IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Domostwo pana Ikkavart

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 21:04

Cóż, Moth też lubił listy od Iriego, ale miał wrażenie, że nie siedział nad nimi tak długo jak siwowłosy mag nad jego. A może tylko mu się wydawało? Ciężko stwierdzić. Tak czy siak szło się przyzwyczaić do tego nietypowego zachowania mężczyzny, więc... źle nie było.
Co do kręcenia się po domostwie w samym ręczniku... elf w zasadzie nie widział w tym nic złego w sumie. Z drugiej jednak strony, ciepła nigdy dość, a klimat jaki panował w tych stronach tymi grzejącymi promieniami słońca nie grzeszył, więc ubranie to całkiem dobry pomysł.
Kiwnął głową i uśmiechnął się lekko w podzięce, po czym dał się poprowadzić do pokoju. Wciąż czuł się słaby i zmęczony, ale to było nic w porównaniu z tym w jak tragicznym stanie się znajdował chwiejąc się na nogach przy drzwiach domostwa.
- Macie tu w górach czasami ciepło? - zapytał z powątpiewaniem. Z drugiej strony można żyć wiecznie w takim chłodzie? Do śniegu za oknem w ogóle nie był przyzwyczajony, więc jakby tak miało być dzień w dzień, codziennie... chyba by zwariował.
Dotarłszy do pokoju gościnnego, Moth rozejrzał się wokół, przetoczył spojrzeniem nawet po suficie. W końcu położył gdzieś resztki swojego starego ubrania na boku.
- Jeszcze raz dziękuję - mruknął jeszcze, miejmy nadzieję, że ostatni raz.




∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 21:33

Widocznie Moth nie był na punkcie listów i ogólnie słowa pisanego aż tak bardzo jak Irinai skrzywiony. To zresztą bardzo dobrze, bo dwóch podobnych dziwaków w jednym domu to zdecydowanie za dużo.
- Czasem. - skinął krótko głową. Ciepło... Tak, z całą pewnością byłoby dużo przyjemniej, gdyby góry Silveredd cieszyły się nieco wyższą średnią temperatur w ciągu roku, ale w gruncie rzeczy i tak nie było przecież źle. Przynajmniej smoczy mag nie widział sprawy owej w jakiś wyjątkowo ciemnych kolorach (w sensie: nie ciemniejszych, niż zazwyczaj).
- Głównie latem. - dodał jeszcze, gwoli doprecyzowania pewnych kwestii. Nie chcieli przecież, żeby coś pozostało niejasnym, prawda?
Pokoik, do którego dotarli, nie był specjalnie duży, ale miał wszystko, czego elf mógłby potrzebować. Znajdowała się tam spora skrzynia na ubrania, łóżko przykryte futrem, nieduże biurko przy oknie oraz mały kominek w kącie, ogrzewający całość jak należy. Służący najwyraźniej zrozumiał sam, że gość zostanie trochę dłużej niż tylko na popołudniowej herbatce i sam, bez naganiania, napalił w dodatkowej sypialni.
- Nie dziękuj. - potrząsnął głową, szybko ucinając temat. Czuł się niekomfortowo, kiedy mężczyzna raz po raz powtarzał te swoje podziękowania. Tym bardziej, że siwowłosy zupełnie nie uważał, by na nie zasłużył.
- Zrobiłem co należało. - wzruszył lekko ramionami - Zresztą sam cię zaprosiłem, czyż nie?
No właśnie. Jakby to wyglądało, gdyby go zaprosił, a później zamknął drzwi przed nosem? Poniżej wszelkiej krytyki.
Teraz za to powinien chyba zostawić go na trochę samego... Ale zamiast tego odwrócił sobie krzesło od biurka przodem do wnętrza pokoju i posadził na nim tyłek.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 21:55

