IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Las nieopodal Kanionu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry
avatar
Nie dotyczy
Liczba postów : 104

Doświadczenie : 80

PisanieTemat: Las nieopodal Kanionu   Czw 21 Mar - 18:49



Najzwyklejszy las pod słońcem, przynajmniej na standardy Elionu. Nigdy nie wiesz co możesz w nim spotkać! Przepływa przez niego rzeka Aud, w której znajdziesz ryby, jeśli tylko postarasz się je łowić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Srebrna Struna
avatar
Człowiek
Profesja : Bard
Liczba postów : 7

Doświadczenie : 6

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Pią 22 Mar - 17:29

Srebrna Struna doprowadził swych kompanów w miejsce specjalnie przygotowane na ognisko. Była tu jedna, długa ława, powstała z drzewa przepiłowanego na pół, ustawiona przy sporym okręgu z kamieni, mającym zapobiegać rozprzestrzenieniu się ognia. Nie chcieli przecież spalić lasu, tylko integrować się, poznawać i trwać w zgodzie i pokoju! Tak przynajmniej myślał Srebrna Struna, z natury naiwny, choć doceniający każdy przejaw piękna i delikatności.
Nieopodal miejsca na ognisko można było zauważyć duży stos porąbanych drew. Szybko też pojawił się znajomy barda - rzemieślnik z Głównego Królestwa, który zobowiązał się do przyniesienia jedzenia oraz wina. Nie został jednak z towarzystwem, wymawiając się mnóstwem pracy oraz brakiem czasu. Minstrel klasnął w ręce, odstawiając na chwilę lutnię.
- No, moi drodzy! Zabawę czas zacząć, śmiało, śmiało, podejdźcie i pomóżcie mi z ogniskiem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Échoe
avatar
Inny
Liczba postów : 10

Doświadczenie : 14

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Pią 22 Mar - 18:09

Pojawiając się ostatnio coraz rzadziej na Ziemiach Niczyich, głównie z braku potencjalnych ofiar, od jakiegoś czasu krążyła przy granicach głównego królestwa - po jakże efektownym morderstwie i pogrzebie ówczesnego króla Elionu dużo się przecież w nim działo, różni mieszkańcy doń zjeżdzali, toteż i ona czyhała na jakichś naiwnych nieszczęśników. A, że jak zresztą widać, dość zorientowana była we wszystkich wydarzeniach, zabawach i uroczystościach, to i nie mogła nie dowiedzieć się o ognisku organizowanym przez sławnego, ludzkiego barda. Gdyby odbywało się ono ot, w jakimś miejscu w środku miasta, z pewnością by się na nim nie pojawiła, unikała raczej większej publiki, jednak na lokację został wytypowany las. Las, jej dom, jej zacisze! Takiej okazji na omamienie kogoś stracić przecież nie mogła. Może i trafiłby się jej najlepszy kąsek, sam Srebna Struna, o którym zresztą nieraz chodziły słuchy, że był dość roztrzepany - tym lepiej dla niej!
Poczekawszy więc spokojnie do pory ogniska biegiem poleciała do lasu nieopodal sławnego kanionu i czekała - początkowe miejsce spotkania było przecież inne, dopiero po zebraniu się dość pokaźnej grupki zabawa miała przenieść się na ten właśnie teren. Echoe miała więc czas by ukryć się wśród drzew, a dokładniej na nich - korzystając ze swojej mocy teleportacji duszek usadowił się na jednej z wyższych gałęzi, dzięki czemu miał doskonały widok na biesiadę. Już zresztą niedługo później ujrzał samego barda prowadzącego za sobą... zaledwie kilka osób! Och, cóż za rozczarowanie. Spodziewała się raczej dużej grupki, w takim wypadku przecież nikt nie zauważyłby zniknięcia jednej, czy nawet dwóch osób. Polowanie będzie więc z pewnością utrudnione, ale patrząc na długość życia Echoe i zdobyte przez ten czas doświadczenie powinna sobie z takim zadaniem poradzić, czyż nie? Póki co jednak pozostała na gałęzi, niewidoczna dla przybyłych, obserwując wszystko z góry i czekając na jakąś niepowtarzalną okazję. A jeśli jednak taka się nie nadarzy... Cóż, będzie musiała zejść na dół, do ogniska i może przy odrobinie szczęścia odciągnąć jakiś smakowity kąsek od reszty grupy. Ach, jakże ona dawno nie miała nikogo pysznego w ustach! Trzeba to będzie nadrobić!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ilmryn Var'dael
avatar
Potomek smoka
Profesja : wojownik
Liczba postów : 18

