż musiał w tych niespokojnych czasach nieustannie mieć się na baczności i bardzo sumiennie podchodzić do obowiązków, nałożonych na niego przez protektorkę ich królestwa. Jako młoda małżonka oczywiście czułaby się znacznie szczęśliwsza, gdyby jeszcze pamiętała kiedy to ostatnio mogli spędzić ze sobą chwile „sam na sam”, jakby mógł częściej witać ją niespodziewanym pocałunkiem, będącym preludium do gier znacznie bardziej namiętnych... Jednakże w ostateczności potulnie przyjmowała rolę dobrej żony i gdy miała tylko okazję go zobaczyć powtarzała, że królestwo nie może czekać, a ona owszem. Ech.
Przystanęła wreszcie rozglądając się leniwie wokół siebie – i tak oto znowu zawędrowała na wygwizdowie, na którym nie działo się nic. Prawie nic. Nic by się nie działo, gdyby ni stąd ni zowąd czuły słuch Claire nie wychwycił cichego, dziecięcego łkania. Przez moment kobieta zacisnęła pięść, chcąc się jakoś opanować i jednocześnie skarcić za to, że powracały do niej urywki wspomnień, o których raz na zawsze powinna zapomnieć. Niemniej jednak cichutki szloch nie ustawał, a to był wyraźny sygnał dla radaru niespełnionej matki przemienionej w okresie najsilniej oddziałującego instynktu macierzyńskiego, znak sygnalizujący, że czas uratować jakąś biedną sierotkę!
Wychodząc na najbliższe skrzyżowanie dróg wprost oniemiała. Przecież to była...
-...Layla! - Claire przyspieszyła kroku i podeszła do dziewczynki, kucając przy niej i gładząc jej policzek, po którym spływały błyszczące łzy. Zadumała się przez moment nad tym, że już nigdy nie będzie płakać tak pięknie, lecz szybko postanowiła uznać te myśli za idiotyczne i przejść do konkretów oraz ustalić, dlaczego ta słodka, mała przyjaciółka Vernera zalewała się łzami gdzieś na rozstaju dróg w stolicy Pól Mgieł. Dedukcja była dość oczywista.
-Zgubiłaś się? - spytała przyjaznym, acz zatroskanym głosem. Jako, że odpowiedź była prosta do przewidzenia, postanowiła ciągnąć dalej.
-Może... Szłaś do Vernera, prawda? Jeśli chcesz mogę pójść z Tobą do naszego domu, mogłybyśmy razem na niego zaczekać. - odparła, uśmiechając się przyjaźnie do małej elfki w nadziei na to, że doda jej otuchy.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Claire de Lune



Karta Postaci + Relacje + Listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Layla Lassdiril
avatar
Elf
Profesja : Mag
Liczba postów : 82

