IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Domostwo pana Ikkavart

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Domostwo pana Ikkavart   Pon 1 Kwi - 23:37




Irinai Ikkavart

Przychodząc pod te drzwi bez wyraźnego powodu sam i z własnej woli narażasz się na liczne nieprzyjemności.
Nie mów, że nie zostałeś ostrzeżony.


∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴



Ostatnio zmieniony przez Irinai Ikkavart dnia Wto 2 Kwi - 2:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Pon 1 Kwi - 23:58

Podróż Dagorowi zajęła mnóstwo czasu. Wprawdzie obliczał to tysiące razy, a jednak w praktyce wyszło na jaw, że niewprawiony w dalekich podróżach samotny elf mimo wszystko przebywa poszczególne etapy wędrówki znacznie dłużej niż mógł przypuszczać. Trasa była niebezpieczna szczególnie kiedy szło się w pojedynkę. Zresztą... to, że powinien był wydać złoto na jakiegoś podróżnika jako przewodnika zauważył dość szybko... a mimo to za późno. Przeklinał się w drodze niezliczoną ilość razy, chciał zawrócić, zostać w jakimś nieznanym mu miasteczku albo zwyczajnie zdechnąć, kiedy znajdował się w sytuacji pozornie bez wyjścia. Nie sądził, że przeżyje, tym bardziej że zajdzie aż tak daleko. A jednak, kiedy myślał już, że to koniec widok na horyzoncie majaczących gór dodał mu sił i wiary w siebie. Najprawdopodobniej tylko dzięki temu pewnego dnia stanął w Caerden przed drzwiami domostwa niejakiego pana Ikkavarta.
Wyglądał marnie, o ile tego delikatnego słowa można użyć w tym przypadku. Blady, z przygasłymi oczami, skołtunionymi, wyblakłymi dawniej rudymi włosami... Opatulony jedynie w jakąś marną skórkę. Praktycznie nagie dłonie i stopy miał poranione i niezdrowo sine. Tymi pierwszymi pocierał raz po raz sterczące i tak samo niebieskawe uszy. Sprawiał wrażenie słaniającego się na nogach, zupełnie wyczerpanego i przemarzniętego. Na domiar złego nie miał przy sobie chyba nic. Żadnego bagażu, tobołka... nic.
Zwiesił głowę, opierając się z niewielką ulgą o próg domostwa i z trudem zapukał cicho z nadzieją, że to te właściwe.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Wto 2 Kwi - 0:21

To nie był najprzyjemniejszy z dni, jaki Irinai potrafił sobie wyobrazić, z całą pewnością. Mimo, że udało mu się wrócić do domu o stosunkowo sensownej porze, w głowie wciąż brzęczało mu denerwująco po całym poranku spędzonym w towarzystwie niejakiej Rhaenys, co w jego słowniku oznaczało "gorzej niż na samym środku pola bitwy, w pełnym słońcu i rozwrzeszczanymi barbarzyńcami wokoło". Czyli dość kiepsko, tak. W dodatku od dłuższego czasu nie otrzymał już żadnego sensownego listu, co tylko pogarszało jego i tak wyjątkowo już ponury humor. To nie był dobry dzień na przyjmowanie gości, z całą pewnością. Lepiej byłoby spędzić go w gabinecie, z fajką i książką oraz śpiącym smokiem w roli podparcia dla nóg (z jakiegoś powodu obaj lubili tą pozycję), ale rzecz jasna, nie było mu coś podobnego dane. Przeklęty świat, nie pozwalający porządnemu (w miarę możliwości) obywatelowi na wypoczęcie po całym dniu pracy!
Siwowłosy mag warknięciem odesłał młodego służącego, by ten otworzył przybyszowi drzwi i zapytał, czego ten w ogóle szuka u jego progu. Chłopak potulnie skinął głową, a ledwie chwilę później stał już w sieni, ciekawskim spojrzeniem mierząc rudego, zmarnowanego elfa czającego się na progu.
- Tak? - spytał stosunkowo uprzejmie - Pan kazał powiedzieć, że niczego nie będzie kupował, a jeśli chodzi o sprawy związane z pracą, to nie ma go w domu. - wyrecytował z łobuzerskim uśmiechem.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Wto 2 Kwi - 0:36

Najwyraźniej obaj mieli wyjątkowo kiepski dzień. W przypadku Mothmirdagora była to cała seria dni, ale... mniejsza o szczegóły. Grunt, że tu dotarł... grunt, że w ogóle miał gdzie docierać w tych okolicach. Raczej wątpliwe, by znalazł się ktoś kto by tu przygarnął... a nie miał już ani pieniędzy, ani nic na wymianę, by zapłacić choćby za nocleg. Na dodatek rana między żebrami wcale nie chciała się goić. Zużył na nią resztki energii magicznej a i tak skutek tego był niewielki.
Trzeba było siedzieć w domu. Zachciało mu się... dalekich podróży i przygód. Nie nadawał się do tego, zdecydowanie.
Kiedy usłyszał czyiś głos zorientował się, że zdążył już zamknąć oczy. Teraz ponownie je otworzył i uniósł głowę. Nawet się uśmiechnął słysząc słowa sługi.
- Przekaż mu... - wychrypiał wytężając siły, by się wyprostować jakoś i mówić głośno jak należy - ...że przybył Mothmirdagor Gerthasim... i liczy na obiecane otwarte dla niego drzwi - wciąż się uśmiechał chyba starając się wyglądać nonszalancko... Tia, nie widział swojego odbicia w lustrze. Bardzo, bardzo dawno. Teraz też się nie widział... i może to lepiej. Smutny był to widok.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Wto 2 Kwi - 0:56

