IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kanion Zwyciężonych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lunaire S. Drathir
avatar
Wilkołak
Profesja : Zabójca
Liczba postów : 208

Doświadczenie : 262

PisanieTemat: Kanion Zwyciężonych   Czw 1 Mar - 19:46

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Srebrna Struna
avatar
Człowiek
Profesja : Bard
Liczba postów : 7

Doświadczenie : 6

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Sro 20 Mar - 18:37

Ostatnimi dniami Srebrna Struna nie przejmował się niczym poza zachęceniem jak największej liczby osób do uczestniczenia w zaplanowanym przez niego ognisku. Miało mieć ono charakter integracyjny, gdyż bard kochał zapoznawać ze sobą różne osobistości, nade wszystko nienawidził zaś kłótni i waśni. Tak przynajmniej twierdził, kiedy rozpowiadał wszystkim o sobie. Racja, zdarzało mu się zapominać i popadać w samouwielbienie. Cóż jednak się dziwić, z takim głosem! Kobiety kochały go słuchać, dałby słowo, że potrafi uwieść każdą, nawet najbardziej wybredną.
Srebrna Struna postanowił sobie, że zbierze jak najwięcej osób, a trzeba wam wiedzieć, iż był z niego bardzo uparty mężczyzna. Przez kilka dni biegał między przeróżnymi miejscami w Głównym Królestwie, zapraszając na spotkanie nieopodal Kanionu Zwyciężonych. Stamtąd mieli wyruszyć w stronę lasu, najlepiej nad rzekę, aby jeść, pić, rozmawiać i goić rany po incydencie z pogrzebu. Bard mieścił w sobie bardzo dużo optymizmu, dlatego wybrał się także w inne rejony Elionu, informując o swym genialnym pomyśle każdą napotkaną istotę.
Ostatecznie przybył na miejsce pierwszy, denerwując się nieco. Miał też inny interes poza godzeniem wybrednych i kłótliwych ras. Miał dać koncert! Martwił się nieco, gdyż nikt nie przychodził, lecz nie wszystko było stracone. Dowiedziało się przecież tak wiele osób!


UWAGA
Zbiorowy event, w którym nie obowiązuje kolejka. Każdy pisze z każdym, postarajmy się nie ograniczać do pisania w parach, wysilmy trochę swoje łepetynki i wnieśmy coś ciekawego do dyskusji lub akcji. Startujemy tutaj, niebawem przeniesiemy się do jakiegoś lasu. Miłej zabawy : )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Sro 20 Mar - 18:55

Jako kobieta uchodząca za personę, która czasem oczekuje od życia skupienia na niej trochę uwagi bliźniego, bez wahania pojawiła się na ognisku, jako jedna z pierwszych osób zresztą, miejsce zajmując najpierw w cieniu drzewa. Nim skieruje swoje kroki w stronę ogniska, planowała obeznać się w towarzystwie. Wyłapać swoim czujnym, sokolim, jak na łucznika przystało, wzrokiem osobistości, które planowały tu zawitać. Trzymanie się na razie w dystansie od grajka gwarantowało jej ewentualną, łatwą drogę odwrotu. Czekała. Choć jeszcze nie wiedziała na co… lub na kogo. Kogoś kto doceni jej towarzystwo, miała nadzieję. Bard wyglądał na takiego, który akceptowałby wszystkich. Ale jeden muzyk to jeszcze za mało żeby opiewać jej skromną osobę. Uśmiechnęła się ironicznie pod nosem. Nawet w jej myślach powód jej wizyty zabrzmiał wyjątkowo absurdalnie. Innego wyjaśnienia dla gnanych nią w to miejsce instynktów nie potrafiła znaleźć.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arrisa Imeneroth
avatar
Wilkołak
Profesja : Mag
Liczba postów : 18

Doświadczenie : 25

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Sro 20 Mar - 19:12

Arrisa, co prawda, nie uczestniczyła w karczemnej aferze, prawdopodobnie, dlatego że śmierć przywódcy ludzi, nawet jeśli był władcą całego Elionu, jakoś niespecjalnie ją obeszła. Tym samym nie widziało jej się uczestnictwo w wydarzeniach ku jego pamięci, a już tym bardziej, udawanie tego, jak bardzo była zrozpaczona z powodu tej, jakże okropnej, straty. Dlatego też wolała się najzwyczajniej w świecie gdzieś zaszyć i nie zwracać na siebie przez ten czas szczególnej uwagi. Tym niemniej, kiedy Imeneroth usłyszała o ognisku, do tego organizowanym przez nikogo innego, jak Srebrną Strunę, jej entuzjazm znacznie wzrósł. Co prawda o tym bardzie więcej słyszała od innych, niż nasłuchała się jego samego, tym niemniej po prostu nie mogła sobie odmówić wycieczki do Kanionu Zwyciężonych. Miałaby przegapić, drugą już z rzędu, okazję by się napić, nażreć, nasłuchać śpiewów i ewentualnie wplątać w jakąś rozróbę? Opcjonalnie wystarczyłyby jej ostatnie dwa wydarzenia, tym niemniej, w imię integracji, warto przecież się poświęcić i zapewnić sobie cały komplet, prawda? Mimo że, kiedy nadeszła, nie było tutaj zbyt dużo istot żywych, Arrisa wcale się nie zraziła. Energicznym, żwawym krokiem zminimalizowała odległość, która dzieliła ją od miejsca zebrania. Następnie przystanęła i rozejrzała, zupełnie jakby oczekiwała, że zaraz cała ferajna gotowych do zabawy osobników wyskoczy z ukrycia, krzycząc coś o niespodziankach, tudzież może nawet i o rozlewie krwi- wszystko jedno. Dopiero potem przesunęła wzrokiem po kolei po obecnych, w to wliczając trzymającą się ostrożnie na uboczu blondynkę, a także i barda, którego rozpoznała bez trudu.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴



