IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Polana leśna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Karlad Grragnos
avatar
Wilkołak
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 19

Doświadczenie : 21

PisanieTemat: Re: Polana leśna   Sro 8 Maj - 1:03

Połechtała trochę jego ego, nazywając go cudem, co to, to na pewno. Rzadko kiedy słyszy się komplementy od kobiety. A co dopiero w tej postaci. To naprawdę wyjątkowa sytuacja, warta zapamiętania. No i oczywiście jedna z tych, w których cieszył się, że nie widać jego polików. To chyba coś genetycznego, że tak łatwo się czerwienił - wina matki zapewne. Ale co tam, jakoś narzekać nie potrafił. Nie teraz.
Spodnie i pas pozostały na swoim miejscu, choć zapewne nie wyglądał w nich zbyt poważnie, dzięki wymyślonej przez niego sztuczce z pasem. Spodnie oczywiście były nieco za luźne dla jego człowieczej postaci, ale ściągnięte pasem, trzymały się dobrze. Zanim się zmienił albo je ściągał (zależnie od sytuacji i poziomu krępacji), albo jednym ruchem dłoni, niemal niezauważalnie poluźniał pas do samego końca, a nawet dalej - sam dorobił odpowiednią ilość dziurek. Najchętniej by się ubioru pozbył, ale nie zamierzał cały czas przebywać w tej postaci, a takie działanie tego wymagało. Musiałby zmienić się dopiero w domu, poza zasięgiem wzroku... czyjegokolwiek! A co dopiero Ari - anielicy, która była najprawdziwszą istotą, jaką kiedykolwiek chociażby widział na oczy.
I znowu dłoń na brzuchu. Tym razem nieco niżej, bo był nieco wyższy. Tylko troszkę. Nawet się tego spodziewał! A przynajmniej tak sobie wmawiał, gdy już poczuł przyjemny dotyk. Bardzo przyjemny. Wilczy brzuch, to takie miejsce, które jest jakoś bardziej wrażliwe na dotyk, niż w ludzkiej postaci. A kto nie skorzystałby z takiej okazji? Nie każdy spotyka w lesie tak odważną kobietę, jak Ari. A tą cechą to ona mogła się pochwalić. Ach, i to jak. Zadziwiające. Oby tylko nie wynikała ona z lekkomyślności, gdyż nie zawsze trafi się taki pijany wilczek, który pozwoli się głaskać.
A ten był i pijany i szczęśliwy. Bardzo. To drugie bardzo, to pierwsze trochę.
- Tak, kiedy tylko zechcę. Jedynym problemem jest strój. - zaczął odpowiadać, ostatnimi siłami powstrzymując się przed wydaniem łagodnego pomruku. - Księżyc, to bujda. Po prostu ładnie wygląda. Tutaj chodzi o dziedzictwo. - Na ostatnie z grupy pytań nie odpowiedział od razu. Sam musiał się zastanowić. Często chodził na dwóch łapach, jedynie biegał na czterech. Wszak, jakby nie patrzeć, jego kończyny były bardziej ludzkie, niż wilcze, choć owłosione i ze sporymi pazurkami. Podobnie z całym ciałem. Stać mógł swobodnie, jedynie kręgosłup troszkę zawodził. Bieg, to co innego. Wtedy zawsze lepiej wykorzystać naturalną skoczność i szybkość.
Pomijając już fakt, że często kucał, gdy jakiś czas przebywał w bezruchu. Tak po prostu.
- Chyba sprawa przyzwyczajenia. I prezentacji, rozumiesz - odpowiedział tylko.
Na wzmiankę o problemie z dosięgnięciem czegoś uśmiechnął się, przez co wydał z gardła cichy pomruk i odsłonił kiełki, które Ari tak bardzo chciała zobaczyć. Wiedział na co patrzy. Wiedział co chciała zrobić. Rodzaj instynktu może po części.
Drugim miejscem, w które bardzo przyjemnie było dawać się pieścić, były przestrzenie zauszne. Wiedział to chyba każdy.
Ukucnął powoli, bo tak miał zwyczaj działać w wilczej postaci - powoli, łagodnie, cicho, w oczekiwaniu na moment, w którym ma "pokazać pazury". Zwykle w przenośni, teraz dosłownie. Gdy kucał, wyciągnął łapy nieco przed siebie i powoli wbił je w ziemię tak, by wygodnie mu było przebywać w tej pozycji.
- Zawsze możesz podfrunąć, prawda? - chciał, o bogowie, zażartować! I to na prawie trzeźwo! Nie miał jednak pojęcia o zapomnianej przez Ari umiejętności latania. Bo niby skąd? Chwilę potem jednak postanowił zmienić temat, kierując rozmowę na interesujące go tory. Interesujące od chwili. Nawet bardzo.
- Dlaczego się nie boisz? - spytał. - Obudziłaś się w lesie i... I co? Nie bałaś się wcale? Mogłaś spotkać kogoś znacznie gorszego ode mnie. Zresztą... Sama popatrz, jestem wilkołakiem. - Uderzył się w pierś, by podkreślić znaczenie swoich słów. To było naprawdę zadziwiające. - I jak to nie pamiętasz? Co się stało?
Teraz, gdy już zaczął zadawać pytania, coraz bardziej zaczęło go to interesować. Ona. Skąd się wzięła? Kim jest tak naprawdę? Co jej się stało? Dlaczego się nie boi?
On się otworzył. Może czas na nią?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ari
avatar
Inny
Profesja : brak
Liczba postów : 14