Chłopak postał jeszcze chwilę, lustrując zabawnego jego zdaniem przybysza spojrzeniem, po czym skinął jasną główką, zamknął mu drzwi przed nosem i podreptał z powrotem na górę, do gabinetu właściciela posesji, by zdać mu relację z tego, co zastał na ganku.
Irinai momentalnie zapomniał o książce, kiedy tylko służącemu udało się jakimś cudem wydukać choć fragment miana gościa. Mniejsza o to, że z błędem - później się go za to ukarze. Tak samo jak za pozostawienie elfa samego na zewnątrz. Przecież to się zupełnie nie godziło! Ale oczywiście głupi smarkacz nie miał zupełnie pojęcia o tym, jak należy zachować się wobec szlachetnego maga! Ikkavart powinien już dawno przeprowadzić mu w tym zakresie jakieś szkolenie. Bardzo bolesne szkolenie, na dodatek.
Nie minęła chwila, a doradca szanownej władczyni ziem Smoczych Potomków, w całym swym zsiwiałym majestacie oraz własnej osobie znalazł się na dole i nawet raczył użyć własnych mięśni do otwarcia drzwi przed zgoła zupełnie obcym mu mężczyzną, który... Cóż.
Irinai przesunął nieco zdumionym spojrzeniem po zdychającym mu na progu stworzeniu, ale po krótkiej ledwie chwili zawahania, gestem zaprosił go do środka. Nie w ten sposób wyobrażał sobie Mothmirdagora - to musiał przyznać otwarcie. Z drugiej jednak strony nie zamierzał z podobnie błahego powodu odprawiać elfa sprzed swoich drzwi. I nie, wbrew pozorom wcale nie chodziło tu o jakąś jego przesadną troskę o żywe istoty.
Chwilowo prowadzenie filozoficznych dyskursów nie było raczej sprawą priorytetową, dlatego też smoczy mag zamiast rozgadywać się bez sensu, kazał obserwującemu sprawę uważnie służącemu zorganizować jakąś strawę i odpowiednią do rozgrzania porcję alkoholu, sam zaś udał się w kierunku pokoju, gdzie na palenisku tańczył w najlepsze ogień, mając nadzieję, że elf podrepcze za nim. Tam przynajmniej można było usiąść, gość bowiem nie wyglądał jakby miał możliwość stania jeszcze przez choć odrobinę dłuższy czas.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Wto 2 Kwi - 1:19

Nie tak miało to wszystko wyglądać, zdecydowanie. Miał być wypoczęty, z dumnie uniesioną brodą, wyprostowany... Miał być obwieszony swoimi błyskotkami, oczy powinny mu błyszczeć, włosy lśnić nasyconą rudą barwą... Tymczasem przybył tu, pod te drzwi w najżałośniejszej swej odsłonie stwarzając więcej kłopotu osobnikowi, którego przecież nawet nie znał, niż pożytku. Ale... miał inny wybór?
Drzwi zamknęły się, powieki elfa znów opadły, choć tylko na chwilę. W progu stanął siwowłosy mężczyzna... a Moth chyba pierwszy raz w życiu poczuł się tak upokorzony. To znaczy nie z winy samego pana domu. Chyba elf w końcu zdał sobie sprawę, że nie przychodzi się w takim stanie do kogoś. Był dumnym elfem, a nie szukającym schronienia żebrakiem.
- Dziękuję - szepnął przestępując przez próg. Starał się to robić z godnością, ale... zwyczajnie brakowało mu na to sił. Dreszcze momentalnie zaczęły przecinać jego ciało... wcześniej też to robiły, ale teraz na zmianę temperatury zwiększyły częstotliwość. Przynajmniej w końcu było ciepło.
- Przepraszam za mój stan - odezwał się znów, pokonując dalszą odległość z trudem. Skoro mężczyzna nie zaczął mówić, to Moth czuł wyraźną potrzebę wypowiedzenia tych kilku słów wyjaśnienia. Problem w tym, że brzmiało zbyt żałośnie, by był w stanie je wypowiedzieć na głos.
- Nie chcę robić kłopotu... - dodał wyczerpany, wciąż dzielnie idąc śladem mężczyzny.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Wto 2 Kwi - 2:14

Sytuacja, w jakiej znaleźli się obaj, była ze wszech miar wyjątkową i Irinai nawet nie próbował temu faktowi zaprzeczać. Rudy elf wprawdzie zaczął coś mamrotać, ale mężczyzna nie zamierzał nawet słuchać jego żałosnych jęków. W pierwszej kolejności należało zrobić z nim porządek, choćby i tylko po to, by nie zawstydzał dłużej ich obu. Tak, właśnie obu, bo dla smoczego maga oglądanie takiego żywego wizerunku nędzy i rozpaczy na swoim progu, w dodatku w wykonaniu osobnika, który nie był mu tak znowu całkiem obojętny, stanowiło ujmę na honorze. O swój honor zaś Ikkavart dbał z należytą pieczą i nie pozwoliłby jakiemuś tam elfowi na jego bezczelne zaprzepaszczanie.
- Jedyny kłopot stanowi w tym momencie twoja żenująca prezencja. - wyjaśnił zupełnie spokojnie, nie zważając na ewentualne protesty chwytając nieszczęsnego obieżyświata za ramiona i sadzając go własnoręcznie na przykrytej zwierzęcą skórą ławie ustawionej naprzeciwko paleniska.
Ledwie chwilę później chłopak służebny przyniósł na tacy trochę jeszcze w miarę ciepłego jedzenia pozostałego z obiadu oraz dzban wina i dwa naczynia do picia owego, postawił wszystko to na drewnie obok miejsca, w którym został ulokowany elf, po czym ukłoniwszy się, zniknął.
Irinai przez chwilę stał opierając się o kamienną obudowę kominka z rękoma zaplecionymi na piersi, przyglądając się swojemu gościowi, kiedy jednak chłopak opuścił pomieszczenie, podszedł i w kilku zgrabnych ruchach rozlał napój o ładnym, ciemnoczerwonym odcieniu do kubków.
- Jedz. - ponaglił go, podnosząc naczynie do ust. Skoro nie dane było mu zapalić w spokoju, przynajmniej trochę się napije.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Wto 2 Kwi - 13:34