Doświadczenie : 16

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Pią 22 Mar - 19:07

To naprawdę przechodziło wszelakie pojęcie. Żeby dzieci władczyni szukały własnej matki po jakichś szemranych okolicach w Głównym Królestwie? Ale tak to jest, kiedy zostawi się swe latorośle bez pieniędzy przy duszy! Muszą się wtedy biedne tułać po całym Elionie, narażając swe zdrowie i życie na szwank, bo rodzicielka najpewniej się upiła, bo zapewne wcześniej poszła na grubą imprezę no i słuch po niej zaginął. Och, tak, świetnie. Var'dael nie miał nic lepszego do roboty, niż przeczesywanie wszelakich okolicznych lasów wraz ze swoją ukochaną siostrzyczką. Oczywiście.
I nie, wcale nie martwił się zdrowiem Nadyi, skąd ten głupi wniosek? Sama była sobie winna! Bohaterkę jej się zgrywać zachciało, a pffff. Powinna zaufać Ilmrynowi, szczególnie temu pijanemu, wszak zawsze budził szacunek, uznanie oraz zaufanie. Idealny kandydat na męża, ojca, syna, brata, szwagra i... dobra, może na tym zakończę.
Rodzeństwo przechodząc przez gąszcze roślinności, zauważyli palące się ognisko oraz unoszący się dym dookoła. Było to dosyć niepewne, ale w końcu potomek wylazł zza krzaków, mając nadzieję, że nikt go nie zabije zanim się odezwie.
Jednakże stanął zamurowany próbując ogarnąć sytuację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Pią 22 Mar - 22:51

Liliana wdzięcznie podążała krok w krok za bardem. Obdarzyła go absolutnym uwielbieniem od pierwszego wejrzenia i pewnym było, że nie odstąpi od niego przez cały czas trwania ogniska. Och, szczególnie, że gdy zaczęła przyglądać się tym leśnym zakamarkom, a przecież było raczej ciemno (było? inaczej ognisko nie ma sensu), to trochę ją obleciał strach. Strach, ale i podniecenie. Wszak to taka niezwykła przygoda!
Dziewczę niemal tanecznym krokiem podeszło do Srebrnej Struny, by jakoś mu pomóc. Krzepy to ona za wele nie miała, ale była za to zręczna, więc zaczęła całkiem zgrabnie układać drewno w stosik.
- Jak wspaniale, jedzenie, wino! - rozpromieniła się w międzyczasie, posyłając jakże wdzięczny usmiech mężczyźnie, który dostarczył te dobra.
Później ułożyła swoje jasne futro na ławie i zasiadła na tym miękkim posłaniu, wygładzając poły sukienki. Nagły szelest zmusił ją do zwrócenia się w stronę, z której dobiegł, a tam dostrzegła jakiegoś mężczyznę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaireen von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojowniczka
Liczba postów : 11

Doświadczenie : 16

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sob 23 Mar - 12:06

Kai wiele słyszała o Srebrnej Strunie, jednak nie na tyle by piszczeć z radości na jego widok. Mimo to przybyła na organizowane przez barda ognisko. No cóż, czasem trzeba się oderwać od jakże przyjemnego siekania wszystkiego co popadnie i dać upust swoim delikatnym rządzom muzycznym. Tak więc dziewczyna dołączyła do grupki układającej ognisko, pomimo wcześniejszego ukrywania się w cieniu.
- Czekaj, włożymy coś większego, będzie się dłużej palić - powiedziała do kapłanki. Miała nieco więcej siły niż dziewczyna, więc przeniosła nieco cięższe polano w sam środek ogniska, po czym pomogła ułożyć patyki wokół drewna i razem je zapaliły, używając suchych liści i igliwia jako podpałki. Usiadła na ławce tuż przy ognisku i zapatrzyła się w płomienie, nie zauważając przybyłych potomków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arrisa Imeneroth
avatar
Wilkołak
Profesja : Mag
Liczba postów : 18

Doświadczenie : 25

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sob 23 Mar - 12:38

Arrisa, mimo że zawiedziona nieco niską frekwencją, przebyła tę krótką drogę z kanionu do miejsca właściwego zabawy dość raźnym krokiem. Na miejscu szybko zlokalizowała jedzenie i wino, które zresztą dopiero teraz zostało dostarczone. Oczęta jej się wręcz zaświeciły, tym niemniej z o wiele mniejszym entuzjazmem przywitała prośbę barda o pomoc. W ostateczności mogłaby wymruczeć krótką inkantację i rozpalić ognisko, natomiast przenoszenie polan drewna wcale jej się nie podobało. Nic więc dziwnego, że Imeneroth nie kwapiła się do czynów i kiedy tylko zauważyła, że dwie kobiety, z czego jedna nowoprzybyła, zajęły się już ogniskiem, zdecydowała, że jej pomoc nie będzie tutaj konieczna.
- Och, no i mamy też spóźnialskich- skomentowała natomiast pojawienie się trzech osób więcej.
Czarnowłosa nie zainteresowała się zbytnio nowymi twarzami, wolała się skupić na tym, co w tej chwili najbardziej podobało jej się w krajobrazie. Strawa i trunek. Z naciskiem na to drugie. Jej uwaga natychmiastowo skierowała się ku prowiantowi, a i wilkołaczyca wcale się z tym nie kryła, pozwalając sobie na krótką przechadzkę w stronę dostarczonego zaopatrzenia. Musiała się w końcu zorientować, na czym przyjdzie jej żyć dzisiejszego wieczora, nieprawdaż? Jedzenie, jedzenie. Było, to świetnie, ale nie skupiała się na nim zbytnio, jako że zjeść była w stanie dosłownie wszystko. Bardziej jej uwagę przykuły wina, co spowodowało w umyśle Arrisy szybką kalkulację- ile będzie musiała wypić żeby się upić? Co prawda wolałaby stwierdzić obecność także mocniejszych trunków, ale narzekać nie zamierzała.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aarch von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : ogólna
Liczba postów : 7