Mothmirdagor nie wyglądał na zachwyconego z odpowiedzi mężczyzny, ale tylko przez chwilę, bo zaraz uśmiechnął się (na granicy skrzywienia, ale jednak).
- U nas czasami jest zimno. W zimie - powiedział w gruncie rzeczy rozbawiony. - Nie wiem jak możecie wytrzymywać w takich temperaturach - dodał kręcąc głową. Mieszkańcy gór musieli dużo na siebie ubierać, żeby wyjść z domu na zewnątrz, a on? U siebie latał po lesie w samych spodniach i było w porządku. Nie musiał taszczyć góry ubrania na sobie. To przecież tylko ogranicza ruchy i męczy. No i ten mroźny, przenikliwy wiatr...! Wzdrygał się na samą myśl o nim. Jak dobrze, że jego dom znajdował się daleko stąd, w ciepłej krainie.
Cóż, w tym momencie i tak nie mógł na chłód narzekać. W pokoju, choć niezbyt dużym (nie lubił małych pomieszczeń, ale tym razem nawet nie miał siły czuć się niekomfortowo), panowało przyjemne ciepło, trzaskający ogień koił myśli, a łóżko kusiło elfa jak jeszcze nigdy wcześniej.
Nie położył się jednak od razu, ale usiadł, zdjął z ramion ręcznik i jeszcze raz osuszył czerwone, długie kudły, by po chwili zacząć przeczesywać je palcami.
- Wiem, że zapraszałeś, po prostu... to nie miało tak wyglądać. Ja nie miałem tak wyglądać - sprostował uśmiechając się krzywo. - Masz może grzebyk? - zapytał zaraz potem z innej beczki. Przed zaśnięciem a po kąpieli nie było mowy by położył się spać nie rozczesawszy wcześniej włosów. Taki już był. Bez grzebyka w sumie też był w stanie sobie poradzić, o tyle dobrze.
Przyglądnął się jeszcze swojej ranie w boku i pokiwał głową z uznaniem.
- Wygląda zdecydowanie lepiej - zauważył z wdzięcznością.


∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 22:22

To, że w zimie bywało zimno, Irinai uważał za dość oczywiste, ale mimo to był grzeczny i kulturalnie skinął głową w ramach odpowiedzi.
- Jakoś dajemy radę. - odparł, chyba nawet uśmiechając się przy okazji odrobinę... Taką malutką, ledwie zauważalną... A może tylko się tak elfowi wydawało? W sumie Ikkavart znany był ze swojej ponurej mordy, więc czemu tym razem miałoby się to zmienić?
- Chociaż może tu też chodzić o to, że zwykle nie biegamy po okolicy półnadzy. Przy śnieżycach i wietrze to wyjątkowo mało wygodne. - zauważył spokojnie, przyglądając się wycierającemu i doprowadzającemu do porządku mężczyźnie, bez choćby odrobiny skrępowania.
- Wyszło jak wyszło. - wzruszył ramionami - Nie ma co płakać nad rozlanym winem.
Zresztą to, jak Moth właściwie się przedstawiał stając przed jego drzwiami, wcale smoczego maga nie obchodziło. Grunt, że był. Tyle, że tego nie mógł mu przecież powiedzieć, prawda? Zbyt dziwne nawet jak na jego możliwości.
Grzebyk, tak, jasne. Obrócił się w tył, przez oparcie krzesła, otworzył jedną z półek w biurku i wyciągnął z niej nieduży grzebień. W następnej kolejności wstał, podszedł do łóżka, na którym elf zajmował miejsce i wyciągnął w jego stronę rękę uzbrojoną w zębate narzędzie zagłady.
- Nie jestem w tym najlepszy, ale zrobiłem co mogłem. - dodał w sprawie rany.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 22:45