Ostatnio zmieniony przez Arrisa Imeneroth dnia Sro 20 Mar - 19:58, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Sro 20 Mar - 19:22

Ach, jak to dobrze, jak to dobrze, że panna Bonett miała tak bogatą siatkę znajomości w Lorelden! Gdyby nie to, z pewnością siedziałaby teraz w świątyni, ze znużeniem odprawiając modły, których szczerze nie znosiła, pod okiem Przełożonej, za którą też nie przepadała - jak większość młodych kapłanek zresztą. Przełożona była oschłą, surową kobietą i nijak nie dało się z nią porozmawiać, a już na pewno pożartować czy zaśmiać w jej obecności. Nawet słoneczny (bardzo pożądany pośród wszechobecnego śniegu) uśmiech dziewczyny nie był w stanie zmiękczyć serca starszej kapłanki.
Ubrana w jasną, zwiewną sukienkę i grube futro, Liliana zjawiła się w Kanionie i już z daleka widziała sławetnego barda. Obiecała ojcu, że pójdzie z przyjaciółką, ale było to drobne kłamstwo, albo raczej... zatajenie prawdy. Przyjaciółka bowiem miała schadzkę z jakimś chłopcem, och!
To wcale Lilianie nie przeszkadzało, bo była absolutnie pewna, że podczas ogniska pozna mnóstwo nowych przyjaciół! O ile oczywiście będą zachowywać się poprawnie, nie będą za wiele pić, mówić brzydkich rzeczy i... takie tam. Rozpromieniona dopadła barda.
- Srebrna Struna! - rzekła z emfazą, w oczach aż się łzy zaszkliły z wrażenia. - Och, moja szanowna matka pana uwielbia, absolutnie uwielbia, pan jest jej niedoścignionym wzorem, a skoro mojej matki, to i moim, proszę pana! Ach, cóż za wspaniała myśl z tym ogniskiem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Srebrna Struna
avatar
Człowiek
Profesja : Bard
Liczba postów : 7

Doświadczenie : 6

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 9:40

Ach, ach! Srebra Struna momentalnie wyszczerzył proste zęby w uśmiechu, kiedy zobaczył pierwszą osobę. Musiał przyznać, że ciemnowłosa prezentowała się znakomicie - gdyby nie przybywało coraz więcej zaproszonych, zapewne śpiewałby tylko dla niej! W podskokach znalazł się przy niewieście, chwytając zgrabnie jej dłoń i składając na niej pocałunek.
- Cieszę się, że zaszczyciłaś nas swoją obecnością! - oznajmił, kłaniając się jej po pas.
Nie zdążył powiedzieć nic więcej, gdyż przybyła kolejna, widocznie młodsza, uczestniczka. Odwrócił się do niej, z uśmiechem wysłuchując pochlebnych słów.
- Ach, ach! - wykrzyknął, chwytając jej dłoń w swoje. - Artyście miło jest słyszeć takie słowa, piękna niewiasto! Przybywasz z Lorelden, prawda? Mój dom, mój wspaniały dom, w którym zaczynałem karierę! - rozczulił się, kiwając głową z zamyślonym wyrazem twarzy. Szybko jednak ocknął się i odłożył wspomnienia. - Czasami chciałbym tam wrócić, podróżowanie po Elionie, niosąc pieśń i zgodę nie zawsze spotyka się z aprobatą - rzekł poważnie. Musiał, po prostu musiał pokazać, jaki jest dzielny. - Ale dość o nieprzyjemnościach, mam nadzieję, że pojawi się więcej osób!
- Ach, ach, moja droga, podejdź do nas bliżej, nie stój sama! - zreflektował się, zapraszając czarnowłosą do rozmowy. - Wypadałoby się poznać, nieprawdaż? - zapytał.
Nie był zbyt rozgarniętym człowiekiem, toteż ukryta w cieniu rosłego drzewa elfka nie istniała w jego świecie. Nie zauważył jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 11:45

Liliana rozpromieniła się, gdy SŁAWNY BARD złapał ją za rękę. Och, bogowie, jak ona opowie o tym matce, to ta chyba umrze ze szczęścia. I zazdrości. Nie, żeby Liliana życzyła jej smierci, gdzieżby. Pokiwała energicznie głową.
- Tak, panie, z samego Yarberg! Ach, byłoby wspaniale, gdyby wrócił pan tam kiedyś, to taki zaszczyt, że wśród naszej społeczności mamy tak znakomitych ludzi - świergotała dalej.
Na chwilę uśmiech zniknął z jej twarzy, gdy mężczyzna wspomniał o mniej przychylnych aspektach podróżowania po Elionie. Czyżby grozili mu, napadali? To takie strasznie! Liliana postanowiła, że będzie się za niego modlić, by nic złego mu się nigdy nie stało, to byłaby niepowetowana strata!
- Jest pan niezwykle odważnym człowiekiem, Srebrna Struno - orzekła i na jej twarzy znów pojawił się uśmiech.
Liliana zerknęła na dziewczynę, do której zwracał się bard. Wypadałoby się poznać. Wyglądała ładnie i miło, więc postanowiła, że pierwsza wyciągnie ku niej dłoń. Panna Bonett miała małe pojęcie o innych rasach, głównie umiała rozpoznać elfy i krasnoludy. Wilkołaki i Potomkowie niezbyt różnili się od zwykłych ludzi, więc skąd miałaby wiedzieć?
- Witaj, pani, czy zdradzisz nam swe imię? Jam jest Liliana Bonett, o moim rodzie z pewnością słyszałaś, jeśli bywasz w Yarberg - dygnęła płytko i wbiła iskrzące się oczy w nieznajomą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arrisa Imeneroth
avatar
Wilkołak
Profesja : Mag
Liczba postów : 18