Ciepło, nareszcie było ciepło. Moth czuł jak przenika przez jego ciało, uspokaja i dodaje sił. Jednocześnie błogość jaka go przy tym ogarniała sprawiała, że powieki same opadały i ciężko było je unieść na nowo. To nic, jakoś sobie radził. Musiał.
Jego marne przeprosiny zostały niegwałtownie, ale skutecznie przerwane i elf błyskawicznie zamknął dziób. Może rzeczywiście będzie lepiej jak zamilknie, bo sam siebie nie mógł już słuchać. No i takie jęczenie jest jednocześnie męczące i bezsensowne, więc...
Zastał usadowiony na ławie, krzywiąc się pod naciskiem łap mężczyzny. To z powodu sińców i ran... ale dawał radę. Wtulił się (grzbietem, ale to zawsze coś) w skórę, którą mebel był przykryty, stopy wyciągnął w stronę ognia, a dłońmi znów potarł zmarznięte uszy.
- Podróże wyraźnie mi nie służą - dodał lekko i nawet uśmiechnął się kątem warg. W końcu też skupił spojrzenie na Irinaim i przez krótką chwilę przyglądał mu się, nim kiwnął głową w podzięce i zaczął jeść. I silił się by nie wyglądało to jak atak wygłodniałego zwierza na talerz jedzenia. Cóż, i tak specjalnie gwałtownych ruchów nie mógł wykonywać, więc szło mu całkiem zgrabnie. Jak na elfa przystało.
Posiłek był smaczny, ciepły... bogowie, jak on dawno nie miał już ciepłego jedzenia w ustach...! Żołądek elfa napełniał się szybko i rudzielec czuł się coraz lepiej. Tylko nie znieczulane już chłodem rany zaczęły mu przeszkadzać, ale były do przeżycia. Jak tak dalej pójdzie to sam je sobie zasklepi.
- W Akademii otrzymałem twój list... - powiedział jeszcze między kolejnymi kęsami jedzenia. - Nie udało mi się wysłać swojego. Miałem to zrobić w Yarbergu... ale okoliczności ku temu nie sprzyjały - wyjaśnił może trochę za bardzo ogólnikowo, a lekko ironiczny uśmieszek zdradzał, że owe "niesprzyjające okoliczności" to wyjątkowo mało powiedziane. - Ale to lepiej... jak pomyślę o tym jak byłem naiwny na początku podróży to wstyd mi jeszcze bardziej - mruknął na koniec znów skupiając się na jedzeniu, a nie gadaniu.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Wto 2 Kwi - 16:30

Zdecydowanie lepszą opcją w tym momencie dla Motha było zamilknięcie i niepogrążanie się już bardziej. Irinai nie miał najmniejszej ochoty słuchać tego wieczora już żadnych marudzeń więcej - w pracy wyrobił sto, a może i sto dziesięć procent dziennej normy i teraz nie pragnął niczego więcej poza świętym spokojem, jęczenie zaś zdecydowanie nie wchodziło w skład owego.
Poza tym nie ma się czego krzywić, panie elf. Siwowłosy postąpił z nim akurat nadzwyczaj jak na swoje możliwości delikatnie. Bezceremonialnie, to prawda, ale cecha ta nie umniejszała delikatności podjętego działania, gość nie powinien więc narzekać, niezależnie od tego jak bardzo posiniaczony czy poraniony był. Tym zresztą też wypadałoby się zająć, ale tym smoczy mag postanowił martwić się dopiero po nakarmieniu nieszczęśliwego wędrowca oraz napojeniu go odpowiednią dawką rozgrzewającego trunku.
Nie służą mu podróże, tak? Ikkavart był przekonany, że te słabo zaplanowane ogólnie nie mają w zwyczaju służyć komukolwiek, a do każdej należy przygotować się odpowiednio, o czym elf najwyraźniej zapomniał. Bynajmniej dobrze to o nim nie świadczyło, ale tłumaczenie mu tego pan domu sobie chwilowo darował. Niech zna łaskę, ten jeden, jedyny raz.
Słuchał kolejnych wyjaśnień, bez choćby jednego słowa, w ciszy przyglądając się zajmującemu miejsce przed jego kominkiem mężczyźnie i sącząc powoli wino. Zupełnie zresztą przyzwoite, nie można było narzekać.
- Nie jest dobrze nie doceniać własnych możliwości, ale częściej to właśnie ich przecenianie prowadzi nas do zguby. - zauważył ze spokojem, wychylając kubek do dna. Przyjemne ciepło rozpłynęło mu się leniwie po całym ciele, poprawiając nieco humor.
- Powinniśmy doprowadzić cię do stanu używalności. - zauważył już z minimalnie większym zaangażowaniem - Obawiam się, że kąpiel będzie w tym przypadku nieunikniona. Mam tylko nadzieję, że nie postanowisz się z tej okazji rozchorować.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Wto 2 Kwi - 18:50