Jak dla kogo. Moth na przykład uważał, że kiedy zima zaskakuje chłodem to to wcale nie jest normalne, ale taki już miał klimat w Elengardzie.
- Wierz mi, że zabrałem ze sobą wszystko, co potrzebne na wypadek śnieżyc - odpowiedział kwaśno. - Wbrew pozorom wiedziałem gdzie się wybieram wyruszając w podróż - dodał dla uściślenia.
Pokiwał jeszcze rudą głową co do płakania nad rozlanym winem. Co prawda, to prawda. O tyle dobrze, że po tym jak to powiedział na głos, poczuł się znacznie lepiej (mentalnie) i rzeczywiście chyba dłużej tematu ciągnąć nie zamierzał.
Przez chwilę obserwował mężczyznę, kiedy ten podchodził do niego z grzebieniem. Zamiast jednak przyjąć od niego przedmiot, rudzielec skrzyżował nogi na łóżku, siadając po turecku i lekko odchylając głowę w bok, przymykając oczy.
Czemu? Dobre pytanie. Zrobił to raczej instynktownie... i oby dobrze odczytał gest maga, bo mogłoby wyjść naprawdę głupio.
Czesanie rudych włosów za to z chęcią by komuś odstąpił, bo choć przyjemne było też męczące. Męczące dla padniętego podróżą elfa.



∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 23:05

Może i zabrał wszystko, co mogło być potrzebne podczas takiej podróży, ale skoro nie dopilnował rzeczy owych odpowiednio, nie miało to najmniejszego nawet znaczenia. Smutna prawda przedstawiała się tak, że znalazł się w górach w samych portkach, przykryty jakąś marną skórą, więc to Irinai miał rację, nikt inny.
Siwowłosy stał jeszcze przez kolejną chwilę, przyglądając się poczynaniom elfa i powoli docierało do niego, jak właściwie się zachował. Dobrze przynajmniej, że Moth zareagował w taki właśnie, a nie inny sposób, bo dopiero byłoby "zabawnie". Smoczy mag nie miał w zwyczaju wstydzić się za siebie i swoje poczynania, ten jeden raz był jednak zaledwie o krok od owego uczucia.
Nie zastanawiał się jednak nad sprawą ani chwili dłużej, w zamian za to siadając na łóżku, tuż za plecami swojego gościa. Sytuacja w jakiej się znaleźli w rzeczy samej była dość dziwaczna, choć z drugiej strony... Tak, z całą pewnością była też na swój sposób przyjemna.
Delikatnie odgarnął mu włosy na plecy, zagarniając niepokorne kosmyki za spiczaste uszy i dopiero po podjęciu tego zabiegu zajął się przeczesywaniem rudej, wciąż mokrej czupryny elfa przy pomocy grzebienia. Nie minęła chwila, a dał wciągnąć się temu zajęciu na tyle, że całą uwagę poświęcił na niesprawianie mu bólu i rozplątywanie kolejnych kołtunów, jakie zdążyły zrobić się mu po kąpieli.
Że to nieodpowiednie, by jeden dorosły mężczyzna czesał drugiemu włosy..? E tam, bzdury i tyle. Irinai najchętniej spędziłby w ten sposób resztę wieczoru.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 23:21

Właściwie do Motha dopiero po chwili dotarło, że postąpił bardzo... no. Wśród elfów takie zachowanie nie było niczym nadzwyczajnym, ale tutaj kultura była zupełnie inna, pewne normy też inaczej zachowane... Już otwierał oczy, by jednak wziąć od maga grzebyk, gdy poczuł jak łóżko ugina się za nim pod ciężarem jeszcze jednej osoby, a potem jak ktoś (nie miał wątpliwości kto) zabiera się za rozczesywanie jego rudych włosów. Uśmiechnął się do siebie lekko i odprężył. Czesanie włosów była kolejną po gorących kąpielach najprzyjemniejszą czynnością, jakiej Moth doświadczał. Ba, grzebienia najchętniej w ogóle nie wypuszczałby z dłoni, ale... bez przesady. Czasami trzeba robić coś pożytecznego. Jak leczenie zwierząt, czy coś. Dziś nie musiał.
Przyjemne dreszcze przebiegały mu po karku przy każdym przeczesaniu jego włosów... do tego przymknięte oczy i... elf nawet nie wiedział kiedy zaczął przysypiać. Iri zdecydowanie zbyt delikatnie przeprowadzał zabieg rozczesywania kołtunów, by coś rudzielca wytrąciło z zapadania z drzemki w coraz głębszy sen. Tylko zgarbił się, łeb opuścił i trochę się chwiał na boki, jakby zaraz miał się położyć albo z jednej albo z drugiej strony.
No nic, wygląda na to, że energia na dzień dzisiejszy została już przez Motha wyczerpana doszczętnie.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 23:47

