IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Las nieopodal Kanionu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sob 20 Kwi - 11:59

Liliana skuliła się nieco w sobie, gdy przysiadł obok niej wielki człowiek. Ona taka drobna przy nim, że prawie zaczęła się bać. Skoro jednak powiedział jej miłą rzecz, uśmiechnęła się niepewnie i skinęła głową w podzięce. Na szczęście Kaireen zainterweniowała, a przy tym rozbawiła kapłankę i zachęciła ją do spróbowania tego, co sama sobie właśnie wpychała do ust. Liliana nie bardzo rozumiała, jak to możliwe, że córka władcy zachowywała się w ten sposób, ale dziś nie miała ochoty jej upominać.
Z uśmiechem błądzącym na twarzy popatrzyła na dziewczyną, skaczącą już w rytm muzyki. Nie zdążyła się nawet dobrze obejrzeć, gdy nagle jej dłonie ujął Aarch i porwał ją do tańca. Jasna twarz oblała się rumieńcem. Och, och, ciekawe, czy pamiętał ją ze świątyni? Bo ona jego owszem! A może kojarzył ją chociaż przez wzgląd na siostrę? Liliana spojrzała w kierunku Kaireen i zaśmiała się cicho.
- Panie, musisz mi wierzyć, że próbowałam nie raz! - odparła, zgrabnie obracając się w tańcu. - Skoro pięknie tańczy z mieczem, nie starcza jej już pewnie tej energii, by wykorzystać ją przy muzyce... Nie sądzi pan? - uśmiechnęła się przekornie. Chyba mówiła głupoty, ale to nic, ważne przecież, że do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aarch von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : ogólna
Liczba postów : 7

Doświadczenie : 11

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sob 20 Kwi - 23:44

Nie kojarzył jej wcale, ale to przecież nie zbrodnia, nie? Tyle ile osób przewinęło się w życiorysie Aarcha, każda ponoc tak samo ważna dla królestwa i jego ludu – tyle dokładnie twarzy Aarchibald zapomniał. Pogódźmy się z faktem, że młodemu von Bielau daleko było do trafnego następcy przywództwa w Lorelden. Cieszmy się więc i radujmy, ze armią prowadził Reinmar – wielki i wspaniały, wystarczająco dobrze osławiony, żeby przymknąć oczy na jego niedorobione dzieci. Przynajmniej jedno z nich dobrze się poruszało w tańcu, nie? I hipnotycznie szczerzyło się do Liliany, kątem ust, intrygująco, jakby chciał jej powiedzieć, nie, jakby mówił:
- Stworzyli Cię do tańca, prawda? Jesteś tancerką z zawodu?
Okręcił ją dookoła, zamiast przyciągając z powrotem do siebie, obejmując ją od tyłu. Ze zwykłej nieuwagi, bo w tym momencie jego wzrok padł gdzieś na drzewa, a dłonie zacisnęły się na przegubach rąk kapłanki, kiedy z podejrzliwością patrzył w tamtym kierunku.
- Widzisz coś w cieniu tych drzew? – spytał drobnej dziewczyny, owiewając oddechem jej kark, zupełnie nieświadomy dwuznaczności tej pozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Nie 21 Kwi - 10:53

Och. Skoro o to pytał, nie miał bladego pojęcia, że już się spotkali. Spotykali się nie raz, nie zawsze bezpośrednio wprawdzie, ale... Ileż to razy widziała go, przychodzącego do świątyni z ranami po felernych ciosach. Fakt, że zwykle trafiał w ręce bardziej doświadczonych lekarek, ale nadzieję zawsze mogła mieć.
Teraz nadzieja umarła.
Liliana jednak nie zamierzała się tym bardzo przejmować. Pokręciła głową.
- Nie, panie, jestem kapłanką - wyjaśniła cierpliwie, ale zaraz potem dech jej zaparło, gdy chłopak okręcił ją w tańcu i teraz obejmował, stojąc tuż za nią. Och, na bogów! Czy to w ogóle wypadało? Nawet w tańcu należało zachować dystans.
Zmrużyła jednak oczy i wpatrzyła się w ciemność.
- Przykro mi, ale chyba nie - odpowiedziała cicho, bo wszystkie wnętrzności miała teraz skręcone. - A ty, panie? Czy coś nam grozi? - spytała niepewnie, obracając lekko głowę w bok, by móc choć kątem oka spojrzeć na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aarch von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : ogólna
Liczba postów : 7