Doświadczenie : 11

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sob 23 Mar - 13:00

W przeciwieństwie do swojej siostry, Aarch o Srebrnej Strunie nie słyszał nic, natomiast nie widział żadnej zabawy bez jego udziału. Nic dziwnego, że zjawił się na ognisku zaraz za siostrą. W sam raz, odpowiednio spóźniony, należycie wymigując się od wszelkich przygotowań. Ognisko, już rozpalone, wzbijało języki ognia ku górze, gorące i odbijające się kontrastem na tle ciemniejącego sklepienia.
- Witam, Śnieżynko – pochylił się nad uchem siostry, nim siadł obok niej, zręcznym ruchem łapiąc jej miecz i przerzucając go na swoją stronę, poza zasięg jej pewnie już zagorzałych do walki łapek.
Następnie uśmiechnął się nonszalancko do wilkołaczycy, na moment pozwalając sobie spuścić wzrok ze swojej siostrzyczki.
- Moment później, a pewnie nie mielibyśmy już czego jeść - zawołał śmiało wgapiając się w odwróconą do nich tyłem sylwetkę dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brom Straszliwy
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 12

Doświadczenie : 13

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sob 23 Mar - 13:09

Brom również postanowił przybyć na ognisko, zaproszony czy nie. Musiał dopilnować latorośli Reinmara, coby żadnemu z nich krzywda się nie stała. Z naciskiem na Kai, która miała zdumiewający talent do wpadania w pijatyki i bijatyki, co bardzo nie przystoi wysoko urodzonej damie. Oczywiście nie zamierzał się przyznawać, że został tutaj przysłany. To miało być zupełnie naturalne i przypadkowe spotkanie. Dla lepszego efektu zatoczył jeszcze koło wokół obozowiska, wychodząc z krzaków koło prowiantu, tuż przed oczyma wysoce nim zainteresowanej, ciemnowłosej panienki.
- Witam panienkę.- oznajmił swym tubalnym głosem, uśmiechając się do niej wesoło i patrząc na nią z góry. Na sobie miał proste, skórzane spodnie, wielkie buciory i bawełnianą koszulę. Do pasa przytroczony był miecz. Skóry wilkołaka wyjątkowo nie zabrał, nie chcąc wywoływać walk. Na jego szyi wesoło dyndał jednak łatwy do zidentyfikowania kieł. Dał wielkiego susa nad tobołkami z jedzeniem i rozejrzał się po obecnych. Bard. Brom miał nadzieję, że potrafi on grać jakieś skoczne i wesołe melodie, a nie tylko smęty dla wielkich panien. Następnie jego wzrok spoczął na Kai, która dokładała właśnie drewna do ognia.
- Juści pomocyji jakiejsik waściom potrzeba? - zapytał, zbliżając się. Ponieważ jednak zdawało się, że obecni całkiem nieźle sobie radzą, wrócił do strawy. Począł rozsupływać worki, wyciągać baniaki z winem oraz pęta szynki i ciepłe jeszcze bochny chleba. To wszystko ustawił na naprędce skleconym przez innych drewnianym stole. Lubił jedzenie i gotowanie. Mamcia też to lubiła.
- Komuś wina, komuś strawy? - zapytał, nalewając do kubka czerwonego wina i podając je panience, która uprzednio tak zaciekawiona była napojami a teraz stała się obiektem zaciekawienia Aarchibalda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patch de La Reynie
avatar
Wilkołak
Profesja : Bard
Liczba postów : 16

Doświadczenie : 22

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sob 23 Mar - 13:22

Skoro pojawił się tam, to tutaj także wypadało, przecież nie można rezygnować w połowie a Patch jednak słynął z tego, że był uparty i tak szybko nie rezygnował. Narzucił on kaptur na swoją głowę i ruszył za resztą z kanionu trzymając się bardziej na uboczu. Nie przywykł do rozmów w większym gronie czy do wspólnego picia, mimo że wilkołaki słynęły z dobrej zabawy.. ale przecież musi się wśród nich jakiś wyrzutek znaleźć.
Dlatego gdy towarzystwo dotarło wreszcie w odpowiednie miejsce on nadal postanowił się na uboczu trzymać, spod kaptura była widać tylko jego fioletowe błyszczące oczy, które przypatrywały się obecnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arrisa Imeneroth
avatar
Wilkołak
Profesja : Mag
Liczba postów : 18