Doświadczenie : 19

PisanieTemat: Re: Polana leśna   Sro 8 Maj - 20:27

Co można zrobić w sytuacji, gdy ma się wilcze ucho na wyciągnięcie ręki? Chyba tylko jedno...
- Kto jest takim grzecznym wilkiem? No kto jest? Taki grzeczny wilk -nie mogąc się powstrzymać zaczęła drapać Karla za uszami. Mówiła do niego przy tym w ten sam sposób, w jaki przemawia się do zwierzątek domowych i małych dzieci.- Kto ma takie puchate uszy? A ten mokry nosek?
Zazwyczaj trudno jest się powstrzymać przed pogłaskaniem uroczych stworzonek. Pieski, kotki, wielobarwne gąsienice... kury, kaczki, króliki, jeże pigmejskie i wiele innych. Nic więc dziwnego, że uroczy wilkowaty stwór też wzbudził takie uczucia w istotce, która równie chętnie głaskałaby jadowite węże czy też górskie trolle.
Ari skrobała Karla za uszami i skrobała. Gapiła się przy tym w ślepia.
- Dlaczego masz takie duże uszy? I takie duże oczy? Och, a po co są te duże zęby? -gdyby znała pewną młodą dziewczynę w czerwonym płaszczu, pewnie uważniej dobierałaby pytania. Którą dziewczynę? Och, za górami, za lasami, w małej chatce mieszkała młoda i całkiem ładna dziewczyna, która często odwiedzała swoja babcię mieszkającą w lesie. Raz w tygodniu dziewczyna piekła babeczki z jagodami i niosła do babci. Z jagodami, bo dobre na oczy, a babcia coraz gorzej widziała. Podczas jednej takiej podróży dziewczyna spotkała wilka. Też zadała mu kilka podobnych pytań i... doszła. Do babci trochę później. Dziewięć miesięcy później babcia została prababcią.
Trzeba pamiętać, że niektóre pytania rodzą kłopoty. O czynach lepiej w ogóle nie wspominać.
Gdy anielica głaskała i skrobała puchate uszy i tereny zauszne, w przypływie uczucia do włochatego stworka, całkiem znienacka pocałowała wilka w noc. Ot, nic nadzwyczajnego, przecież każdy całuje psy w te mokre noski.
Zabawne. Gdyby Karl był w ludzkiej postaci, pewnie nawet przez myśl by jej nie przeszło zrobić coś takiego. Facet zmienia się w zwierzę i kobietom odejmuje rozum. Świat się kończy.
- Bać się? Chcesz zrobić mi krzywdę? -nie rozumiała tego. Nie czuła strachu, ponieważ wierzyła w dobro, proste.- Ktoś inny może zrobić mi coś złego? Ale dlaczego? Przecież ja nikogo nie krzywdzę... nie pamiętam. Po prostu się obudziłam w lesie. Co było wcześniej? Nie mam pojęcia.
Zostawiła w końcu uszy wilka w spokoju i usiadła sobie przed nim, tak jak jeszcze przed chwilą stała. Chyba czas na przerwę w marszu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karlad Grragnos
avatar
Wilkołak
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 19