Może Irinai postępował z nim delikatnie jak na siebie, ale... elf to jednak elf. Zresztą nie marudził! Gdzieżby śmiał! Cieszył się, że mężczyzna w ogóle go przyjął pod swój dach. Skrzywienie było zupełnie odruchowe, a rudzielec zwyczajnie nie zdążył opanować go w porę.
Co do podróży zaś... była doskonale zaplanowana, a Mothmirdager tylko trochę przeliczył się co do swoich sił. Za dużo spotkało go właśnie tych zdarzeń nieplanowanych. Gdyby to było raz, dwa... góra trzy. Ale praktycznie codziennie to już lekka przesada. W szczególności, że były to zdarzenia wyjątkowo nieprzyjemne i nie do przewidzenia. Owszem, elf popełnił kilka podstawowych błędów, ale... no, po prostu je popełnił i tyle. Cieszy się, że w ogóle przeżył, to prawda. I więcej się w żadną podróż nie wybierze... sam.
W każdym razie skończył kłapać już ozorem, przytaknął nawet grzecznie na słowa maga i dokończył jedzenie. Wino rzeczywiście było wyborne. Smakowało tym lepiej, że już od dawna Moth nie miał alkoholu w ustach. Już po chwili ciepło przyjemnie zaczęło ogarniać jego ciało także od wewnątrz. Coś cudownego po tylu dniach wędrówki w przenikliwym zimnie.
Co do kąpieli zaś... elf nie potrafił powstrzymać wypływającego mu na twarz błogiego uśmiechu na samą jej wieść.
- Nawet nie wiesz od jak dawna marzy mi się gorąca kąpiel... - mruknął z rozmarzeniem chyba nie do końca świadom własnych słów. Zdecydowanie ogarnianie mu się przyda.
Dopił wino i z niejakim trudem wstał już gotowy do przemarszu. Dla kąpieli mógłby przejść jeszcze naprawdę daleko.



∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Wto 2 Kwi - 20:25

Smoczy mag potrafił być niebywale delikatny, jeśli tylko miał na to ochotę i trochę się postarał. Nawet jak na elfie standardy, a to, że tym razem nie przyłożył się do tego aż tak bardzo, było zaledwie drobnym, nic nieznaczącym szczegółem.
Przynajmniej uśmiechał się odpowiednio. Dobrze. Gdyby po spotkaniu Mothmirdagora okazało się, że nie ma w nim niczego z jego własnego charakteru pisma, Irinai czułby się co najmniej oszukany. Tak zaś mógł przeboleć chwilową niedyspozycję swojego gościa i spokojnie poczekać, aż ten znów zacznie nadawać się do czegokolwiek poza marudzeniem.
Kąpiel, niech więc tak będzie. Co prawda częste moczenie się w wodzie nie było najzdrowszą z czynności, jakie można było podejmować w górach, przy niskiej temperaturze na zewnątrz oraz ogólnym osłabieniu, ale z drugiej strony pozwolenie elfowi na chodzenie po smoczym domu w stanie, jaki obecnie sobą przedstawiał, było zupełnie niedopuszczalne. Dlatego też Ikkavart po raz kolejny wezwał służącego i w kilku krótkich słowach nakazał mu przygotowanie wody dla gościa, po czym odprawił bez dalszego ociągania.
Odstawił na ławę swój pusty kubek, po czym podszedł do chwiejącego się mu na środku pokoju Motha i bez większych ceregieli ściągnął mu z ramion tą nieszczęsną skórę, po czym odsunął nieco, by mieć lepszy ogląd sytuacji. Skoro rudzielca spotkało tyle nieprzyjemnych rzeczy podczas podróży, to równie dobrze mógł zostać ranny, a pan domu wolałby wiedzieć, gdyby zaszła taka właśnie ewentualność. Lepiej, gdyby elfowi nie przyszło do głowy na przykład zemdleć mu gdzieś w międzyczasie z powodu utraty krwi, dla przykładu.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Wto 2 Kwi - 22:07