Doświadczenie : 25

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sob 23 Mar - 13:29

No proszę. Do Kanionu mało kto się pofatygował, natomiast rozpalone ognisko zdawało się przyciągać towarzystwo jak muchy. Gdyby Arrisie się chciało, włożyłaby ona trochę wysiłku w zidentyfikowaniu ras, w końcu przez tyle lat nauczyła się wyławiać charakterystyczne elementy, tym niemniej nie bardzo obchodziła ją przynależność tutaj obecnych. Obojętnym jej było z kim piła, z kim flirtowała albo z kim się biła. Zamiast więc zaciągać trybiki do pracy, wolała obrócić głowę i odnaleźć spojrzeniem Aarcha, któy, jak się Imeneroth wydawało, zwrócił się do niej. Śmiałe spojrzenie mężczyzny poskutkowało dwojako. Raz. Czarnowłosa postanowiła nie być dłużna i pozwoliła sobie przejechać uważnym spojrzeniem po całej sylwetce. Dwa. Zaraz po tej czynności, na jej ustach pojawił się kpiący uśmieszek.
- A skąd pewność, że nie zjem wszystkiego? Nadal to ja jestem bliżej prowiantu.
Ledwie przebrzmiała kropka, a już wilkołaczyca, dość gwałtownie, odwracała głowę, słysząc tuż przy sobie tubalny głos. Że też dała się tak zaskoczyć! Żeby spojrzeć na twarz Broma, który tak skutecznie się ku niej zakradł, musiała zadrzeć głowę w górę.
- Witam pana- odwdzięczyła się dokładnie taką samą formą przywitania, jaką została uraczona.
Prawdopodobnie dodałaby też komentarz o tym, że niestety, już nie jest wcale tak najbliżej zaopatrzenia, tym niemniej, wtedy w oczy rzucił jej się kieł zawieszony na szyi Broma. Wyglądał jak trofeum. Trofeum, które się Imeneroth zdecydowanie nie spodobało. A właściwie to momentalnie zapragnęła zamknąć tego mężczyznę w szczelnej klatce z płomieni. Ale to jeszcze nie była dobra chwila. A raczej- wilkołacze serce krzyczało, że chwila do bijatyki jest idealna, że duma, że honor. Tym niemniej te ochłapy rozsądku, jakie Arrisa wyrobiła w sobie podczas nauki magii podpowiadały jej, że wynik może być dla niej lepszy, jak wszystkim tutaj zaszumi w głowach od procentów. W tej chwili znalazłaby w tym tłumie raczej więcej przeciwników, aniżeli zwolenników.
- Widzę, że nosisz ciekawy naszyjnik, panie- oznajmiła zamiast tego, a w jej głowie prawie nie było słychać jadu.
Za to najwyraźniej wróciła na chwilę do grzeczności.
- Dziękuję Ci niezmiernie- przerwała na chwilę własną wypowiedź odbierając od Broma kubek- To jakiś symbol zwycięstwa?

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sob 23 Mar - 13:32

Ociągała się z pójściem za resztą, być może dlatego, że prawdę mówiąc nie tego spodziewała się po tym zebraniu rzeszy ras. Nie potrafiła sprecyzować na co liczyła, na jakieś poruszenie – tak sądziła. A zabawa okazała się zwykłym towarzyskim spotkaniem. Jaka szkoda. Pokręciła ze zrezygnowaniem głową i trzymając się z tyłu, szła za innymi, tymi, których zdążyła już poznać, i którzy dopiero dotarli. Wzrok padł na znaną już jej bardziej sylwetkę trzymającą się najbardziej na uboczu z nich wszystkich. Podeszła do niego zachodząc go od tyłu.
- Nie wiesz, że niebezpiecznie jest się trzymać z dala od reszty? – zagadała wyrównując z nim krok.
- Las ten chowa wiele tajemnic. Rozejrzyj się. Nic nie widać w jego gęstwinach, ale kto wie co czai się w cieniu tych gałęzi?
Próbowała go tylko nastraszyć, pod presją własnych słów, zmusić go do większego zintegrowania się z obecnymi tu przedstawicielami różnych ras. Nie wiedziała jednak jak bliska była prawdzie. Coś faktycznie czaiło się w tych lasach i pewnie z zadowoleniem uwiodłoby odłączającego się od grupy samotnika.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tanrael aed Fehretes
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 28