Doświadczenie : 25

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 14:05

Na ustach Arrisy zabłąkał się nieco rozbawiony uśmieszek, gdy bard znalazł się przy niej, całując ją w rękę i obdarzając grzecznościami. Od zawsze ubieranie wszystkiego w wielkie słowa, było zachowaniem, który kobieta uważała za zbędny wysiłek, przynajmniej w większości sytuacji. Tym niemniej i po bardzie raczej trudno było spodziewać się jakiegoś prostego, albo nawet chamskiego powitania- w końcu był znanym poetą- a i idei integracji nie wypadało niszczyć już na samym początku, zanim ewentualni zainteresowani się jeszcze zeszli, swoim własnym brakiem ogłady. Dlatego też czarnowłosa, kiwnąwszy głową, nawet już miała zamiar otworzyć usta w celu wypowiedzenia kilku starannie dobranych słów, gdyby nie fakt, że zarówno jej, jak i Srebrnej Struny, uwagę odwróciło przybycie Liliany. Wpuszczając słodkie trajkotanie młodej, jak się Imeneroth zdawało, dziewczyny, postanowiła nie wtrącać się w nawiązaną przez dwójkę ludzi rozmowę. Zamiast tego jej spojrzenie skierowało się ponownie w stronę oddalonego nieco drzewa, uznając, że może jak się zaczepi kryjącą się tam blondynkę, to wyniknie z tego coś ciekawego. Czarnowłosej oczywiście nie umknął intrygujący fakt, jakim było to, że na spotkanie, teoretycznie, integracyjne, tak chętnie przybiegła ta piękniejsza część świata. Prawdopodobnie miało to związek z tym, że i sama Arrisa, dałaby się uwieść, choć na tę jedną noc, gdyby tylko Srebrnej Strunie zechciało się ruszyć palcem. Tymczasem jednak wolała się zająć poszukiwaniem innych rozrywek. Gotowa była nawet odmówić bardowi, który zaprosił ją do rozmowy, tym niemniej gest dziewiętnastoletniej Bonett sprawił, że Imeneroth nie mogła się po prostu powstrzymać. Blondynka nie zając, nie ucieknie. A nawet jeśli, to trudno. Kroki swe czarnowłosa skierowała więc ostatecznie w stronę dwójki ludzi, zmniejszając dzielącą ich odległość.
- Oczywiście, przecież właśnie po to tu jesteśmy- odpowiedziała bardowi, Lilianie natomiast odpowiadając dygnięciem na dygnięcie.
Dygnięciem nieco nazbyt głębokim i widocznie teatralnym, bez czego Arrisa najzwyczajniej w świecie nie mogła się przecież obyć.
- Ja natomiast zwę się Arrisa Imeneroth. Musisz mi wybaczyć moje nieobycie, panno Bonnet, zarówno klimat Lorelden jest dla mnie zbyt mroźny, jak i wyjątkowo nie przepadam za tamtejszymi mieczami
Czarnowłosa wcale się nie przejęła tym, że tą małą podpowiedzią mogła zdradzić swoją rasę, bo i niespecjalnie zależało jej na tajemnicy. Nie sądziła by ktokolwiek tutaj, bard czy dziewczyna, posiadał przypadkiem takowy nielubiany przez wilkołaki miecz. Przy okazji w oczach Imenerot rozbłysły rozbawione iskierki.
- A mimo starań i cudownego głosu pana Srebrnej Struny, nadal mało jest zwolenników integracji, więc w Yarbergu bywam rzadko- w tym momencie oczy czarnowłosej spoczęły na chwilę na twarzy barda.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 15:03

Liliana była zbyt zaaferowana obecnością sławetnego barda, by rozglądać się gdzieś dalej, stąd też i ona nie zwróciła żadnej uwagi na postać czającą się w cieniu drzew. Dziewczyna popatrzyła więc na niewiastę nowo poznaną, w żaden sposób nie komentując jej ukłonu, choć wydał jej się nieco przerysowany. Z drugiej zaś strony, nie pomyślałaby nawet, że może ta chce z niej zakpić, uznała więc, że tak po prostu ma w zwyczaju czynić.
- Arrisa, to bardzo piękne imię - westchnęła kapłanka. - Mogę tak się do ciebie zwracać? - spytała z nadzieją.
- Za mieczami? - powtórzyła, marszcząc brwi. Jak już wspomniałam powyżej, jej wiedza na temat świata i innych ras była mocno ograniczona. Owszem, zdawała sobie sprawę z panującej obecnie, napiętej sytuacji, z tego, że rasy są z reguły wrogo do siebie nastawione, ale o broni pojęcie miała nikłe. - Nasza broń jest doskonała. Krasnoludzka - rzekła więc, niezbyt inteligentnie.
- Och, to racja, mało kto wytrzymuje w Lorelden, ale przecież nie jest aż tak źle! - tu Liliana uniosła nieco grube futro, które w Głównym Królestwie nie było jej potrzebne. - Gdzie zatem mieszkasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patch de La Reynie
avatar
Wilkołak
Profesja : Bard
Liczba postów : 16