Doświadczenie : 11

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sro 24 Kwi - 7:17

- Kapłanką? – powtórzył za nią, wpatrując się w nią ze szczególnym zainteresowaniem – Nie wyglądasz na kapłankę. – przyznał szczerze. A to dlatego, ze wszystkie kapłanki z jakimi miał do czynienia to te najstarsze, chodzące tylko w habitach, nie uwydatniające swoich kobiecych wdzięków. Kobieta przed nim była zdecydowanie zbyt piękna na bycie kapłanką.
- Niesamowite… - skwitował pod nosem własne rozmyślania, chwilę później faktycznie zajmując się cieniami, które wydawało mu się, że widział gdzieś przy granicy lasu. Ostatecznie jednak puścił dziewczynę.
- Nie, chyba nie, coś mi się wydawało – stwierdził nagle już niezainteresowany tańcem. Mimo swoich słów, dalej wpatrywał się ukradkiem na las. Może miał zwidy, może ojciec wpajał mu za dużo czujności do głowy, bo jedno było pewne – na pewno z własnego wyboru nie chciał rezygnować z tańca z urokliwą uzdrowicielka. W tym momencie jednak, instynkt mu po prostu podpowiadał, ze nie powinien.
- Znam Cię? – spytał wprost, pchany pewnego rodzaju intuicją, patrząc w jej tęczówki oczu, już z pewnego dystansu. Może czasem zachowywał się całkowicie bezmyślnie, ale wbrew pozorom, jego umysł był całkiem trzeźwy. Gdyby tak nie było – Reinmar von Bielau już dawno postarałby się go wydziedziczyć z rodziny. Przez ścięcie głowy najpewniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sro 24 Kwi - 8:54

- Nie? Dlaczegóż to? - spytała rozbawiona. Zajęcie jak każde inne! Fakt, że jak miało się pecha, to w świątyni natrafiało się na Siostrę Przełożoną, która była starą prukwą, albo na inne, zgorzkniałe starsze kobiety. Lecz poza nimi wciąż przyjmowano nowych adeptów, wiele młodych dziewcząt w nauce kapłańskiej widziało jasną przyszłość. Lepsze przecież to, niż sprzedawanie warzyw na targu.
Nie, żeby Liliana miała sprzedawać cokolwiek na targu. Jej wysokie urodzenie chroniło ją od tego rodzaju zajęć.
Kiedy chłopak ją puścił, obróciła się ku niemu, choć chwilę sama jeszcze wpatrywała się w ciemność lasu.
- Och... Ja cię znam, więc może... - powiedziała, spuszczając wzrok. - Nazywam się Liliana Bonett, pracuję w świątyni Neque. Dość często tam bywasz - wyprostowała się i uśmiechnęła. Może trochę miała tupet, mówiąc to, ale! Skoro już pytał, to powiedziała, jak było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aarch von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : ogólna
Liczba postów : 7

Doświadczenie : 11

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sro 24 Kwi - 19:42


- Ponieważ nie jesteś starym próchnem uprzykrzającym mi życie na każdy możliwy sposób i prawiącym morały – przyznał szczerze, nie widząc powodów, dla których miałby się mijać z odpowiedzią, czy nie dopowiadać niektórych spraw. Prawda była taka, że ze względu na swój odważny tryb bycia, był częstym gościem w świątyni, za każdym razem dostając naganę za to, że o siebie nie dbał. Ach – te kapłanki.
- A właśnie z tym wzorcem kapłanek mam na co dzień do czynienia, natomiast ty…
Tutaj odsunął się krok do tyłu, taksując ją trochę bezczelnie spojrzeniem.
- Od Ciebie bije coś innego – skwitował. To była chyba jakaś niewinna nonszalancja, jak sądził. Ale mógł się mylić. Przysiadł na konarze, a raczej przykucnął na nim jedną nogą, ręką opierając się na kolanie, po słowach Liliany jeszcze odważniej lustrując ją wzrokiem.
- Liliana Bonett – powtórzył za nią, zastanawiając się czy faktycznie powinien ją znać. Zapamiętałby taką piękność. Przynajmniej w swojej opinii, choć widać było, że akurat tutaj nie miał racji.
- Albo często mnie tam szukasz – uśmiechnął się zawadiacko. Niespecjalnie przecież. To jego mimika. Latami ćwiczył, żeby nie skończyć z posępno-gburowatym uśmiechem ojca na ustach. A trzeba przyznać, ze mimo wszystko, jego młodzieńcza twarz miała w sobie trochę z rysów Reinmara von Bielau. Z roku na rok coraz więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Pią 3 Maj - 15:39

- Och - uniosła brwi, trochę obruszona tak szczerą odpowiedzią. Nawet, jeśli było w niej sporo prawdy i z którą Liliana gotowa była się zgodzić. Gotowa była, ale na pewno nie głośno, to nie uchodziło pannie z dobrego domu!
- Nie wszystkie kapłanki takie są, czyżbyś nie spotkał żadnej z adeptek? - spytała więc, próbując obejść jakoś jego wypowiedź.
Zauważając to odważne spojrzenie, z którym chłopak wcale się nie krył. Liliana spuściła wzrok, nieco speszona. Może nawet na chwilę na jej twarz wystąpiły rumieńce? Ogarnij się, dziewczyno! zganiła się w duchu i uniosła dumnie głowę. Odrzuciła nawet loki z twarzy i skrzyżowała z rozmówcą spojrzenie.
Usta drgnęły jej w lekkim uśmiechu na tę uwagę. Czy go szukała? Och, nie, po prostu spędzała tam tyle czasu, że zauważanie pewnych rzeczy stawało się nieuniknione.
- Może - odparła przekornie, przechylając głowę na bok i uśmiechając się tajemniczo. - Och, po prostu uczę się w świątyni już tyle lat, że nie sposób nie zapamiętać powtarzających się twarzy - wytłumaczyła już poważniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   

Powrót do góry Go down
 

Las nieopodal Kanionu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elion  :: Główne Królestwo :: Obrzeża-