Doświadczenie : 25

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sob 23 Mar - 13:36

Tanraell nie wiedział nic o tym, że w owych terenach ma się odbyć jakieś ognisko. Przybył do tego lasu tylko dla tego, że lubił zwiedzać takowe tereny, a nic lepszego do roboty nie miał od ostatnich dni. Tak więc gdy dostrzegł grupkę ludzi stojących przy płonących drwach zdziwił się, a nawet przestraszył. Czyżby mieli oni złe zamiary? Postanowił jednak zaryzykować i dołączyć do towarzystwa, lecz powstrzymał się w ostatniej chwili widząc samych ludzi i być może wilkołaków, czego nie potrafił poznać. Skrył się za dużym dębem rosnącym nieopodal polany, na której miała się odbyć zabawa. Czekał i obserwował mając nadzieję, że zdarzy się coś ciekawego. To pragnienie przygody męczyło go od wielu miesięcy i miał nadzieję, że dziś je spełni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patch de La Reynie
avatar
Wilkołak
Profesja : Bard
Liczba postów : 16

Doświadczenie : 22

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sob 23 Mar - 13:45

Gdyby miał humor to zapewne wybuchł by śmiechem, chłopak nie spodziewał się żadnego ataku z ich strony, więc nawet się nie przygotowywał na to. Na dźwięk głosu znajomej mu niedawno dziewczyny jego ciało lekko drgnęło a on napiął wszystkie mięśnie. Dopiero po kilku sekundach ciszy po jej słowach uniósł wyżej głowę, by spojrzeć prosto w jej twarz swoim niezwykłym kolorytem oczu. Jego znak rozpoznawczy wśród tych wszystkich tutaj ludzi, jeszcze nie spotkał nikogo, kto miałby właśnie taki odcień jak on.
- Wiesz co? Mi się wydaje, że na razie ja jestem tutaj najbardziej niebezpieczny. -
Wzrok jego zapałał nieznajomy nikomu blaskiem, a usta wykrzywiły się w efekcie lekkiego uśmiechu, w którym pokazał szereg swoich białych i lśniących zębów. A czy była prawda w tych słowach? Zapewne tak, w końcu gdyby teraz zamienił się w wilkołaka, to tak miło by nie było. Dysponował on wręcz potężną siłą, która kumulowała się w jego kruchym dość ciele. Cicha woda brzegi rwie, jak to mówi stare przysłowie. Taki niepozorny chłopak, młody a jednak mogący wyrządzić wiele szkód.
- Ale sam na siebie zapolować nie mogę. Potrzeby takiej nie czuję.
Odwrócił od niej wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaireen von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojowniczka
Liczba postów : 11

Doświadczenie : 16

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sob 23 Mar - 15:01

- Aarch, przypominam ci że mam jeszcze sztylet, więc jeszcze raz to powiesz a przyrzekam że ci poharatam buźkę - stwierdziła na poły poważnie, na poły żartobliwie. Zawsze się tak z bratem droczyli.
Grupka ogniskowa nieźle się powiększyła, zwłaszcza gdy zza granicy lasu podszedł do nich Brom. Ehh, znów go ojciec pewno przysłał... E tam, wujo popije, poje, i straci czujność. Uśmiechnęła się do swoich myśli.
- Bromie, możesz nam zrobić te pieczone... jak ty to zwałeś? Grzanki? No, te pieczone kromki z szynką - uśmiechnęła się szeroko do "wujka". Wiedziała że lubił gotowanie, wielokrotnie robili razem owe grzanki.
- Srebrna Struno! - zawołała do barda - Zagrajże nam coś skocznego, co by rozruszać naszą grupkę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sob 23 Mar - 15:09

Nagłe pojawienie się Kaireen ogromnie ucieszyło Lilianę. Wszak znała ją trochę, a zawsze to miło spotkać kogoś choć trochę znajomego pośród tylu obcych twarzy. Szczególnie, że towarzystwo wciąż się rozrastało i już naprawdę nie wiedziała, na kogo patrzec i do kogo się zwracać.
Posłała uśmiech dziewczynie, gdy ta zajęła miejsce obok niej.
- Kaireen! Jak miło cię tu widzieć - rzekła gdzieś pomiędzy słowami panny von Bielau. Wygadana była niesłychanie i aż głupio jej było przerywać, szczególnie, że jak zauważyła z lekkim opóźnieniem Liliana, zwracała się do swojego brata. Kapłanka uśmiechnęła się i do niego. Bywał czasem w świątyni, zresztą jak i Kaireen, głównie ze względu na zajęcie, jakim oboje się parali.
- Tak, Srebrna Struno, pięknie prosimy - przytaknęła poprzedniczce, sama zaś sięgnęła po dzban z winem i wciągnęła jego zapach, pokiwała głową na boki, jakby wyrażała "no chyba może być", po czym przelała niezbyt dużą jego ilość do kubka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Srebrna Struna
avatar
Człowiek
Profesja : Bard
Liczba postów : 7