Doświadczenie : 22

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 17:23

Nie powinien tutaj przychodzić, ale lepsze to niż siedzenie w czterech ścianach i narzekanie na nudę, gdy nie chce mu się ruszyć tyłka z niezbyt będącej w dobrym stanie kanapy. W każdym razie, Patch nie miał zamiaru dalej siedzieć w swoim jakże uroczym ciasnym domku, małym ale własnym jak to mówili jego rodzice. Samo wspomnienie o nich bolało niesamowicie, chłopak zerwał z nimi kontakt a w nocy miał koszmary podczas tego dnia gdy zginął jego brat. Automatycznie jego ręka powędrowała do lewego przeguba gdzie widniał rzemyk z ciemnego brązowe materiału, to tylko pozostało po jego bracie. Gdy Patch się obudził był już pogrzeb, to wyjął z jego trumny zanim go zakopali.
Ale przecież przeszłości nie powinno się rozpamiętywać. Nawet nie wiedział kiedy, ale trafił do jakiegoś kanionu gdzie widocznie zbierali się przedstawiciele innych ras by razem uczcić.. no właśnie co? Przelaną krew? Spokój, który nigdy tutaj nie zapanuje? Patch zjawił się w swoim ubiórze, który jak zawsze skrywał praktycznie każdy zakamarek jego ciała, oprócz części twarzy czyli szczęki i fioletowych rażących swoim blaskiem oczu. Kroki swoje skierował w stronę drzewa, gdzie przysiadł sobie nie zauważając, że przy tym samym drzewie ktoś już jest. Chłopak oparł głowę o drzewo i ukrył fioletowe oczy za kotarą z powiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 17:35

Słysząc poruszenie z jednej strony, skierowała w tamtym kierunku spojrzenie, śledząc spojrzeniem zbliżającą się do niej osobę. Ku jej znikomemu zdziwieniu, mężczyzna nie zauważając jej, oparł się o konar po drugiej stronie drzewa. Nawet przez cały ten czas, jaki się mu przyglądała, nie odnotował jej obecności. Cóż. Gnana jakimiś wewnętrznymi potrzebami, postanowiła się o sobie przypomnieć.
- 'Quel Re [tłum. dzień dobry], nieznajomy – powitała go swobodnym tonem, mile kontrastującym z poważną, elficką mową. Zaraz potem odepchnęła się lekko dłońmi od drzewa, wbijając spojrzenie w intensywnie fioletowe tęczówki oczu mężczyzny, w jakiś sposób hipnotycznie przyciągające jej wzrok.
- Nie dołączasz do wspólnej zabawy? – dodała w mowie ogólnej, nie oderwawszy spojrzenia od zaskakująco interesującego kolorytu jego oczu, bardzo dobrze wychwytywanego nawet z pod głębokiego cienia rzucanego na jego twarz przez kaptur.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patch de La Reynie
avatar
Wilkołak
Profesja : Bard
Liczba postów : 16

Doświadczenie : 22

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 17:43

Już zapadał się w skraj niebywałego spokoju, pozwalając by jego ciało ale i także umysł mógł odpocząć, gdy głos nieznajomej wyrwał go z zamyślenia. Chłopak zerwał się na nogi, automatycznie kierując rękę w stronę swojego sztyletu, który miał przypięty na pasie do swojego boku. Lecz jego ręka zamarła gdy ujrzał z kim ma do czynienia, dziewczyna na pierwszy rzut oka nie wydawała się być groźna. Chłopak odetchnął głęboko i upuścił rękę lekko zmieszany, zdając sobie sprawę, że by ją zaatakował.
- Witam, panienko.
Spod kaptura błysnęły jego fioletowe oczy, a kącik ust uniósł się w efekcie lekkiego uśmiechu gdy ten jedną rękę zaciśniętą w pięść przyłożył do swojej klatki piersiowej i lekko się skłonił przed nią, jak wymagała jego kultura. Gdy się wyprostował przymrużył lekko swoje niezwykłe oczy nie odrywając je ani na moment od jej twarzy. Elf. Pierwsze co przyszło mu na myśl, lecz by nie pokazać po sobie zmieszania ukazał skrawek białych zębów w uśmiechu.
- A nie sądzisz, że straszenie strudzonego wędrowca podczas odpoczynku nie jest ryzykowne? Ale widocznie ryzykowanie masz we krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 17:56

Nie mogła nie odnotować jego niebezpiecznego odruchu. Jej bystre oczy łucznika wyłapały drgnięcie jego ręki. Nic więc dziwnego, że zadziałała instynktownie, cofając się poza zasięg jego ramion. Dokładnie wtedy, kiedy jego dłoń zawisła w powietrzu. Zmrużyła bardzo nieznacznie oczy, na bardzo krótki moment jeszcze chwilę zachowując dystans do obecnej sytuacji. Kiedy jednak mężczyzna opuścił dłoń i ona pozwoliła sobie na opuszczenie gardy. Wyprostowała się skinąwszy mu lekko głową kiedy się przed nią ukłonił.
- Wędrowna dusza raczej, niżeli panienka – nie odmówiła sobie go poprawić, uśmiechając się kącikowo na jego dobry gest. Mimo, ze wydawał się on miły i spotkał się z jej całkowitą aprobatą, warto było zauważyć, że ten skłon niesamowicie nie pasował do aparycji jegomościa, kłaniającego się jej w pas.
- Pragnę zauważyć, że to mój spokój jako pierwszy został zakłócony – stwierdziła wyciągając ręce do góry, aby móc się przeciągnąć. Mimo iż wyglądała na kogoś, kto pozwolił sobie w tym momencie na całkowite rozluźnienie, śledziła go wzrokiem już nie tylko dla samego faktu kontemplowania jego głębokiego spojrzenia. Przyglądała mu się tak bacznie, pozornie niewinnie oceniając jego sylwetkę, w rzeczywistości śledząc podejrzane ruchy z jego strony.
- Strudzony wędrowcu… - dodała nieco kpiarskim tonem wymieszanym z lekkim rozbawieniem, co postawiło znak zapytania nad celem tego wyrażenia – bardziej żartobliwego, czy ironicznego?
- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie, mellon [tłum. przyjacielu].