Doświadczenie : 21

PisanieTemat: Re: Polana leśna   Sro 8 Maj - 21:16

To, co właśnie robiła Ari, było czymś, czego raczej nikt robić nie powinien. Nie, żeby był jakimś gburem, który nie pozwala się dotykać, bo pozwala, dziś nawet sporo pozwala. W końcu to przyjemne. Nie. Gburem nie był. Ale co innego pieszczenie, a co innego traktowanie jak jakiegoś szczeniaczka. To trochę uwłacza godności wilkołaka. Przynajmniej niektórych. Większości.
Zmieszał się i cofnął nieco głowę, gdy kobieta zaczęła mówić, jednak nie przerwał jej. I tak nie wiedziałby co powiedzieć - wszak była to bardzo tajemnicza istota, z tej anielicy. Same włosy mogły o tym świadczyć, nie wspominając już o sporym bagażu na plecach. No i nadal resztki euforii gościły w sercu Karla. Pewnie to wszystko razem tak zapchało tam przestrzeń, że brakło jej na kilka karcących słów.
Starał się to przetrwać, choć tylko bogowie mogli wiedzieć jak mu było ciężko, i utrzymać wzrok w okolicach twarzy cioci Ari, zamiast wertować nim pośpiesznie las w poszukiwaniu kogoś, kto to całkiem przypadkiem oglądał. Ale byłby wstyd! Reputacja idzie na dno jak... jak coś bardzo szybkiego. Gdyby jakąś reputację miał.
Jednak, gdy wraz z ostatnimi słowami dostał buziaka w nos, nie wytrzymał. W zasadzie powinno mu się to spodobać, ale... no, gdyby chociaż sytuacja była inna.
- Ale, ale... - Cofnął się gwałtownie, starając się, by jednak nadal być dobrym wilkiem. - Może żeby cię zjeść? - odpowiedział pytaniem, bo jakoś tak pojawiło mu się w głowie. Każdy ma jakąś swoją godność, a ktoś taki, jak Karl, który większość niej utopił w alkoholu, bardzo starannie musi dbać o to, co pozostało! Bardzo.
Teraz on zaczął powoli przemieszczać się wokół anielicy. Robił to w pozycji wyprostowanej. Nikogo nie wyczuł w pobliżu, sytuacja opanowana. Schował zaczątki pewnej pary... Noi gdzieś, skąd nie mogłaby się tak szybko wydostać, i postanowił grać dalej tą kartą.
- Wilki to groźne istoty. Czasem zagryzają niewinne zwierzęta, czasem polują na coś większego... - Nie wiedział, że dla Ari może to być pierwsza lekcja na temat świata. Obszedł ją dookoła i stanął tak jak poprzednio na wprost. - Nie, ja ci nic nie zrobię, może nikt inny też nie. Na pewno nie teraz, nie tutaj. Ktoś znaczy, ja nie mam zamiaru nigdy. Jednak... Ech. Trochę zadziwia mnie to, jak wierzysz w świat. - Znowu stał się taki, jak wcześniej. Granie złego nie było zbyt super. A już na pewno nie tutaj, teraz. - Świat, którego nie pamiętasz, jeśli dobrze rozumiem. Jak to możliwe? Naprawdę spadłaś z nieba?
To wcale nie było śmieszne. I całkiem możliwe, jeśli wziąć pod uwagę wygląd skrzydeł. I nic jej się nie stało! Jak ktoś taki delikatny może być zarazem tak twardy? Ktoś tak dziecinny taki dorosły - anioły chyba sporo żyły, a Ari nie wyglądała na dziecko. Z zewnątrz. Jej sposób patrzenia na wszystko, to zupełnie inna sprawa.
- Może powinnaś znaleźć kogoś... Kogo znasz? Pamiętasz...nie? Nie. Hmm. - Ciekawa sprawa. Granicząca z wyjątkową. Gdzie tam, granicząca. Wyjątkowa! Jak można spaść z tak wysoka, by stracić pamięć, a nie użyźnić przy tym gleby w promieniu mili?
Anioł spadł mu z nieba!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ari
avatar
Inny
Profesja : brak
Liczba postów : 14