Doświadczenie : 90

PisanieTemat: Re: Brukowana droga   Nie 17 Cze - 20:10

Choć Layla starała się zawsze sprawiać wrażenie osoby opanowanej, której niestraszne są smoki (tak, czytała o nich w książkach!), ani potwory, o których opowiadała jej Yvette, ani nawet samotne podróżowanie po świecie. Ale teraz... teraz ogarnęło ją poczucie tak wielkiej beznadziei, że nawet nie starała się przekonywać siebie samej, że będzie dobrze. Bo jak miało być dobrze, kiedy nikt nie wiedział gdzie jest, a nawet ona sama nie miała pojęcia, w której części miasta się znajduje. Bo tak na dobrą sprawę to i o samym mieście miała zero pojęcia. A jedyne co u mieście wiedziała, to że mieszka w nim rycerz Verner. Z taką wiedzą ani nie odnajdzie przyjaciela, ani wydostanie się z labiryntu, którym właśnie stały się dla niej ulice.
Stała tak więc samiutka, kompletnie zagubiona, z poczuciem beznadziei. Aż nagle... czy ktoś ją wołał? Uniosła wyżej głową, trzęsąc się od zduszonego szlochu i ze strachu.
- Aah... ah... - wydusiła z siebie, szlochając nagle głośno.
Nie była w stanie nic powiedzieć. Ale chciała, tak bardzo chciała zapytać tę ładną panią kim jest. I gdzie się znajdują. Czy pokaże jej drogę do teleportu, albo odprowadzi do domu?
Gdy Claire zadała jej pytanie, Layla pokiwała nieznacznie głową, co w sumie mogło wyglądać jakby wywołane było drgawkami, które przejęły jej ciało. Biedna, chyba jeszcze nigdy tak bardzo nie płakała, odkąd... odkąd zginęli jej rodzice.
Och, ta pani miała taki ładny uśmiech! Tak przynajmniej uznała Layla, gdy Claire się do niej uśmiechnęła. A ten uśmiech zapewne wydał jej się jeszcze o tyle piękniejszy, że ta pani zna Vernera! A jeśli zna Vernera i mieszka z nim w jednym mieszkaniu to musi być żoną, o której jej opowiadał!
Gdyby to było możliwe Layla chyba rozpłakałaby się jeszcze bardziej. Ze szczęścia. Niemniej jednak na jej twarz wstąpił wdzięczny uśmiech, a sama dziewczynka rzuciła się Claire na szyję. Nie zdołała wydusić z siebie choćby prostego "Dziękuję". Ale jej gest mówił chyba więcej niż słowa!

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Claire Griendstrom
avatar
Wilkołak
Profesja : Łowca
Liczba postów : 126

Doświadczenie : 135

PisanieTemat: Re: Brukowana droga   Pon 18 Cze - 8:07

Och!
Taki słodki, mały kwiatuszek jak ona nie powinien zaznawać goryczy smutku, nigdy, przenigdy! Chyba że ów smutek miałby nauczyć ją doceniać piękno długich lat przepełnionych szczęściem i spokojem. Kobieta jednakże silnie wątpiła w to, że smutek który ogarnia dziecko w wyniku paraliżującego strachu ma jakąkolwiek funkcję dydaktyczną, w związku z czym należało przedsięwziąć misję jak najszybszego uspokojenia tego małego aniołka! O, właśnie – „aniołek”. Claire jakoś nagle doszła do wniosku, że to słowo pasuje do niej idealnie.
Layla zatrzęsła się w gwałtownym spazmie, wobec czego z ust kobiety wydobyło się ciche jęknięcie, jej mięknące na widok dzieci serduszko nie mogło znieść widoku okrutnych cierpień tej małej dziewczynki. Przypomniało się jej także coś, co i ją napełniło trwogą, wszak zdała sobie sprawę z tego, że to być może ona wzmogła w dziewczynce przerażenie, gdyż ujrzawszy ją zaczęła się zachowywać jak gdyby już wcześniej się spotkały, ni stąd ni zowąd zawołała ją po imieniu i podeszła do niej; oczywiście Claire była przekonana, że Layla musiała coś-niecoś słyszeć od Vernera na temat jego małżonki, ale jak niby mogłaby ją rozpoznać w stanie takiej grozy?! Ależ z niej była idiotka, kobietę aż przeszły dreszcze na myśl o tym, że mogła jeszcze bardziej przestraszyć to dziecko, nie mówiąc nawet o poczuciu dojmującego wstydu. To znaczy nie przeszły, bo była wampirem, ale przeszłyby!
Niespodziewana czułość ze strony elfki okazała się tym bardziej zaskakująca. Claire machinalnie objęła ją mocniej zanim zdążyła pojąć, że dziewczynka właśnie zarzuciła na nią rączki, które jeszcze przed chwilą kołysały się bezradnie wzdłuż jej tułowia. Przyjazny uśmiech na twarzy wampirzycy zmienił swój charakter – teraz był nie tylko przyjazny, ale także pełen ulgi, rozczulenia a także.. Wdzięczności.
Kobieta poklepywała dziecko po plecach w uspokajającym geście, aż odważyła się przemówić i naprawić „błąd”, o którego popełnienie jeszcze przed chwilą się podejrzewała.
-Aniołku, nie płacz już, masz taki śliczny uśmiech!– odrzekła zachwycona tym jak twarz dziewczynki pokraśniała z radości.
-Wybacz, że się wcześniej nie przedstawiłam, to że Cię rozpoznałam mogło zdać Ci się dziwne. Nazywam się Claire i jestem żoną Twojego przyjaciela. - wyjaśniła spokojnie, rozluźniając uścisk, w którym trzymała Laylę od dłuższej chwili. Chłodna dłoń wampirzycy sprawiająca wrażenie wykutej z marmuru wysunęła się do elfki w przyjaznym geście – nie była pewna, czy zechce iść z nią za rękę, ale sądziła, że to mogłoby dodać jej otuchy i tak byłoby bezpieczniej, o!
-To jak, zechcesz mi towarzyszyć w drodze do domu? - spytała z uśmiechem sugerującym, że oczekiwanie na jej odpowiedź jest czystą formalnością.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Claire de Lune