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patch de La Reynie
avatar
Wilkołak
Profesja : Bard
Liczba postów : 16

Doświadczenie : 22

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 18:07

Była nader czujna, Patch od dawna chciał się nauczyć strzelać z łuku, ale okazało się, że w walce nie ma żadnych szans. No chyba, że stanie się on krwiożerczą bestią bez żadnych skrupułów do czego dopuścić nie mógł. Wtedy byłaby już klęska całego pokolenia, zaledwie tylko kilka razy od swojej pierwszej przemiany postanowił zamienić się w tę bestię czego potem pożałował widząc jakie siał zniszczenia. Nie wiedział dlaczego, ale w tamtej postaci miał wielką siłę, dla niego aż za wielką. Dlatego znienawidził samego siebie, tego kim.. a raczej czym jest, tego czym się urodził, sam nie miał pojęcia, że aż tak można znienawidzić własną osobę. Dziwne, że jeszcze nie skoczył z pierwszego lepszego klifu. Jako, że wychowany on był, mimo jego beztroskiego młodzieńczego życia, to kulturę jakąś tam posiadał.
- Czyżbym miał przeprosić, za moją nieuwagę? Mam nadzieję, że przez mój czyn nie ugodzisz mnie strzałą prosto w szyję.
Czyżby to była ironia? Ależ skąd, chłopak uniósł rękę do góry co zapewne nie uszło jej uwadze, ale nic złego nie chciał zrobić. Chwycił on swój kaptur i odrzucił go do tyłu ukazując stosunkowo jego młodą i przystojną twarz, tylko pod prawym okiem miał szeroką szramę po pazurach. Ale i tak najbardziej przyciągały jego błyszczące fioletowe oczy o tak niezwykłej barwie, niegdyś były czarne niczym noc. Ale po pierwszej przemianie zaszła znaczna zmiana w jego wyglądzie, zmężniał i nie był już tym małym beztroskim chłopcem. Jego usta zwęziły s się w cieńką czerwoną linię.
- Mówiąc szczerze to nie przepadam za takimi zabawami, nawet nie wiem jak się tutaj znalazłem, nogi same mnie tutaj przywiodły. Może to jakiś... znak. - usta wykrzywiły się w lekkim uśmiechu, gdy chłopak swój wzrok przeniósł powoli w stronę innych tutaj obecnych, oceniając ich bystrym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Srebrna Struna
avatar
Człowiek
Profesja : Bard
Liczba postów : 7

Doświadczenie : 6

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 18:25

Srebrna Struna zdawał się świetnie dogadywać z Lilianą. Podzielał jej entuzjazm całkowicie. Czyżby był to znak, że jest niczym młode, gładkie dziewczę? Bynajmniej!
- Bardzo chętnie odwiedzę Yarberg, choć sam, muszę przyznać, pochodzę z maleńkiej wioski. Nie jestem nawet pewien, czy jeszcze się uchowała, w końcu te wszystkie wojny... ach, ach!
Na komentarz dotyczący, niewątpliwej rzecz jasna, odwagi, kiwnął tylko poważnie głową. Nie był to czas na opowieści o (urojonych) napadach i niebezpieczeństwach, które, bądź co bądź, zdarzały się rzadko.
- Ach, ach! - pokręcił rozczarowany głową, komentując w ten sposób słowa o zwolennikach integracji. - Wielka szkoda, naprawdę wielka szkoda, przecież nie ma nic lepszego niż pokój i piękno, piękno i pokój, spory winniśmy pożegnać na zawsze! - oznajmił, rozglądając się.
Pozwolił niewiastom rozmawiać dalej, gdyż zauważył kolejną dwójkę przybyszów. Wydawali się podejrzani, toteż bard nie od razu podjął decyzję o zwróceniu się do nich, jednak ostatecznie postanowił zaryzykować. Wyciągną rękę do góry i zaczął wymachiwać nią energicznie.
- Hej, heeeej hoooo, wędrowcy, zapraszamy tutaj! - wykrzyknął, ciągle machając.
Ważne, że potrafił śpiewać, jego roztrzepanie nie miało większego znaczenia. Ach, ach!


Ostatnio zmieniony przez Srebrna Struna dnia Czw 21 Mar - 18:25, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 18:25

Uśmiechnęła się lekko na jego słowa, wcale nie udzielając mu na nie informacji zwrotnej, choć dała mu jasny sygnał tym gestem, że usłyszała jego wypowiedź. Pozostało mu tylko zgadywać czy nie dziewczyna jest w stanie zrobić mu jakąkolwiek krzywdę. Zamiast odpowiadać, przeszła się wokół mężczyzny, w typowym dla siebie zwyczaju, stając po drugiej jego stronie, gdzie zagrzała sobie na moment miejsce pod drzewem, opierając się o nie ramieniem. Starała się nie ulegać pokusie patrzenia mu tylko w oczy. Swoim jednym nieuważnym ruchem rozbudził w niej dużą dawkę nieufności wobec jego osoby. Nic więc dziwnego, ze walczyła z chęcią utkwienia spojrzenia w oślepiającym swoją głębią fiolecie.
- Znak, nie znak, przyszedłeś, zbrodnią byłoby teraz zawrócić – stwierdziła z niekrytym zainteresowaniem lustrując spojrzeniem jego twarz, bardzo mozolnie przyglądając się młodym rysom twarzy mężczyzny, oszpeconym przez bliznę ciągnącą się przez znaczną część jego facjaty tuż pod okiem.
- Rozmawiamy zupełnie bez jakichkolwiek przeszkód. Dlaczego nie mielibyśmy tego przenieść na szersze grono? – dopytała z powrotem oddalając się do drzewa i ruszyła najpierw do przodu, a potem zakręciła się zręcznie o sto osiemdziesiąt stopni, wlepiając spojrzenie w mężczyznę.
- Idziesz? – spytała tyłem kierując się w stronę ogniska, akurat w momencie, w którym zostali nawołani do reszty grupy.
- Teraz już nie umkniesz niezauważony.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patch de La Reynie
avatar
Wilkołak
Profesja : Bard
Liczba postów : 16