Doświadczenie : 6

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sob 23 Mar - 15:25

Srebrna Struna ochoczo pomógł w rozpaleniu ogniska, wymieniając kilka dodatkowych słów z przesłodką Lilianą oraz witając nowo przybyłą kobietę, w której rozpoznał córkę przywódcy ludzi. Ukłonił się jej nisko, po czym ruszył do rudowłosego mężczyzny.
- Witaj, mój drogi! Ach, kolejna niewiasta! - dodał, zauważając towarzyszkę potomka (rasę wywnioskował po kolorze włosów, niczym innym!). - Chodźcie do nas, zapraszamy, mamy strawę i wino! Mam zaszczyt przygrywać dziś do ogniska, siądźcie z nami! - zaprosił rodzeństwo.
Kolejnych osób nie miał jak witać, zajęty śpiewaniem. Niektórych nawet nie zauważył, gdyż skryli się w cieniu, obserwując grupę. Tym razem grał mniej znany utwór, jednak kilkoro z obecnych zdołało go rozpoznać. Swoją drogą, wciąż przybywali nowi uczestnicy, co niezmiernie cieszyło Srebrną Strunę, obserwującego wszystkich z uśmiechem. I nareszcie ktoś poprosił go o coś skocznego! Uwielbiał grać wesołe utwory.
- Z przyjemnością! - oznajmił, już chwytając pierwszy akord na swej lutni.
Niespodziewanie jednak pojawiło się trzech mężczyzn w świetnych nastrojach. Co więcej, mieli ze sobą instrumenty, czym kompletnie zaskoczyli Srebrną Strunę. Po przywitaniu okazało się, że młodzieńcy postanowili wesprzeć minstrela, przygrywając mu na bębnach, flecie i skrzypkach. Cała trójka upierała się, że muszą zacząć od "Wokół Ognia", tak więc bard musiał im ulec. Nie grali idealnie, nie mieli bowiem wprawy tak wielkiej jak mistrz wieczoru, ale mimo tego słuchało się ich przyjemnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brom Straszliwy
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 12

Doświadczenie : 13

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sob 23 Mar - 16:04

Brom uśmiechną się do Kai.
- Się robi moja mała! - oznajmił, tnąc nożem duży wędzony udziec na plasterki. Następnie pokroił chleb na kromki, które nabił na patyki i ustawił na ruszcie nad ogniem. Chleb opiekł się szybko, jeszcze zanim do Srebrnej Struny dołączyli nowi muzykanci. Tymczasem Brom uśmiechnął się do kobiety, która zwróciła uwagę na jego trofeum.
- Tak jakby... Bardziej coś w rodzaju pamiątki. Mam to od dawna. - Kieł dała mu kiedyś siostra, kiedy była mała. Cóż, Brom nie mógł wiedzieć, że to jej mleczny ząb, który wypadł jej akurat w wilczej formie. Powiedziała mu, że znalazła go w lesie, a on nie miał powodu by jej nie wierzyć.
Nie chciał kontynuować tej rozmowy, bo nie zamierzał wprowadzać zamętu. Zajął się zamiast tego gotowaniem. Kiedy skończył robić grzanki, położył je na dużej tacy i puścił w obieg. Nalał też piwa do dzbana, po czym przytknął go do ust i wypił pół zawartości duszkiem. Napój pociekł mu po brodzie i spłynął za koszulę, ale mężczyzna jakoś się tym nie przejmował. Przyprawił prosiaka i postawił go na ruszcie, aby ten się piekł. Niedługo po obozowisku rozpłynęły się piękne zapachy. A wraz z nimi piękne dźwięki, kiedy minstrele zaczęli grać. Brom usiadł nieopodal nich i przysłuchiwał im się z uwagą, jakby nie istniało na świecie nic poza tym. Od czasu do czasu popijał piwem i sprawdzał czy zebranym nie brakuje jadła ani picia. W końcu wstał i przysiadł się do uroczej towarzyszki Kaireen.
- Witam jaże panienkę. - przywitał się uprzejmie. Trzeba nadmienić, że choć pachniał alkoholem, to był nienagannie trzeźwy. - Ma panienka piękne włosy. - oznajmił, rozpierając się na ziemi i opierając plecami o kłodę na której siedziała Liliana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sob 23 Mar - 17:38

Tym razem nie tylko patrzyła w jego purpurowe oczy, bo miło było poczuć ciepło tego koloru. Dla odmiany, spoglądała wprost w jego tęczówki oczu, próbując wyłapać z nich jakiekolwiek emocje, które zdradziłyby chociaż rąbek z jego prawdziwego usposobienia. Na razie był tak sprzeczny i niestabilny w swoim zachowaniu, że momentami ją nawet tym irytował. Faktem, że nie potrafiła go odczytać. Być może nie starała się dostatecznie mocno, albo był zbyt wielkim bałaganem.
- Więc może powinnam się trzymać w bezpiecznej odległości od Ciebie? – rzuciła niby żartobliwie, choć w rzeczywistości czaiła się w tym gdzieś kpina. Nie wierzyła by akurat ten mężczyzna mógł komukolwiek sprawdzić zagrożenie. Choć nie wiedziała jeszcze, ze jeśli tym kimś, ze względu na podział ras, na ten moment, najprawdopodobniej byłaby ona. Kiedy oderwał od niej spojrzenie, jej wzrok padł na pobliskie drzewa. Zatrzymała się na chwilę w miejscu, spoglądając kierunku, gdzie jak jej się wydawało, coś się poruszyło. Miała czujny wzrok. Czasami nawet aż nadto, pokręciła więc lekko głową i z powrotem dogoniła Patcha.
- Kogo próbujesz o tym przekonać, mellonamin? Siebie czy mnie?