Gdyby Irinai nie urodził się w dostojnej rodzinie smoczych potomków, to najprawdopodobniej byłby właśnie elfem. Miał zadatki na porządnego długouchego amatora leśnych ostępów, nawet Moth musiał to przyznać. Pewnie po jakimś czasie spędzonym w cieplejszym klimacie i do częstych kąpieli by się przekonał, a czesanie włosów już uważał za wyjątkowo przyjemne oraz odprężające zajęcie. Przynajmniej tych należących do rudzielca, bo wobec własnych nie miewał raczej podobnych odczuć.
No i zasnął mu, elf nieznośny. Siwy mag dopiero po chwili zorientował się, że coś tu było poważnie nie tak i przerwał przesuwanie grzebieniem po już dawno rozczesanych włosach mężczyzny. Zaraz też odłożył narzędzie na bok, podniósł się z łóżka, odsunął koc na bok i delikatnie ująwszy drzemiącego sobie w najlepsze rudzielca za ramiona, żeby ułożyć go w sposób pozwalający na przykrycie. Na siedząco przecież spać nie będzie, prawda?
Kiedy Moth został już grzecznie zapakowany do łóżka, pan Ikkavart odłożył grzebyk na miejsce, z którego został on wzięty, a później siedział jeszcze trochę przy łóżku śpiącego elfa, nie mogąc zebrać się do wyjścia z pokoju. Trochę na niego popatrzył, pogrzebał w kominku stojącym obok pogrzebaczem, raz jeszcze przeczytał nabyty w łaźni niedokończony list... No a później, chcąc nie chcąc, musiał jednak udać się do swojej sypialni i o rana zająć własnymi sprawami, z których sen był tą najmniej pożądaną, choć z pewnością potrzebną.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Czw 4 Kwi - 9:16

Irinai zadatki na elfa rzeczywiście miał. Może właśnie dlatego tak błyskawicznie Moth go zaakceptował? I nawet powierzył włosy, a to już coś, naprawdę.
Elf pogrążył się momentalnie w głębokim śnie, co zazwyczaj mu się nie zdarzało. W każdym razie można go było przemieszczać do woli, a i tak by się raczej nie obudził. Wtulił się tylko w poduszkę, kiedy mężczyzna ułożył go w poziomie. Chyba też się uśmiechnął, ale ciężko stwierdzić czy magowi się tak tylko nie zdawało.
Elf przespał w ten sposób całą noc i niemal cały następny dzień. To i tak lepiej niż przewidywał, że spać będzie co najmniej dwa dni.
Otworzył oczy i w pierwszym momencie nie pamiętał gdzie jest. To, że głowę miał niemal w całości zasłoniętą przez koc znacznie ograniczało jego pole widzenia, więc musiał go ładnie ściągnąć. Trochę niepewnie rozejrzał się po pomieszczeniu i dopiero po dłuższej chwili zaczął sobie przypominać gdzie jest. U Ikkavarta oczywiście. Wstał, przeciągnął się, w skrzyni znalazł jakieś ubrania i wybrał sobie pomarańczową tunikę i spodnie. Ubrał się, uczesał... i wyszedł z pokoju. Miał zamiar rozejrzeć się trochę po domostwie potomka smoka (i poniekąd go znaleźć). Miał też nadzieję, że nikt mu w tym nie przeszkodzi, co akurat było bardzo wątpliwe.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Czw 4 Kwi - 13:33

