IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Amarillys Rivenne Ragnar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Amarillys Ragnar
avatar
Człowiek
Profesja : Zabójca
Liczba postów : 16

Doświadczenie : 23

PisanieTemat: Amarillys Rivenne Ragnar   Czw 14 Mar - 20:43









Amarillys Marie Ragnar


Odwaznym czlowiekiem jest nie ten, kto sie niczego nie leka, lecz ten, ktorego szlachetna dusza swoj lek przezwycieza.


Aktualne Dane

Wiek, Profesja I Zamieszkanie
28 wiosen, zabójca, Yarberg
Wzrost I Budowa Ciala
5 stóp 10 cali (175 cm), szczupła, umięśnione ręce i nogi
Kolor Oczu I Włosów
Oczy niegdyś przypominały głębokie morze, dziś są złoto-bursztynowe, włosy wyglądają jak sucha słoma
Znaki Szczególne
blizna na nosie, kocie źrenice, kolczyk w chrząstce prawego ucha, blizny na nadgarstkach i kostkach po źle zagojonych ranach od pasów
Broń i zbroja, Siła
35 ∥ 65



Usposobienie i Minione

dzieje

Amari była niegdyś spokojną dziewczyną, dobrze ułożoną przez rodzinę. Potrafiła pomóc, wyczuć co powiedzieć, by wspomóc w trudnych chwilach, a przy tym była otwarta. Dużo osób potrafiło jej zaufać, tak jak i ona ufała wszystkim wokół, nie znając do końca prawdziwego świata, świata, który okazał się nie być taki piękny jak to sobie wyobrażała.
Otóż gdzieś w okolicach jej siedemnastych urodzin okazało się, że jej ojciec, Noxis Ragnar zwany Żubrem z uwagi na swą posturę, chce ją wydać za syna jednego ze znaczących kupców Yarbergu. Oczywiście Amari słyszała już o opowieściach, kiedy to zły i chciwy ojciec wydawał swą piękną córę brzydkiemu dziedzicowi straszliwej fortuny, gdyż niania od dziecka karmiła ją takimi bajkami. W każdym razie dziewczyna wierzyła że i ją spotka tak okrutny los. Jednak gdy Amari weszła do ozdobnego salonu swego domu, ujrzała nie pokrytego pryszczami chudzielca z zadartym nosem, lecz przystojnego dwudziestokilkulatka. Włosy miał jak krucze pióra, a oczy... Te oczy były ciemne jak studnie bez dna, w których dziewczyna zatopiła się bez reszty. Pomyślała, że może jednak niania się myliła, że właśnie on jest Tym Jedynym, rycerzem na białym koniu, który sprawi że ona będzie szczęśliwa po kres swych dni.
Przyszły mąż został przedstawiony jako Aldar Valahid. Był uczonym, a przy tym alchemikiem-amatorem. Był niezwykle szarmancki, opowiadał zabawne dowcipy, wiedział, co powiedzieć w odpowiednim momencie. Po prostu - był idealny. Amari od razu się w nim zakochała. Również ojcowie wydawali się być zadowoleni - Noxis wiedział że stary Valahid prędko umrze, dzięki temu jego zięć przejmie fortunę, a przy tym i on coś z tego uszczknie.
Ślub odbył się tydzień po spotkaniu. Uroczysty i wielki, jak na bogatych mieszczan przystało. Młodzi zamieszkali na miesiąc miodowy w małej willi Valahidów na obrzeżach Lorelden. Amari była przeszczęśliwa. Do czasu jednak. Kilka dni po wprowadzeniu Aldar zaczął się dziwnie zachowywać. Zamykał się na całe dnie w zimnych piwnicach willi, zostawiając dziewczynę samą pośród starych mebli i pordzewiałych szabli wiszących na ścianach, wychodząc jedynie na posiłki. Na pytania odburkiwał coś pod nosem. Po dwóch tygodniach Amari postanowiła sprawdzić, co jej świeżo upieczony mąż robi w piwnicy miast cieszyć się wraz z nią pierwszym miesiącem ich małżeństwa. Zakradła się więc na boso do ciężkich drzwi i zaczęła cicho schodzić po omszałych, zimnych kamieniach. Nie dane jednak jej było zejść na sam dół, gdyż po kilku stopniach poślizgnęła się i upadła, uderzając głową w kamień. Jedyne co później widziała to narastająca ciemność.
Nie wiedziała, czy minęła minuta, godzina, dzień czy rok. Obudziła się, jednak gdy chciała się podnieść, nie pozwoliły jej na to skórzane paski krępujące ją do drewnianego stołu. Przeciąg sprawił, że zorientowała się że jest naga. Zadrżała z zimna. Co się stało, czemu tu leżę? Gdzie jest Aldar? pytania kłębiły się w jej głowie niczym stado rozszalałych ptaków. Nagle nad nią pochylił się mężczyzna w skórzanym fartuchu kowalskim z buteleczką dziwnej, mętnej cieczy. Mężczyzna miał krucze włosy i rozszalałe ciemne oczy, w których odbijał się blask pochodni. Dłonią w grubej rękawicy przejechał po jej wargach, po czym gwałtownym ruchem złapał ją za brodę i pociągnął w dół, równocześnie przyciskając buteleczkę do jej ust tak, że płyn wlał się do środka, po czym zamknął jej buzię i zacisnął palce na nosie tak, by nie mogła oddychać. Amari nie miała innego wyjścia, połknęła miksturę. Już w gardle poczuła że to raczej płynny ogień a nie ciecz. Na języku czuła metaliczny smak krwi. Chciała krzyczeć, ale nie mogła wydobyć z siebie nic poza dziwnym żężeniem. Czuła jak mikstura pali jej wnętrzności, wspinając się coraz wyżej i wyżej, przez kręgosłup do głowy. Jej ciało wygięło się w łuk, po czym opadło bez sił, palone wewnętrznym ogniem. A Aldar już szedł z następną buteleczką. Tym razem wkropił kilka kropel do oczu i ust. Amari chciała zacisnąć powieki lecz nie mogła, jakby jej ciało nie było już jej posłuszne. Po następnej dawce zemdlała, trzęsąc się w spazmatycznych drgawkach. Zagłębiła się w czerń pulsującą cierpieniem.
Obudziła się gwałtownie, jakby ktoś chlusnął w nią cebrzykiem lodowatej wody. Nie była przywiązana, jednak z jej nadgarstków i kostek ciekła krew. W ustach nadal czuła metaliczny posmak. Usiadła na stole, aż zakręciło jej się w głowie. Rozejrzała się. Na krześle obok drzemał Aldar. Spojrzała na swoje dłonie, połamane paznokcie, i powoli przypominała sobie, co jej ukochany zrobił. Zapłonął w niej ogień, ale po raz pierwszy to był ten, który daje siłę, ogień nienawiści. Zauważyła zwinięty sznur na komodzie. Wiedziała, że Aldar śpi mocnym snem. Przywiązała go do krzesła, tak, by nie mógł się ruszyć, zakneblowała go, po czym rozbiła jedną z menzurek na jego głowie. Obudził się zdezorientowany i przestraszony.
- I co, mężu? Ładnie to tak? - uśmiechnęła się paskudnie, jak nigdy dotąd - Eksperymentować na żonie? - zbliżyła się do niego i usiadła mu okrakiem na kolanach, obejmując ramionami za szyję i chwytając leżący na blacie za nim nóż - Na ukochanym kwiatuszku? - przyłożyła nóż do jego ruszającej się panicznie grdyki - To teraz ukochany kwiatuszek sobie poekssssssperymentuje na tobie... - zasyczała jak żmija i przejechała ostrzem po policzkach Aldara, znacząc je krwawą dróżką. Oczy mężczyzny panicznie wpatrywały się w jej dłoń tańczącą z nożem na jego twarzy. W końcu ostrze zjechało w dół i szybkim ruchem przecięło tętnicę szyjną. Krew wytrysnęła strumieniem na kamienie, brudząc ręce Amari. Ta kopnęła drgającego trupa i wyszła z piwnicy. Na górze po raz pierwszy ujrzała siebie w lustrze od zejścia do piwnicy - zobaczyła blade, okrwawione ciało, ze strupami na nadgarstkach i kostkach, spuchniętych wargach i... przerażających oczach. Oczach, które przypominały oczy żbika. Zatrzęsła się z nienawiści do mężczyzny, którego obdarzyła uczuciem, a który zmienił ją w potwora. Jednak po chwili uspokoiła się, wyczyściła ciało z krwi, ścięła splątane kosmyki , zostawiając kilkanaście centymetrów prostych, słomianych włosów, ubrała się ciepło i opuściła dom, uprzednio go podpalając. Chwilę patrzyła, jak jej przeszłość płonie, po czym wsiadła na konia i odjechała w stronę Yarbergu.
Wraz z willą spłonęła mała Amari Valahid, grzeczna i pomocna żona uczonego, a narodziła się Amarillys Ragnar, podpalaczka i asasyn o kocich oczach, bezwzględna i okrutna dla swoich wrogów.