Kąpiel niezdrowa? Lepiej tego nie mówić na głos w obecności Mothmirdagora, bo osobnika takiego wyśmiałby z miejsca. Pół życia spędził w wodzie! Uważał ją niemal taką samą ojczyzną dla elfów, co las. Cudowna, bezkresna przestrzeń otaczająca ciało, grzejąca je lub dająca ochłodę w upalne dni... Kojąca je i obmywająca z wszelkich brudów tego świata. To samo zdrowie!
Tak, tak... właśnie pewnie dlatego, że wiecznie się kąpał nim dotarł do Akademii zdążył się dziesięć razy pochorować... nie brał też pod uwag tego gdzie się znajduje i w jakim klimacie, ale... i tak zdania nie zmieni co do cudowności wody i leczniczych właściwościach kąpieli. I wciąż właśnie tego będzie pragnąć najbardziej.
Mężczyzna do niego podszedł i nim Moth zdążył się zorientować jaki był cel białowłosego... było już za późno na zaprotestowanie. Elf zadrżał lekko po tym, jak Irinai ściągnął z niego tą marną namiastkę skóry. Mimo iż w pomieszczeniu było dosyć ciepło, Moth chyba wolał wciąż mieć coś na sobie, a tak... postąpił tylko krok w stronę kominka. Pewnie objąłby się ramionami, by zatrzymać ciepło, ale... mogłoby to znacząco naciągnąć skórę i nic dobrego by z tego nie wyszło. Jedynie ból i otwarcie ran.
Jak się prezentował? Teraz chyba bardziej marnie niż kiedy miał na sobie skórę. Niezdrowo blade ciało tak z przodu jak i z tyłu pokrywały liczne sińce, otarcia i zadrapania, mniejsze lub większe strupy. Właściwie nic nie wyglądało na poważnie groźne, te mniejsze obrażenia zdołał sam sobie jakoś doleczyć... wyjątkiem była nieszczęsna, raczej głęboka rana na prawym boku kawałek nad tatuażem. Wprawdzie w większości była zasłonięta skrawkiem brudnego bandaża, ale cała jej okolica była mocno zaczerwieniona, a sam materiał wyraźnie przesiąkał nie tyle krwią, co ropą. Rwała za to jak diabli. Mdleć nie zamierzał jednak ani trochę.
- Nic mi nie jest - poinformował przyglądającego mu się mężczyznę. - Sam doprowadzę się do porządku - dodał całkiem stanowczo jak na rannego, zmarnowanego elfa.
Irinai już i tak bardzo mu pomaga, a sam przecież nie jest kaleką czy dzieckiem i musi radzić sobie sam, bo tak należy. Zregeneruje trochę siły i upora się z tą głupią raną, w końcu to dla niego pestka.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 8:33

Jak widać - co kraj to obyczaj. Może elfy uważały taplanie się w wodzie za zdrowe, ale tutaj, w górach, jedyną opcją prozdrowotną byłyby zapewne kąpiele w gorących źródłach, których Irinai dziwnym trafem w domu nie posiadał, co wykluczało możliwość wyczyszczenia gościa w sposób całkowicie nieszkodliwy.
- Nie przypominam sobie, żebym zadawał ci jakiekolwiek pytanie. - zauważył spokojnie, wyciągając w kierunku mężczyzny rękę. Może nie był lekarzem, ale wiedza magiczna, którą posiadł przez lata studiów nie poszła na marne i takie podstawy jak oczyszczenie czy przyspieszenie gojenia ran jeszcze potrafił. Wbrew pozorom jego nauka zaklęć nie ograniczała się do podpalania czy wysadzania w powietrze kolejnych rzeczy.
Przyłożył lekko opuszki palców do miejsca ponad raną Motha, by zaraz przesunąć je niżej, delikatnym łukiem, wzdłuż jego boku, mrucząc coś cicho pod nosem. Powinno pomóc chociaż trochę. Na tyle, żeby wlezienie do wanny z gorącą wodą nie przerobiło rudzielca na krwawiące wesolutko sito.
Ledwie chwilę później do pokoju powrócił służący, by oznajmić, że kąpiel jest już gotowa. Siwowłosy skinął głową i ostatecznie zabrał łapy od nieszczęsnego towarzysza i gestem wskazał mu, by podążył za chłopakiem, który czekał już, by zabrać go do łaźni.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 8:54

Mag liznął władzy i teraz zachowuje się niczym król.
Nie, wcale się to Mothowi nie spodobało. Zdecydowanie nie był przyzwyczajony do takiego traktowania, a już szczególnie przez osobników nie będących nawet elfami. A jednak nie mógł odpyskować. Ten jeden, jedyny raz po prostu sobie darował, by nie wylecieć na zbity pysk z powrotem w śnieg i zaspy. Tak czy siak nigdy nie lubił, kiedy ktoś wykorzystywał na nim sztukę magiczną, tym bardziej, że sam był magiem i takie rzeczy też potrafił.
Zacisnął mocno wargi i odwrócił wzrok. Wsłuchiwał się w cicho mamrotane przez siwowłosego mężczyznę słowa, ale ostatecznie i to sobie darował. Mógł liczyć tylko na to, że Irinai nie ma powodu by zapaskudzić mu ranę i że zna się jako tako na rzeczy.
Przynajmniej zabiegi maga nie bolały. Będzie boleć dopiero włażenie do wody, to prawda, ale to nic.
Sługa wszedł do pokoju, ale Moth od razu za nim nie poszedł. Patrzył jeszcze przez chwilę na Iriego, jakby chcąc mu coś powiedzieć, albo bogowie wiedzą co innego zrobić, w końcu jednak bez słowa się odwrócił i pomaszerował za służącym. Dużo sprawniej niż jak wchodził do domostwa szanownego Ikkavarta.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 9:04

Zachowuje się niczym król? Eh, jak Moth niewiele wiedział o królewskim zachowaniu... Nie, Irinai z całą pewnością nie próbował traktować swojego gościa z władczą wyższością, czy jakąkolwiek inną, podobną do tej bzdurą. Wręcz przeciwnie - na swój sposób starał się być naprawdę szczerze serdeczny. Inna sprawa, że używał podobnego podejścia na tyle rzadko, że zwyczajnie nie do końca wiedział jak należało się do tego zabrać, przez co wychodziło dość kulawo, ale... Czyż nie chęci właśnie powinny liczyć się najbardziej?
Elf chciał mu coś powiedzieć? Może, a może wcale nie. Mniejsza z tym. Jeśli nadal będzie miał ochotę po kąpieli, to smoczy mag z pewnością chętnie go wysłucha, ale póki co nie było czasu na podobne dyskusje.
Rudzielec został odprowadzony do pomieszczenia, gdzie czekała już na niego sporych rozmiarów kamienna wanna pełna parującej i pachnącej przyjemnie wody, pan domu tym czasem wrócił do swojego gabinetu na piętrze. Nigdy nie wiadomo, ile czasu mogło Mothowi zająć taplanie się w wodzie, wypadałoby więc znaleźć sobie na ten okres jakieś sensowne zajęcie. Irinai planował poczytać książkę, ale ostatecznie i tak niewiele z tego wyszło, gdyż jego myśli raz po raz ulatywały w okolice rudego przybysza, zamiast skupić się na treści lektury. Ich spotkanie przyniesie więcej szkód czy pożytku..? Trudno było zgadnąć.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 9:23