Irinai obudził się wyjątkowo wcześnie, nawet jak na swoje możliwości. Później co prawda długo zmagał się z pokusą pozostania w ciepłym łóżku choćby i do południa, ale ostatecznie udało mu się zwlec z posłania, ogarnąć i wyruszyć do przybytku wiecznej męki, który z różnych, niekoniecznie zresztą do końca słusznych, powodów nazywał swoją pracą. Przed wyjściem wydał jeszcze służbie kilka poleceń, na wypadek gdyby gość postanowił opuścić przeznaczony dla niego pokój przed powrotem pana domu. Jakieś śniadanie, pokazanie biblioteki - smarkacz powinien sobie z tym poradzić, a Moth przynajmniej nie będzie nudził się pod nieobecność maga.
Dzień ciągnął się Ikkavartowi niemiłosiernie, a wytrzymywanie z panną Var'dael kosztowało go jeszcze dwa razy tyle samozaparcia co zwykle, ale ostatecznie udało mu się przetrwać i wrócić do swojego mieszkanka w jednym kawałku. Ku własnemu zdumieniu dowiedział się tam, że jego gość wciąż nie pojął się jeszcze wstania z łóżka, ale koniec końców udało mu się nawet powstrzymać od ładowania mężczyźnie do pokoju. Trochę zawiedziony, podreptał na dół, w okolice kuchni, by tam bliżej zaznajomić się z przygotowywanym właśnie obiadem.
Elf tym czasem wypełzł spod koca, którym go przykryto i wyruszył na wyprawę po domostwie swojego gospodarza. Wystarczyło jednak, by przemierzył zaledwie fragment korytarza, a zza jednych z drzwi dobiegł go dźwięk o tyle znajomy, co niespotykany w środku budynku. Coś jakby... pomruk? Z całą pewnością nieludzki.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Czw 4 Kwi - 22:17

Daleko nie przeszedł, trzeba to przyznać. Zaledwie kawałek, a już został odkryty! A trzeba dodać, że poruszał się nawet pomimo poranionych stóp, bezszelestnie jak na elfa przystało.
Spiczaste uszy Motha wychwyciły bez najmniejszego problemu zwierzęcy pomruk i elf niemal momentalnie się zatrzymał. Nawet nasłuchiwać specjalnie nie musiał, by ustalić zza których to drzwi dobywa się ów dźwięk.
Irinai był potomkiem smoka, więc rudzielca wcale nie dziwił fakt, że mężczyzna gada ma, ale... w domu? Przecież to wielkie stwory są!
Czy duże, czy małe, Mothmirdagor jako opiekun wszystkich zwierząt, nie zastanawiał się ani chwili i błyskawicznie znalazł się przy drzwiach, by już ostrożnie nacisnąć na klamkę.
Smoka widział raz, może dwa w życiu. Potomkowie niechętnie odwiedzali tereny zajmowane przez elfy, a i góry były dla długouchów trochę za daleko... Na dodatek ileż Moth mógł oglądać te majestatyczne gady? Przeczytał o nich bardzo dużo, to prawda, ale książki to jedno...
Teraz zaś czuł nieposkromioną pokusę zobaczenia na własne oczy smoka Irinaia i to zupełnie z bliska. Fakt, że może się to nie skończyć dobrze chyba niewiele go w tej chwili interesował, bo już otworzył drzwi i zajrzał do środka.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Czw 4 Kwi - 22:31