Doświadczenie : 22

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 18:35

Z ust chłopaka wyrwało się ciche westchnienie, gdy blady ledwo widoczny uśmiech wstąpił na jego twarzy. Fioletowe jego oczy o dziwo świecące lekkim blaskiem nawet we skrajnych ciemnościach nie odrywały się ani na moment od jej persony, będącej niby ostoją wszelkich jego lęków. Czasami złapał samego siebie na innych, odległych myślach, które lepiej tutaj nie publikować za co oczywiście skarcił siebie samego w duchu.
- Ja nie zawracam, nie poddaje się zbyt łatwo - wyrzekł on po chwili milczenia, nawet nie wiedząc czy dziewczyna to usłyszała, bo słowa były oczywiście ciche, widocznie wstydził się ich jakby nie były prawdą. Przecież upartości on miał wiele, nikt nie mógł mu w tym dorównać. Zrobił on krok w stronę dziewczyny i zaraz przystanął unosząc lekko ręce do góry jakby w geście obrony czy po prostu zatrzymania się a fiolet jego oczu był wręcz przenikliwy niczym promienie rentgena.
- Czy Ty ze mną flirtujesz?
Albo miał tak wysokie mniemanie o sobie, albo pragnął tak bardzo śmierci, że zarzucił jej taki zarzut to raz a dwa, że zwrócił się do niej na Ty co nie wypadało robić przy damie. Ale pozostawało jedno niezadane nigdy pytanie.. czy ona była damą? Jako Łowczyni czy Wojownik zapewne nie zwracała uwagi na taką dziecinadę, za co chłopak będzie jej dziękował na kolanach bo nie lubił on oficjalnego tonu i tych wszystkich skłonów... czasami bolały go plecy. Skinął on lekko głową i ruszył powoli za nią, nieznacznie przygryzając dolną wargę.
Zawsze to robił gdy był zdenerwowany.
- W tejże chwili moje życie straciło sens.
Co za ironia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arrisa Imeneroth
avatar
Wilkołak
Profesja : Mag
Liczba postów : 18

Doświadczenie : 25

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 18:41

Arrisa łatwo wydawała opinię o innych i teraz, po tej krótkiej wymianie zdań, była już pewna, że Liliana była dobrotliwą, nieco naiwną dziewczyną przekonaną o wszechobecnej dobroci panującej na świecie. Co niekoniecznie było złą ewentualnością, bo i wszelkie kpiny czynione sobie z takich, może i nie mogły wstępem do jakiejś ciekawej kłótni, zakończonej może rękoczynami, ale za to czarnowłosa odbierała je jako bardzo zabawne.
- Jak i Twoje, panno Bonett. Lilie to piękne kwiaty- i cmentarne też, przy okazji, ale to Arrisa wolała zachować tym razem dla siebie.- Jeśli pannie wygodniej będzie Arrisa, ja nie mam nic przeciwko
W końcu oceniła dziewiętnastolatkę, jako osobę, której nie ma sensu prowokować do ostrzejszej wymiany zdań, kpić przyszło jej więc bardziej dla własnej satysfakcji i nieco bardziej skrycie. Na obronę ludzkich, a właściwie to krasnoludzkich, mieczy Imeneroth zareagowała lekkim, ni to ironicznym, ni to łobuzerskim uśmiechem.
- Tak, krasnoludzkie. Bardzo skuteczne przeciw wilkołakom. Tak słyszałam
Oczywiście, czarnowłosa nawet nie kryła rozbawienia, kiedy wypowiadała te słowa.
Jeżeli do tego momentu, Liliana jeszcze nie domyśliła się powodu niechęci Arrisy do owych mieczy krasnoludów, to i miała za chwilę otrzymać kolejną wskazówkę.
- Na pojezierzach Quenmoriel. W Feroy. Chociaż właściwie bardziej tam pomieszkuję, niż rzeczywiście mieszkam
Sposób, w jaki Imeneroth pokiwała w reakcji na słowa barda, łatwo można było odebrać jako pełen zgody entuzjazm, tym niemniej czarnowłosa całkiem nieźle się bawiła robiąc za zwolenniczkę integracji, która w rzeczywiści była jej całkowicie obojętna, a nawet trochę nie na rękę. Kiedy jednak bard w końcu zauważył pozostałych tu obecnych, Arrisa przeniosła, nie bez zaciekawienia, wzrok na blondynkę i z pewnym zdziwieniem zauważyła, że ta nie była już sama.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 19:10

- Mężczyzna stosuje tylko taktyczne zwroty… hmmm? – rzuciła no to w ironicznym tonie, ni to przyznając mu rację. Trudno było powiedzieć, zwłaszcza, ze komentarz ten zdawała się bardziej rzucić do siebie niż do mężczyzny, zresztą zaraz stała przed nim, tą część rozmowy rzucając w niepamięć. Uśmiechnęła się jednak podejrzanie na jego pytanie, jakby całkiem neutralnie. Wydawało się jak gdyby rzeczą normalną było, że ludzie zadawali jej tego typu pytania, choć w rzeczywistości, jeszcze nie spotkała się z osobnikiem, który otwarcie spytałby o jej sposób zachowania. Niemniej jednak, jeśli wydawała się tym faktem zdziwiona, nie dała tego po sobie poznać.
- Nigdy się tego nie dowiesz – udzieliła mu dość wymijającej odpowiedzi. Całkiem swobodnie, jakby przygotowywała się do odpowiadania na takie zdania już dużo wcześniej, choć dalekie to było od prawdy. W końcu nie mogła przewidzieć, że ktoś mógłby zarzucać jej taką postawę. Tym bardziej, że sama wydawała się nie zdradzać sobą jakichkolwiek zwiastunek flirtu. Trudno było powiedzieć czy zaprzeczyła swoimi słowami jego oskarżeniu, czy tylko je potwierdziła.
- Lore’lhin – dopowiedziała po momencie, skoro już przeszli sobie na Ty.
- Tak się nazywam, jeśli planowałeś kiedyś o to spytać.
Znów ten sam ton. Niby kpiący, niby żartobliwy.
- Nie ociągaj się, Bezimienny, bo gotowa będę uznać, że jednak poddajesz się szybciej niż temu zaprzeczasz.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patch de La Reynie
avatar
Wilkołak
Profesja : Bard
Liczba postów : 16