Irinai był w stosunku do niego szczerze serdeczny? Cóż, na to Moth chyba nawet by nie wpadł. Za to jest spora szansa, że zrozumiałby w czym rzecz, gdyby mu wytłumaczono. Nikt mu jednak tego nie wytłumaczy, więc wciąż będzie trwał w tym swoim urażonym przekonaniu o wywyższaniu się maga. Cóż, szczęśliwie szybko o tym zapomniał na myśl o rychłej kąpieli. Już na sam widok wanny zrobiło mu się błogo i czym prędzej zabrał się za ściąganie z siebie mocno już zniszczonych spodni. Odwinął także skórzane pasy z nóg i bandaże. W ten sposób uwolnione zostały dwa pergaminy - list od maga i jego własny wciąż nieskończony. Zostawił je sobie na czarną godzinę, by rozniecić ognisko, gdyby już zupełnie opadł z sił. Teraz położył je na tej dość ubogiej kupce ubrań i z lubością wszedł powoli do gorącej wody odetchnąwszy z ulgą i absolutną przyjemnością. Co tam, palące teraz wszystkie rany i zadraśnięcia. Przez chwilę obmywał sobie jeszcze ramiona, ostatecznie jednak zanurzył się cały, a zaraz potem wynurzył z mokrymi, rudymi włosami przyklejonymi do twarzy i szerokim uśmiechem. Było cudownie i najchętniej przeciągałby tą kąpiel ile wlezie. Wszak musiał się jeszcze dokładnie wyszorować, rozgrzać już tak po całości, wymoczyć należycie za te wszystkie dni w podróży kiedy nie dana mu była kąpiel...
I trzeba przyznać, że w tym właśnie momencie kochał Irinaiego całym swoim sercem. Najszczerszą i najprawdziwszą miłością. Właśnie za tą cudowną kąpiel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 10:06

Nudziło mu się. Z każdą poświęcaną książce sekundą coraz bardziej dotkliwie. Każde zdanie musiał czytać po dwa albo i trzy razy, żeby skupić na nim uwagę dostatecznie do zrozumienia czegokolwiek, a nabyta wiedza i tak ulatywała mu z głowy w jednej chwili. Bez sensu. Nie pozostało mu nic innego, jak tylko porzucić to bezproduktywne zajęcie i podjąć się czegoś innego. Pytanie tylko - czego? Pewien pomysł co prawda wciąż kołatał się po jego siwym łbie, ale... miał pewne wątpliwości. Pozbył się ich jednak na tyle szybko, że ledwie parę chwil później i tak bez oczekiwania na zaproszenie, zupełnie bezczelnie wszedł do własnej, choć obecnie zajmowanej przez Motha, łaźni.
Przestąpił próg bez choćby słowa wyjaśnienia, zamknął za sobą drzwi i przez moment stał tak, po prostu przyglądając się całej scenie. I nie, nie widział w swoim zachowaniu niczego nadzwyczajnego. Przyszedł sprawdzić, czy gość się nie utopił, co w tym dziwnego? Nie chciał mu przeszkadzać, nie gadał więc po próżnicy i w sumie to nawet mógłby wyjść, ale... Porzucony na podłodze list przykuł jego uwagę. Przeszedł przez pokój, schylił się i podniósł ten niedokończony, zaadresowany do niego samego, po czym już z papierem w ręku przemieścił się na stojącą pod ścianą ławę i usiadł na owej, zabierając się za czytanie.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 12:06

Mothmirdagor za to bawił się doskonale oddając przyjemnościom związanym z kąpielą. Trzeba było wykorzystać ten cudowny czas, bo kto wie kiedy następna taka sposobność się pojawi...? I w ten właśnie sposób zaraz po dokładnym umyciu całego ciała, radośnie nurkował, wynurzał się, gładził wodę i generalnie cieszył się z siedzenia w wannie (lepiej nie wnikać dokładniej jak wygląda uciecha elfa w takim wypadku). Tak czy siak nie zauważył od razu wkroczenia do łaźni mężczyzny. Po raz kolejny wyłonił się z piany, parsknął wodą, potrząsając lekko łbem, by pozbawić się mokrych włosów z twarzy... i wtedy go zauważył. Tylko trochę zdziwiła go obecność mężczyzny, bardziej jednak zaniepokoiła kartka przez niego trzymana. Jeden rzut oka na "kupkę elfich ubrań" i przypuszczenia Motha się potwierdziły.
Skrzywił się odgarniając palcami włosy z twarzy i wpatrując się w maga.
- Nie czytaj tego, to głupie - mruknął zażenowany licząc, że to coś da - ...i idzie na spalenie. Aktualna wersja byłaby zupełnie inna - dodał.
Cały właściwie fragment listu składał się jedynie z tego nieszczęsnego opisu poranka, kiedy to elf ruszał w podróż. Chciał oddać w tym tą swoją radość, podniecenie i lekką niepewność, co zapewne mu się udało. Kontrast jednak między tym elfem, który to pisał, a który teraz taki zmarnowany siedział w wannie był straszliwy. Ten głupi list był obecnie najbardziej wstydliwą dla Motha rzeczą i... nie miał trafić w ręce Iriego. Nigdy.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 12:47