Cóż, może inni przedstawiciele rasy, z której pochodził Irinai, faktycznie nie trzymali swoich smoków w domach, ale... Dość powiedzieć, że pupil tego konkretnego maga był dość wyjątkowym stworzeniem, a dodatkowo też najlepszym z tych niewielu przyjaciół, jakich mężczyzna posiadał, nic więc dziwnego, że pan Ikkavart nie zgodziłby się na zamykanie go w jakiś szopach, stajniach czy cholera wie czym jeszcze. Agri był członkiem rodziny, nie zwykłym (tyle, że latającym) wierzchowcem.
Moth pchnął drzwi i stanął na progu sporego gabinetu, w którym zwykle urzędował pan domu. Jednak to nie biblioteczka, ciężkie biurko, ani nawet ogromne okno przyciągały uwagę najbardziej. Najciekawszym z obiektów znajdujących się w pokoju z całą pewnością był ugniatający sobie aktualnie rzuconą przed kominkiem skórę, biały smok. Kiedy elf stanął na progu, zwierzak obrócił w jego stronę łeb i z zainteresowaniem w czerwonych ślepiach rozpoczął proces obserwacji rudego przybysza. Po kolejnej chwili zamruczał cicho, podniósł się z miejsca, na którym dopiero co zdążył się ulokować i ruszył w kierunku gościa. Tak, z zamiarem obejrzenia go sobie z bliska oraz obwąchania, bezczelnie wtykając mu przy tym swój wielki, pokryty łuską łeb pod ramię.
To mogło się źle skończyć..? Tja, Moth mógł na przykład zostać okrutnie polizany, czego zresztą smok wcale nie zaniechał - zaraz przejechał rozdwojonym ozorem po jego ręce, po czym kontynuował wpychanie mody, gdzie nie trzeba, wydając z siebie ciche pomruki. Wyglądało na to, że szukał mu jedzenia po kieszeniach... Potwór, przerażający potwór.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Czw 4 Kwi - 22:54

Moth otworzył drzwi i momentalnie spojrzał na znajdującego się w pomieszczeniu smoka. Szczerze mówiąc nie był wielki, czy złowrogi. Przez dłuższą chwilę przypatrywali się sobie wzajemnie, ale zaraz gad najwyraźniej stwierdził, że taka obserwacja z odległości jest niewystarczająca.
Elf przypasowywał cechy stworzenia do odpowiedniej rasy, ale... smok raczej nie był ani kryształowy, ani perłowy... czerwone oczy i brak pigmentu w łuskach utwierdziły go zaś w przekonaniu, że gad jest albinosem. Na dodatek wyraźnie ciekawskim i... zupełnie przyjaznym. A rudzielec sądził, że ten pomruk, to warczenie na jego skromną osobę! Niedorzeczność.
Już po chwili elf uśmiechał się szeroko, gładząc łeb i drapiąc smoka za uszami.
- Hej, Jasnołuski, jak się masz? - zagadnął bestię przyciszonym, łagodnym i jednocześnie pogodnym głosem. - Nie mam nic do jedzenia - dodał dochodząc do wniosku, że to dlatego jest tak dokładnie przez gada obszukiwany. - Sam nie jadłem - wyjaśnił nie przestając głaskać tego cudownego stworzenia. - Ale jesteś piękny - gadał dalej tym samym tonem istoty dogłębnie zafascynowanej. Bo w istocie smoczysko już podbiło jego serce.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Czw 4 Kwi - 23:10

Warczenie? Dobre, naprawdę dobre! Smok Irinaiego, w przeciwieństwie do swojego "właściciela", wyjątkowo rzadko warczał na kogokolwiek. Z jakiegoś powodu o wiele bardziej lubił wpychać im paszczę do kieszeni, mruczeć i się bawić. Może Ikkavart za młodu po prostu nie mógł znaleźć w górach żadnego ponurego gada, więc przyniósł do domu przerośniętego kota z łuskami..? Tak, to miałoby pewien sens.
O tak, niech drapie za uszami i głaszcze dalej! Zwierzakowi wyraźnie się podobało, bo zamruczał raz jeszcze, przymykając ślepia i łbem podbijając rękę rudego czarodzieja, domagając się w ten sposób większej ilości pieszczot. Krwiożercza bestia, aż strach się bać.
- Na twoim miejscu bym uważał. Raz zaczniesz się z nim bawić, a wejdzie ci na głowę. - spokojny, daleki od wesołości głos siwego pana domu odezwał się znienacka praktycznie za elfimi plecami. Irinai odnajdywał jakąś niebywałą przyjemność w podkradaniu się do innych od tyłu i odzywaniu się do nich znienacka.
- Zresztą dopiero co jadł. - dodał, obchodząc Motha i smoka, który na jego słowa kłapnął pełną ostrych zębów szczęką w jego kierunku. W żartach, rzecz jasna, o ile ugryzienie takiego gada można faktycznie traktować jako żart.
- Jeśli masz ochotę, to zaraz powinien zostać podany obiad.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Pią 5 Kwi - 13:32