Inne Informacje

♣ Uwielbia walki na pięści i siłowanie się
♣ Jest leworęczna, czym zwykle zwodzi przeciwnika
♣ Potrafi dużo wypić i nie zrzygać się przy tym pod stół
♣ Jest piromanką
♣ Zwą ją Tańczącym Ostrzem ze względu na to w jaki sposób zabija - zostawia krwawe wzorki na ciele ofiary
♣ Nie znosi rozmów o przeszłości


Ostatnio zmieniony przez Amarillys Ragnar dnia Nie 17 Mar - 12:39, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Myrcella Ellyrien
avatar
Elf
Profesja : Ogólna
Liczba postów : 77

Doświadczenie : 21

PisanieTemat: Re: Amarillys Rivenne Ragnar   Czw 14 Mar - 21:08

Akceptacja
................................................


Teraz możesz założyć mieszkanie we właściwej osadzie podlegającej pod ziemie twojej rasy. Nie zapomnij pierw sprawdzić w spisie, gdzie obecnie mieszka twój gatunek, być może zostaliście podbici i niestety obecnie przebywacie na ziemi niczyjej! Stwórz również relacje, pocztę, ekwipunek, wybierz pracę, by zarabiać i zacznij grać w fabule!
▬▬ Miłej Gry! ▬▬

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Nothing is real or a lie; it all depends on the color of the glass you're looking through. A lie can be halfway round the world before the truth has got its boots on.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Amarillys Rivenne Ragnar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Jarl Ragnar the Wolf-Grin

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elion  ::  « Postacie » :: Ludzie-