Karta Postaci + Relacje + Listy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Layla Lassdiril
avatar
Elf
Profesja : Mag
Liczba postów : 82

Doświadczenie : 90

PisanieTemat: Re: Brukowana droga   Pon 18 Cze - 17:16

Layla była osóbką bardzo ufną wobec innych, niezależnie od rasy. Mimo uprzedzeń, opowieści, których naopowiadano jej by ją nastraszyć zawsze pozostała otwarta. A już na pewno w sytuacji takiej jak ta nie myślała o czym opowiadała jej Yvette. Dlatego w pierwszej chwili nieco zszokował ją chłód bijący od wampirzycy. Mimo to nie wypuściła jej z objęć. Wręcz przeciwnie - przycisnęła się do niej mocniej, jakby instynktownie chciała ją... ogrzać. Dopiero, gdy Claire zdecydowała się przemówić mała elfka rozluźniła uścisk. Nadal trzęsła się, popłakując cicho. Nie potrafiła tego jednak powstrzymać. Uśmiechnęła się jednak szerzej, gdy Claire wspomniała o jej uśmiechu. I nazwała ją "aniołkiem", ach!
Jako, że Laylą nadal wstrząsały drgawki, nie była w stanie mówić, więc na pytanie, czy chce iść z Claire do Vernera pokiwała energicznie głową i od razu wzięła wampirzycę za rękę. Nie wiedziała, czy Claire podała jej dłoń w geście powitalnym, czy też faktycznie zamierzała poprowadzić ją tak przez miasto. Nie myślała teraz jednak o tym wiele. Tak naprawdę ogarnęła ją w tej chwili tak wielka ulga, że mogłaby wybuchnąć śmiechem. Co swoją drogą mogłoby się wydać odrobinę dziwne w tej chwili. Ale i o tym Layla nie myślała. Przetarła oczy, by móc lepiej przyjrzeć się Claire. Do tej pory świat zdawał się być nieco rozmazany za sprawą łez. Podciągnęła noskiem i przechyliła odrobinę głowę.
- Jeeech.... - wydusiła, nie będąc w stanie sklecić razem żadnego zdania.
Mimo iż strach ją opuścił, Layla nadal nie potrafiła się uspokoić. Ani nawet powstrzymać łez, które wciąż i wciąż wypływały spod jej powiek. A chciała tylko powiedzieć Claire, że jest naprawdę piękna!

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Brukowana droga   

Powrót do góry Go down
 

Brukowana droga

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Droga do Hogsmeade
» Droga obok lasu
» Droga Królewska
» Droga z Magnolii do Shirotsume
» Główna droga

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elion  :: Pola Mgieł :: Miasto Avraire-