Cóż, mruczenie, wpychanie nosa w kieszenie i chęć zabawy smoka wcale mu nie przeszkadzały, naprawdę. Uważał, że gad był uroczy... chyba jak każdy, kto spojrzał na albinosa, nie?
Drgnął na dźwięk czyichś słów, bo w zasadzie nikogo się tu nie spodziewał. Nawet nie usłyszał kroków przez skupianie uwagi na gadzie. Ech, elfie...
- Może wchodzić, jestem uodporniony - odparł jeszcze tylko na moment odwracając spojrzenie od smoka, by zatrzymać je na Irinaim. Uśmiechał się przy tym jak chyba nigdy. Zaraz jednak powrócił do pieszczenia zwierzaka. No jak mały chłopiec ze szczeniakiem, naprawdę.
- Poza tym sam widzisz, że zjadłby więcej - dodał na kłapnięcie smoczą paszczą. Zresztą... to węszenie po kieszeniach też mówiło samo za siebie. - Czym go karmisz? - zapytał jak na speca od dietetyki zwierząt przystało. Jednocześnie drapał gada pod brodą. Cudne stworzenie.
- Jeszcze nie jestem aż tak bardzo głodny - dodał, choć w tej chwili nie miało dlań żadnego znaczenia co miał na to do powiedzenia jego brzuch. W tej chwili zajmował się smokiem. Przecież nie mógł go tak szybko zostawić, prawda? Dopiero co go poznał.


∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Pią 5 Kwi - 15:26

Oczywiście, że jak każdy. Nikt nie był w stanie oprzeć się powalającemu urokowi czerwonookiego gada i bardzo dobrze, bo dzięki temu zawsze był ktoś, kto wstawił się zanim coby więcej żarcia dostawał, a bestia jeść mogła praktycznie bez przerwy.
- Oczywiście, że chętnie zjadłby więcej. - zgodził się mag skwapliwie, opierając lekko o biblioteczkę, przy której się zatrzymał - W ogóle najchętniej to jadłby przez cały czas, ale gdybym mu na coś takiego pozwolił, za kilkanaście dni nie byłby się w stanie oderwać od ziemi.
No właśnie. Spasiony smok, którego skrzydła nie będą w stanie unieść, z całą pewnością nie był marzeniem żadnego z potomków, a Irinai nie różnił się pod tym względem od reszty przedstawicieli swojej rasy.
- Głównie surowym mięsem, ale przepada też za rybami. - odpowiedział na zadane mu pytanie o dietę zwierzaka, a smoczysko oblizało się pokazowo, znów zaczynając się kręcić. Chyba nie mógł się zdecydować, czy zostać z głaszczącym go rudzielcem, czy raczej wrócić na skórę przed palenisko. Ah, te potworne dylematy!
- Jak wolisz. - dodał, wzruszając lekko ramionami, po czym już bez ani jednego słowa zajmując się obserwacją zabiegów podejmowanych przez Motha względem białego smoka.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   

Powrót do góry Go down
 

Domostwo pana Ikkavart

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Gabinet Czarnego Pana
» Gard Manor - Swansea, Walia
» Pana Daxa fabryczka
» Gabinet pana Filcha

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elion  :: Silveredd :: Miasto Caerden :: Dzielnica Mieszkalna-