Doświadczenie : 22

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 19:25

- W takim razie nie jestem mężczyzną, czyżbym okłamywał samego siebie? - kącik jego ust uniósł się do góry, gdy chłopak bez ociągania się ruszył za dziewczyną, a swój wzrok o dziwo wbił bardziej we własne buty niż w jej sylwetkę. Jakby były one bardziej interesujące niż sama postać Łowczyni. Taa kochaniutki, wmawiaj sobie dalej o tak. Jesteś przystojnym chłopakiem bez koncepcji na przyszłość, jesteś idiotą, jesteś bestią jesteś.. na pewno nie jesteś czlowiekiem. Dopiero gdy znaleźli się bliżej reszty grupy podniósł on wyżej głowę by ukazać wszystkim swoje nadnaturalne fioletowe oczy, które jak zawsze były obiektem zarówno zachwytu ale i także kpin ze strony innych. Wiedział, że jest on odmieńcem, ludzie nie musieli mu tego mówić, wiedział o tym doskonale i tym się kierował naprzód. A jeśli mowa o robieniu kroków naprzód, w tym momencie chłopak stanął uraczając blond dziewczynę jednym ze swoich oszołamiających ale szczerych uśmiechów. Oczywiście to była odpowiedź na jej słowa, które pozostaną tajemnicą.. on je rozważy we swoim złamanym już sercu, będzie miło.
- Mnie zwą Patch.
Wyrzekł po chwili milczenia, a jego wzrok tym razem skierował się na lewą rękę, gdzie miał rzemyk z ubrania zmarłego brata. Nawet nie wiedział kiedy, ale zaczął sie nim bawić, obracając między palcami i widocznie całkowicie odstawał od reszty zatracając się we własnych wspomnieniach, będących tylko małą iskierką w przeszłości. Iskierką, którą trzeba jak najszybciej zgasić.
- Tylko nie Bezimienny... brzmi to okropnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 19:59


Patrzyła na zmiany w jego mimice twarzy ze średnio wyrysowanym w jej spojrzeniu zainteresowaniem. Niedługo zresztą, bo kiedy znaleźli się w towarzystwie innych, skinęła głową najpierw grajkowi, organizatorowi tego spotkania, a potem pozostałym obecnym tu osobom. Wtedy powróciła spojrzeniem na Patcha, odsuwając się znacznie od niego.
- Musisz z tym żyć… Bezimienny – rzuciła uśmiechając się do niego wrednie i wycofała się w stronę barda, patrząc jeszcze na odchodnym na mężczyznę.
- Wiesz po czym się poznaje prawdziwego mężczyznę, mellon?
Zrobiła krótką pauzę na chwilę przystając w miejscu.
- Po jego czynach. Spróbuj mnie nie zawieść.
Kończąc tak wypowiedź, trudno było powiedzieć, czego po młodym wilkołaku oczekiwała, skoro otwarcie tego nie wyraziła. Może miała być to tylko podpucha dająca mu do myślenia, w czasie, kiedy ona zwróciła swoją uwagę na barda. Obróciła się zręcznie w jego kierunku, stając przed nim.
- Spodziewałam się grania, wielkich poematów, a tu co, Lindar [tłum. bard]?
Zawiesiła głos pozwalając mężczyźnie zastanowić się nad odpowiedzią.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patch de La Reynie
avatar
Wilkołak
Profesja : Bard
Liczba postów : 16

Doświadczenie : 22

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 20:10

Tym razem się nie uśmiechał, o dziwo przychodzące wspomnienia były niczym sztylet prosto w plecy, z jego pyska wyrwało się ciche westchnienie gdy ten ponownie uniósł głowę a wzrok powoli skierował w stronę swojej rozmówczyni.. a może już nie. Słaby uśmiech pojawił się na jego bladej twarzy.
- Czuję się jakbym był bezdomnym kiedy tak do mnie mówisz. - wyrzekł on po chwili milczenia dostatecznie głośno by dziewczyna go dobrze usłyszała. Wzrok jego powędrował gdzieś na horyzont, gdy Patch z widocznym stoickim spokojem wpatrywał się przed siebie. Jego twarz w tej chwili wydawała się niezwykle stara, a on przygarbił się jakby nagle miał o wiele więcej lat, niż ma na prawdę. W tejże chwili wyglądał niczym stary biedny staruszek, naciągnął jeszcze kaptur na czoło i wycofał się o dwa kroki do tyłu a potem skierował się gdzieś na bok zaledwie kilka kroków od nich tak by stać tyłem ale doskonale słyszeć o czym oni rozmawiają.
- Czyny.. one są warte więcej niż słowa to prawda, ale ja wojownikiem nie jestem, nie potrafię władać mieczem, nie potrafię strzelać z łuku, mam tylko swój rozum, który jest najlepszą bronią. - słaby, niewidoczny uśmiech pojawił się na jego twarzy gdy ten pochylił głowę tak by kaptur zasłonił jego fioletowe pałające teraz wilczym blaskiem oczy. Palce zacisnęły się w pięści, a ciało lekko zadrgało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Czw 21 Mar - 20:29