List nie miał trafić w jego ręce? Za późno, szanowny panie elf. Kiedy kartka trafiła w ręce Irinaiego nie było już odwrotu, a o spalaniu owej rudzielec nawet nie powinien był wspominać.
- Zupełna niedorzeczność. - orzekł spokojnie, podnosząc spojrzenie znad trzymanego w dłoni tekstu, by zaszczycić nim osobę wystającego z wody Motha. Powoli, odruchowo przesunął opuszką kciuka po brzegu niedokończonej notatki. Papier miał przyjemną w dotyku fakturę - aż dziwne, że tak niewiele osób zwracało na ów fakt jakąkolwiek uwagę.
- Poza tym to moje. - dodał, odginając kartkę tak, by pokazać mu wpisane u szczytu strony własne imię i nazwisko - Widzisz? - zapytał tylko pro forma, bo po pierwsze mężczyzna raczej nie miał szansy na przeczytanie w tej chwili, a po drugie i tak przecież doskonale wiedział co napisał.
- Więc mogę czytać, jeśli chcę. - no tak, logiczne, prawda? Według smoczego maga nawet bardzo - Tak samo jak mam prawo decydować o tym, czy powinno się to spalić, czy nie.
No i proszę, jak prosto i jasno mu wszystko wyłożył. Elf powinien się cieszyć, bo ciężar odpowiedzialności za list został właśnie w całości zdjęty z jego zmęczonych po podróży barków. Cała przyjemność po stronie pana Ikkavart, naprawdę.
- Zresztą nie widzę tu niczego głupiego. - wzruszył delikatnie ramionami, wciąż wpatrując się w swojego rozmówcę zamiast w kartkę, jak w teorii chyba powinien.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 13:27

Moth nie wyglądał na zadowolonego i z niejaką złością w złotych oczach spoglądał na mężczyznę z wanny. Tym bardziej, że sam Irinai wyglądał tak spokojnie. Jak nic zaraz parsknie śmiechem i tyle z tego będzie elf miał. Nabija się i tyle.
- Nie jest dokończony i nawet go nie wysłałem, więc wciąż jest mój - mruknął cały czas wbijając w niego wzrok. Trochę jak wilk, który czai się przy obozie podróżnych, ale nie podchodzi bliżej z powodu palącego się opodal ogniska.
Towarzyszyły mu te stworzenia niemal całą drogę, ale to nie ich się bał, ani to nie one wyrządziły mu najwięcej szkody. Mniejsza o to.
W każdym razie wyglądało na to, że wyłożenie elfowi całej sytuacji nie odniosło zamierzonego skutku. Co innego ostatnie słowa Iriego. Elf jeszcze przez dłuższą chwilę wpatrywał się w mężczyznę jakby chcąc mieć pewność, że ten nie kłamie i nie kpi. Ostatecznie jednak jego wzrok złagodniał, a zaraz potem rudzielec jedynie pokręcił głową zrezygnowany.
- Jak tam sobie chcesz. Teraz i tak bym się pod tym nie podpisał - skwitował tylko znów zanurzając się w wodzie na chwilę lub dwie, tyle ile zdołał wytrzymać na wstrzymanym oddechu.



∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 14:13

Z tym śmiechem faktycznie chyba było coś na rzeczy, bo Irinai dawno już nie był tak bliski uśmiechnięcia się do kogokolwiek w sposób, który nie wywoływał w obserwatorze przynajmniej zaniepokojenia. Znaczy - przynajmniej w zamierzeniu nie miał takiego wywołać, o. Gdyby oczywiście smoczy mag się na coś podobnego zdobył, póki co jednak darował sobie suszenie zębów.
- Nie wysłałeś, ale też nie podpisałeś, nie mogę mieć więc pewności, że jest twój. - zauważył, zupełnie na poważnie, daleki będąc od naigrawania się ze swojego nieszczęsnego gościa. A skoro dostał oficjalne pozwolenie (tak sobie przynajmniej tłumaczył słowa Motha) na czytanie tekstu, pozwolił wreszcie zabrać się rudzielcowi za moczenie w świętym spokoju, sam pochylając nad kartką.
Spędził tak znacznie więcej czasu, niż było to potrzebne do przeczytania kilkunastu zdań opisu poranka i nic dziwnego, skoro przejrzał list co najmniej kilkukrotnie, a za każdym razem tak samo dokładnie oraz uważnie. W międzyczasie zdążył też zupełnie zapomnieć już o obecności rudego w pomieszczeniu, ale mniejsza o nieistotne szczegóły.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 14:38