Doświadczenie : 19

PisanieTemat: Re: Polana leśna   Wto 14 Maj - 13:03

- Żeby zjeść... mnie? -nie cofnęła się, nie prrztraszyła, ani nawet nie zasmuciła. Jeśli Karl chciał coś tym osiągnąć, nie udało mu się.- Gdybyś chciał mnie zjeść, tonie rozmawiałbyś tu ze mną. Jeste ś dobry, nie bawiłbyś się tak jedzeniem, gdybym nim była. Niejesteś złym wilkiem, ani złym człowiekiem.
Gdy usłyszała dalsą część wypowiedzi Karla, w której to obiecywał, że nie zrobi jej nigdy nic złego, śmiechnęła się. Triumfalnie? Nie do końca, przecież to nie było żadne zwycięsto tylko potwierdznie jej słów.
Całkowicie pominęła część w której ostrzegał ją przed innymi stworzeniami, które według niego nie były tak przyjazne, ale... kto by się tym przejmował?
- Wierzę. Świat jest dobry, ludzie też. Rozejrzyj się, czy tak piekny świat może być zły? Nie może. Ty w to nie wierzysz? Dlaczego?
Tak, naiwny z niej aniołek. Wiara w ludzi chyba została w niej zaszcepiona na długo przed jej powstaniem. Nadzieja, że w każdym tli się chociaż malutka iskierka dobra, którą można przekształcić w ogień, kazała jej pielęgnować te oznaki dobra w innych. Miłość do każdej żywej istoty była motorem napędowym do jej działań.
Wiara, nadzieja i miłość. Zdumiewające, prawda?
- Z nieba? Tam mieszkałam? Skoro wiesz, że anioły pochodzą właśnie stamtąd, to chyba rzeczywiście musiałam spaść. Nie wiem, jak to się stało. Może mnie wyrzucili? A może potknęłam się i wypadłam za barierkę? -starała się nie myśleć o tym za dużo. Odkopywanie luk w pamięci sprawiało jej ból. Zaraz, zaraz... luki w pamięci oznaczałyby, ze cokolwiek jej w pamięci zostało. Wiedziała co prawda jak wygląda świat, znała nazwy, potrafiła posługiwać się językami, ale... nic więcej jej nie zostało. Była jak dziecko? Oczywiście, że tak! Nieobciążona przez historię, wolna od jakichkolwiek doświadczeń, z zupełnie czystą kartą trafiła na dół.
Tabula rasa.
Słaba kara, jeśli można pokusić się o osąd. O wiele więcej cierpienia dostarczyłoby jej zabranie skrzydeł i osadzenie na ziemi bez utraty pamięci. Bez możliwości komuniakcji z innymi aniołami, bez szans na wyjaśnienie. Czekałaby ją utrata zmyslów. A teraz? Dostała nowe życie. Lepsze czy gorsze? To się okaże.
Pierwsze godziny życia na ziemi, a ona co?
Wywołała wilka z lasu!

Przypomniała sobie o wodzie. Nie była spragniona, a przynajmniej nie aż tak, żeby latać z wywieszonym ozorem, bez urazy dla wilków. Za to kąpiel w krystalicznie czystej wodzie nieopodal wodospadu? Brzmiał bajecznie. Byle tylko nie znaleźć zarośniętego bajora zamiast idealnego jeziora.
- Idziemy dalej? -powiedziawszy to, przypomniał jej się, że Karlowi wydawało się, że wodospad przeprowadzi go do krainy umarłych. Posmutniała.- Skoro już wiesz, że nie jesteś martwy, to pewnie nie będziesz chciał ze mną iść... maz pewnie dużo spraw na głowie.
Mimo, że znała go kilka chwil, było jej źle na myśl, że mają się rozstać. Ale nie była w stanie zatrzymać go, gdyby miał zupełnie inne plany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Polana leśna   

Powrót do góry Go down
 

Polana leśna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Polana w środku lasu
» Polana
» Polana
» Polana jednorożców
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elion  :: Pojezierza Quenmoriel :: Las Warnett-