Nie zdążyła już nic odpowiedzieć na jego słowa. Za bardzo się oddaliła, żeby podejmować się kontynuacji rozmowy. Niemniej jednak, jeszcze jakiś czas zawiesiła na nim wzrok, a prowadząc rozmowę z bardem, spoglądała na niego ukradkiem, odprowadzając go spojrzeniem, kiedy oddalał się od zebranych tutaj osób. Doprawdy, ciekawym był osobnikiem, iście odizolowanym od reszty. Nie to jednak skupiło jej uwagę, a fakt, ze sprawiał wrażenie wyjątkowo niedojrzałego, wbrew poważnej aparycji, zwłaszcza teraz, kiedy stał tyłem do reszty i wydawał się większy niż był w rzeczywistości. Nie mogła odegnać od siebie myśli, że wypadałoby go wprowadzić za rączkę do towarzystwa. Dlaczego jednak ona miałaby to robić? Był mężczyzną, czy nie był? Musiał sobie odpowiedzieć na to pytanie, to zresztą próbowała mu zasugerować w swoim ostatnim zdaniu. W końcu jednak pokręciła ze zrezygnowaniem głową, co w tym przypadku bardziej przypominało potrząśnięcie nią, kiedy wróciła spojrzeniem na grajka, oczekując w dalszym ciągu jego odpowiedzi.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patch de La Reynie
avatar
Wilkołak
Profesja : Bard
Liczba postów : 16

Doświadczenie : 22

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Pią 22 Mar - 9:35

Odstawał on od reszty, w końcu typem samotnika był, zdany tylko i wyłącznie na siebie. Nie przejmujący się tym co robią inni, będący całkowitym przeciwieństwem swojej wilczej rasy. Może po prostu był on sobą, wychowany na zwykłego człowieka, który nie wiedział nic o swoim wilczym pochodzeniu. Czasami przychodził moment, że żałował tego dnia gdy udał się on na ostatnie polowanie ze swoim bratem, którego spotkał okropny los. Tylko blizna, którą chłopak nosił pod prawym okiem była pamiątką z tego okropnego dnia, za każdym razem gdy spojrzał w lustro bądź w taflę wody przypominał mu się ten okropny czas. Ta walka i gdy po raz pierwszy przemienił się w krwiożerczą bestię, pamiętał tylko rozszerzone ze strachu oczy Gabriela, gdy na niego patrzył, ale także była w nich niezwykła duma.. duma, której on pojąć nie mogł. Po prostu nie miał o sobie wysokiego mniemania, sądził, że tacy jak on nie są warci dobrego słowa, że powinni gryżć piach, ich miejsce jest w lesie gdzie nikt się nie zapuszcza, powinni zdechnąć z głodu w klatkach.
Tak, dziwaczne on miał nastawienie do własnych pobratyńców, dlatego chłopak nie zamieniał się często w wilkołaka, raczej robił to wtedy gdy tracił nad sobą kontrolę a czasami kończyło się to źle nie tylko dla niego ale dla wszystkich będących w jego zasięgu i nie mowa tutaj tylko o łapach czy kłach, sam jego wzrok przeszywał niczym rentgen. Fiolet oczu, mieniący się niczym dwa rubiny w łamach ciemności powoli przeniosły się na horyzont, gdy ten uniósł głowę wyżej do góry. Czyżby wezbrała w nim niezwykła siła, mogąca przenosić nawet góry? Chytry uśmieszek wstąpił na jego twarz, gdy odwrócił się przodem do reszty i bez żadnych słów poczynił ku nim kilka kroków, by zatrzymać się niedaleko Barda...
Oby tylko nie zadziało się nic, co zwiastuje klęskę jego osobowości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   Pią 22 Mar - 11:12

Liliana rozpromieniła się na tę pochwałę imienia. Nigdy by nie uznała lilii na kwiaty cmentarne, zamiast tego kojarzyły jej się z bajorkami pośród słonecznych lasów Głównego Królestwa, które odwiedzała czasem w poszukiwaniu roślin, których nie można było uświadczyć w śnieżnym Lorelden.
Bardzo skuteczne przeciw wilkołakom. Dziewczyna trawiła chwilę to zdanie, aż w końcu coś w jej twarzy zmieniło się, dając do zrozumienia rozmówczyni, że - owszem - zrozumiała. Oczy rozszerzyły się lekko i zaczęły jakby bardziej wnikliwie obserwować Arrisę.
- Oooch. Och. - powtórzyła aż dwa razy, drugi po wzmiance o Quenmoriel i Feroy. Zamilkła na dłuższą chwilę, ale w końcu otrząsnęła się i podjęła rozmowę, starając się brzmieć tak samo swobodnie jak wcześniej. Nauczona była prowadzenia konwersacji, więc z pewnością nie dało się wyczuć tej różnicy.
- Słyszałam, że to dość ponure tereny - spojrzała na nią pytająco, a zaraz wystraszyła się, że taka niemiła uwaga mogłaby ją rozdrażnić. A co, jak zamieni się w okrutną bestię i rozszarpie ją na strzępy? Och, nie, na pewno nie!
Liliana rozejrzała się za bardem, który zniknął przy drzewach i, ach, kolejni uczestnicy!
- Chodźmy się przywitać! - zarekomendowała i podążyła w ślad za mężczyzną. Stając przed nieznajomymi, dygnęła, podobnie jak wcześniej. - Witajcie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Kanion Zwyciężonych   

Powrót do góry Go down
 

Kanion Zwyciężonych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Spis zwycięzców Głodowych Igrzysk
» Podręcznik do Zaklęć Złożonych (Rozdział I)
» Wielki Kanion

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elion  :: Główne Królestwo :: Obrzeża-