Nie naigrawał się z gościa, tak? Dobre sobie. Obaj doskonale wiedzieli, że siwowłosy mag ma pewność co do autora tekstu, który czytał w tej chwili. Nawet bez podpisu autora pod spodem. I właśnie z tego powodu został karnie ochlapany wodą z wanny. Tak, tak, zupełnym przypadkiem oczywiście, bo elf momentalnie schował się pod taflą.
Długo też już się nie kąpał. Wymoczył się, wymoczył, po czym wylazł z wanny owijając się ręcznikiem w pasie i drugim wycierając ciało i przede wszystkim przemoczone, długie za pas rude włosy.
- Wpatrujesz się i wpatrujesz w tą kartkę papieru - odezwał się podchodząc do mężczyzny chyba chcąc sprawdzić czy to na pewno jego list trzyma w rękach Irinai. - Co cię tak tam zainteresowało? - zapytał. Bo to przecież podejrzane. Chyba, że mag po prostu się zagapił myśląc o czymś zupełnie innym. To by w sumie było nawet bardziej prawdopodobne.
Po kąpieli czuł się niemal jak nowo narodzony. Wprawdzie rana w boku i te pozostałe, mniejsze, bolały, ale taki odświeżony i rozgrzany... tak, było cudownie. Tylko opatrzyć ranę, położyć się i spać. A miał wrażenie, że jak zaśnie, to prześpi dobrych kilka dni.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 14:55

No dobrze, może trochę sobie zażartował, ale nie po to, żeby śmiać się z elfa, więc niech nie marudzi. Z okazji chlapania skrzywił się nieprzyjemnie, rzucając schowanemu pod taflą wody mężczyźnie ponure spojrzenie, nie odezwał się jednak, zajmując tekstem. Przyjemnie było znów móc cieszyć się kolejną porcją tak starannie naniesionych na kartkę znaków...
Od owego wyjątkowo wciągającego zajęcia oderwały go dopiero słowa Motha. Powoli podniósł spojrzenie znad listu i przesunął nim po odmoczonej osobie elfa, by ostatecznie zadarłszy łeb, zatrzymać wzrok na jego twarzy.
- Przecież już tłumaczyłem. Lubię twoje listy. - wyjaśnił takim tonem, jakby była to najbardziej oczywista z rzeczy na tym świecie. I nie, nie uważał, by w jego odpowiedzi czy zachowaniu było cokolwiek podejrzanego.
- Przyjemnie się je czyta, niezależnie od tego za jak głupie i nie na miejscu je uważasz. - dodał jeszcze, podnosząc się z ławy. Skoro gość zakończył swoje procesy kąpielowe, to chyba należało się stąd zebrać i zabrać go w miejsce, gdzie będzie mógł się położyć i odpocząć po podróży, prawda? Przynajmniej Irinaiemu tak właśnie się wydawało.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mothmirdagor
avatar
Elf
Profesja : mag
Liczba postów : 27

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 15:59

Moth dłuższą chwilę mu się przyglądał, w końcu jednak pokręcił głową przerzucając sobie ręcznik, którym jeszcze przed chwilą się wycierał, przez ramię.
- Niby tak... ale nie sądziłem, że to do tego stopnia - stwierdził... po czym uśmiechnął się szeroko i jakoś tak... chochlikowato. Cóż, bądź co bądź to mu schlebiało. Nie przypuszczał tylko, że można tyle czasu spędzić na wgapianiu się w jego marną pisaninę. Nie wiedział co może być w tym takiego niezwykłego w szczególności właśnie, że nie był mistrzem kaligrafii, ani pisarzem czy poetą. Nie należał do żadnego rodzaju artystów. Był zwykłym elfim magiem i opiekunem zwierząt.
- Może w końcu uda mi się przyzwyczaić do tej świadomości - dodał przemieszczając się kawałek, by schylić i zebrać swoje rzeczy. Póki co średnio mu się uśmiechało pakować w brudne po podróży ubranie, więc... wolał pozostać w ręczniku. Mimo wszystko.
I tak, dobrze się Irinaiemu wydawało: odpoczynek to była odpowiednia czynność po kąpieli mimo iż elf wydawał się teraz bardziej niż poprzednio ożywiony. Nawet humor mu wrócił... więc teraz tylko czekać aż zacznie być złośliwy.


∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Irinai Ikkavart
avatar
Potomek smoka
Profesja : mag
Liczba postów : 33

Doświadczenie : 40

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   Sro 3 Kwi - 19:40

Irinai był na swój sposób istotą bardzo prostą (mężczyzną po prostu?) i kiedy coś mu się podobało, potrafił spędzać nad tym długie, często też koszmarnie bezproduktywne, godziny. Wcale nie wyglądało na to, by zamierzał poprawić swoje karygodne zachowanie w tym temacie, dobrze by więc było, gdyby elf faktycznie się do niego przyzwyczaił.
Nie, nie, Moth nie mógł przecież biegać mu po domu w samym ręczniku! To zupełnie karygodne zachowanie, nie do przyjęcia.
- Wypadałoby znaleźć ci jakiś przyodziewek. - zauważył, mierząc kręcącego się po pomieszczeniu mężczyznę krytycznym spojrzeniem.
- W skrzyni w pokoju gościnnym powinno znaleźć się coś odpowiedniego. - dodał, po czym skinął na niego swoją siwą głową.
- Chodź. - zakończył wypowiedź, już kierując się w stronę drzwi. Zaprowadzi go do pokoju na piętrze, pokaże miejsce do spania i wszystko będzie dobrze. A list wetknął sobie chwilowo do kieszeni szaty, coby przypadkiem gdzieś go nie zapodziać. To byłaby przecież wielka strata, biorąc pod uwagę, jak niewiele podobnych miał w posiadaniu.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Domostwo pana Ikkavart   

Powrót do góry Go down
 

Domostwo pana Ikkavart

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Gabinet Czarnego Pana
» Gard Manor - Swansea, Walia
» Pana Daxa fabryczka
» Gabinet pana Filcha

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elion  :: Silveredd :: Miasto Caerden :: Dzielnica Mieszkalna-