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaireen von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojowniczka
Liczba postów : 11

Doświadczenie : 16

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Sob 23 Mar - 22:50

- Dzięki, Brom - wyszczerzyła zęby i sięgnęła po grzankę, po czym wstała i nalała sobie piwa do drewnianego kufla. Oczywiście, piła nieco wolniej od wuja, dzięki czemu nie rozlała połowy zawartości na koszulę, co przy jej obecnym, białym kolorze mogłoby mieć nieprzyjemne skutki. Zrazu zrobiło jej się nieco weselej, choć do stanu nietrzeźwości było jej daleko. Nie to co jej braciszek, ona miała łeb po ojcu, choć nie mogła mu się równać.
- Lil, częstuj się, nawet nie wiesz jakie to jest pyszne - stwierdziła z pełnymi ustami, doprowadzając kapłankę do śmiechu. W pewnym momencie dosiadł się do nich "wujek" i zagadał do Lilianny.
- Ej, Brom, tylko pamiętaj, że ona mogłaby być twoją córką - roześmiała się i pociągnęła łyk z kufla. Srebrna Struna wraz z nowo przybyłymi grajkami grali skoczną melodię, znaną jej z karczemnych tańców. Właśnie, tańców! Między lasem a ogniskiem było nieco miejsca, a taniec, który pasował do tej piosenki, nie potrzebował go zbyt dużo.
- Chodźcie wszyscy! - zawołała, a sama poderwała się z miejsca i zaczęła skoczne ruchy w rytm podawany przez bębniarza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aarch von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : ogólna
Liczba postów : 7

Doświadczenie : 11

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Nie 24 Mar - 11:03


Pokręcił z rozbawieniem głową, nie odpowiadając na słowa wilkołaczycy. Zamiast tego zerknął na siostrę uśmiechając się cwanie kątem ust. Wątpił w jakąkolwiek krzywdę z jej strony. Ileż to razy wygrażała mu palcami, a jeszcze nigdy nie zaznał pokrycia tych słów z rzeczywistością. Jego młodsza siostrzyczka miałaby coś zrobić… jemu? Wątpił. Jednak czemu by nie podbudować ego Śnieżynce? Uniósł ręce w obronnym geście do góry, a zaraz potem jakby już całkiem zapominając o tej sytuacji, podciągnął jedną nogę na kłodę, opierając się wygodnie na kolanie. Patrzył, jak inni bawią się w rytm muzyki, samemu wystukując rytm na kolanie. Całkiem grzecznie jak na siebie. Podejrzanie stonowanie.
- Coż to za pląsanie, Kaireen? Bo na pewno nie taniec – zaśmiał się w jednym momencie wstając z miejsca i porwał do tańca kobietę o złocistych lokach, rozmawiającą z Bromem. Zdążył się mu jeszcze ukłonić przepraszająco.
- Panie… Bromie…. Pan wybaczy.
A zaraz potem okręcił dziewczynę, wyciągając ją bliżej grajków.
- Widzisz tę piękną kobietę, której się wydaje, że podryguje tak pięknie, jak pięknie tańczy z mieczem? Ufam, że nauczysz ją trochę gracji, czarowna pani.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Échoe
avatar
Inny
Liczba postów : 10

Doświadczenie : 14

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Nie 24 Mar - 12:09

Echoe, przesiadując tak na jednej z wyższych gałęzi, obserwowała jak powoli zbierało się coraz więcej biesiadników. Zaraz zresztą z małej grupki zrobiła się dość pokaźna, toteż i potencjalnych towarzyszy dzisiejszego wieczoru duszyczka miała sporo. Przeciągnęła się leniwie, śpiące oczy wlepiając w igrający ogień. Sama by się chętnie tak zabawiła, ot co! Lecz polowanie to polowanie, a ona ujawniania swojego istnienia musiała unikać i tak. Rozejrzała się więc dokoła i niemal od razu zarejestrowała stojącego samotnie pod drzewem mężczyznę, z tłumu wyróżniającego się swoimi błyszczącymi, purpurowymi oczami. Ha, już nawet zbierała się, by zakraść się doń, jednak wtedy praktycznie znikąd u jego boku pojawiła się pewna urocza blondynka. Co gorsza, zachęcała go ochoczo, by przyłączył się do reszty towarzystwa, tym samym nie dając Echoe szansy na wyjście z jej kryjówki. Niewiasta, westchnąwszy gorzko, usadowiła się na gałęzi w nieco bardziej dogodnej pozie. Widać na ofiarę będzie musiała poczekać jeszcze trochę albo i nawet wywołać jakieś zamieszanie, byle rozbić nieco tę zwartą, nie do końca trzeźwą grupkę.
Ale cóż to? Skrywający się za jednym z drzew elf nie umknął jastrzębiemu spojrzeniu duszyczki. Jak na jej prośbę, zdawał się nawet nie być zbytnio wtajemniczonym w okoliczności tego ogniska. Możliwym też było, że najzwyczajniej w świecie nikogo tu nie kojarzył - obie opcje jednak pasowały niewieście, która już zdążyła upatrzyć sobie kolejny cel. Wystarczyła chwila, by zmaterializowała się na gałęzi drzewa, tym razem jednak w zasięgu jego wzroku.
- Akuku! - uśmiechnęła się doń pogodnie, zwracając na siebie uwagę mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tanrael aed Fehretes
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 28

Doświadczenie : 25

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Pon 25 Mar - 17:12

Tanrael ostatnimi siłami powstrzymał się przed krzykiem, gdy zobaczył Leśnego Ducha. Bardzo go wystraszyła, a biorąc pod uwagę usposobienie owej rasy, to spotkanie w cieniu drzew, tam gdzie nikt nie mógł ich zobaczyć nie było wcale miłe, a wręcz straszne. Gdy już się uspokoił spojrzał ciekawie na Echoe, a jego oczy zrobiły się przyjazne i beztroskie, jakby młodzieniec nie lękał się śmierci, która mogła za chwile nadejść.
-Nie strasz mnie tak więcej kochana.- powiedział z uśmiechem, a jego bystre oczy wlepiły się w postać tej dziwnej istoty- Widzę, że wybrałaś się na małe polowanie, ale myślę, że stać Cię na coś lepszego niż zabłąkany elf. A tak poza tym, jeśli Cię dziwi moje zachowanie to już wyjaśniam- dodał przepraszająco- Nie boję się niczego, co pochodzi z lasu, gdyż w nim się wychowałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Échoe
avatar
Inny
Liczba postów : 10

Doświadczenie : 14

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Wto 26 Mar - 17:38

Niewiasta z trudem wstrzymała się przed wybuchnięciem śmiechem obserwując reakcję elfa, bowiem nie chciała zwrócić na siebie niepotrzebnej uwagi biesiadników. Wszystkie przecież jej słowa odbijały się głośnym echem po lesie, toteż na zbyt głośne zachowanie nie mogła sobie pozwolić, choć znacznie ułatwiłoby jej to sprawę.
- Polowanie? - uśmiechnęła się serdecznie, udając, jakoby nie wiedziała co ten ma na myśli. Zdziwiło ją, jak szybko mężczyzna ją przejrzał. Nie należała bowiem do tych stworzeń pokroju Aleksuna, które ze swoimi zamiarami wobec ofiar nie kryły się ani trochę.
Czy było ją stać na coś lepszego? Pewnie tak. Niejednokrotnie przecież owijała sobie wokół palca znacznie potężniejszych wojowników. Lecz to był elf we własnej postaci - mógł być ofiarą łatwą albo i wręcz przeciwnie, jednakowoż nie należy zapominać, że to właśnie w krwi tej rasy lubowała się szczególnie.
- O ile, drogi wędrowcze, kiedyś posłyszałeś cokolwiek o zjawach leśnych, powinieneś być świadomy, że nie odczuwają one potrzeby żywienia się - skłamała, po czym słysząc jego słowa klasnęła wesoło w dłonie. - Takoż i ja! Tym bardziej jednak pozostaję niepocieszona, że nie zdawałeś sobie z tego faktu sprawy.
Zjawa przyjrzała się elfowi z nieukrywaną fascynacją. Wyglądał jej na tułacza dość naiwnego, łatwego do oszukania, Echoe jednak wolała nie przesądzać od początku przebiegu sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tanrael aed Fehretes
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 28

Doświadczenie : 25

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   Wto 2 Kwi - 9:11

Tanrael słyszał o zjawach leśnych wystarczająco dużo opowieści, by stwierdzić, że słowa owej niewiasty są czystym kłamstwem, a ona che po prostu wykiwać go, by mogła się napić jego krwi, jednak elf nie zamierzał dać się tak łatwo oszukać:
-Och droga pani- zaczął- nie widzę powodu, dla którego przybyłabyś tu nie dla polowania. Przecież ucztę miałabyś doskonałą, lecz nie zwykłem być niedowiarkiem, więc zostawię cię w spokoju jeśli tego chcesz.
Mówiąc ostatni słowa symbolicznie zwrócił się w stronę ogniska i powoli szedł w jego stronę co chwila zerkając na zjawę stojąca za nim. W razie ataku był gotów, by pospiesznie stworzyć jakąś łatwą iluzję i jak najszybciej udać się do reszty grona, by miał większą szansę na przeżycie. Miał nadzieję, że duch ten nie był zbyt potężny, by jego plany stanęły na niczym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Las nieopodal Kanionu   

Powrót do góry Go down
 

Las nieopodal Kanionu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elion  :: Główne Królestwo :: Obrzeża-