IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Lorë'Lin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Lorë'Lin   Czw 7 Mar - 22:10









Lorë 'Lhin


Chcac swiat oszukac stosuj sie do swiata, wygladaj jako kwiat niewinny,
ale niechaj pod kwiatem tym waz sie ukrywa.


Aktualne Dane

Wiek, Profesja I Zamieszkanie
26 lat, Łowca, Ziemia Niczyja
Wzrost I Budowa Ciala
159 cm, drobna, dobrze zbudowana
Kolor Oczu I Włosów
oczy - atramentowe, włosy - miodowy blond
Znaki Szczególne
smoliste spojrzenie, śniada cera
Iluzja, Łucznictwo
10 ∥ 90


Usposobienie

Mówili o niej zima, a była latem. Kochali ją za pewność siebie i zdecydowanie, za to samo znienawidzili. Nazywali buntowniczką, ona sama wolała o sobie mówić „wolna”. Tak łatwo pozwolili odejść, żałując – ona nie żałowała wcale. Stała się niezależną, samotną, młodą dojrzałą kobietą. Oni nie wydorośleli wcale.Wskazywali palcem wołając nieznane dziewczynie imię. Krzyczeli gorzkie słowa: „cyniczna, złośliwa, wredna”, a ona sama ochrzciła się mianem „siebie” – chociażby, bo tak naprawdę choć wydoroślała, niewiele się zmieniła. Dalej była tą samą, wrażliwą dziewczyną, maskującą się za twardą skorupą świadomie odpychającej innych kobiety. A oni wodzili za nią pogardliwym wzrokiem, zgrzytając zębami i wypowiadając niepochlebne słowa: „zdrajczyni”.
Powiedziały Diabły niepotrafiące pogodzić się z faktem, że nie udało im się przeciągnąć jej na własną stronę. Była dla nich za dobra.


Minione Dzieje

Los zapłakał rzewnie nad trupio zimnym ciałem małej dziewczynki. Rytm życia na chwilę zwolnił swój bieg, zawieszając głuche zawodzenie drzew i płaczliwą melodię wiatru. Najpierw świat westchnął, kiedy nawałnica śniegu zawyła rozpaczliwie, a drobne ciałko opadło ze zmęczenia na ziemię, a potem czas stanął w miejscu, Natura zamarła. Śnieg przestał padać. Na białym polu krwistą czerwienią odznaczyła się cherlawa sylwetka zmizerniałego dziecka. Na moment zając zaprzestał uciekać, a bezpański pies zwiesił łeb i szczeknął niemrawo. Jego jękliwy ton miał odbić się echem, roznieść złą nowinę, ale głos zginął gdzieś w wolnej przestrzeni i śladu po nim nie było. Pierś dziecka delikatnie uniosła się do góry w niestabilnym oddechu i nurt życia wrócił do normy. Zając pokicał, pies ruszył za nim w pogoń, wiatr nawet się nie zająknął, drzewa kichnęły, strzepując z siebie śnieg. Życie trwało nadal. Płytki oddech dziecka zmieszał się z chłodem panującym w otoczeniu. Duże oczy dziewczęcia otworzyły się, zaraz potem bezwładnie opuszczając ociężałe powieki. Czerwony materiał wysłużonego płaszcza porwał wiatr, zawieszając go na najwyższej gałęzi drzewa. Płachta zatrzepotała jak nieme ostrzeżenie, ponieważ gęsta mgła spowiła drobny kształt majaczący na śniegu, obścielając małą do snu. Pogrążyła się w głębokiej, lirycznej drzemce. Horyzont się oddalił. Życie w dalszym ciągu toczyło się dalej. Gdzieś ktoś na pewno wieszał pranie. Pasierbica kupca spowiadała się z odprowadzanych zysków. Bard nucił smutne melodie. Śpiewał o młodej, zagubionej sierocie, umierającej na szczerym polu bieli, w śniegu, brudzie i w samotności. I nie było nikogo kto obudziłby ją ze snu. I nie było nikogo kto chciałby ją uratować. I nie było już nic.

A gdyby tak świat wiedział, że gdzieś umiera ktoś niewinny – mała, samotna, dziewczynka, z rozrzuconymi na bieli długimi złocistymi włosami, atramentowymi, gasnącymi oczami zaznaczającymi się kontrastem na zimnej, jaśniejącej ziemi – dalej nie byłoby nic?

Słońce ustąpiło miejsca księżycowi. Mgła gęsta jak mleko osiadła nad ziemią, Blask księżyca załamywał się w jej gęstwinie ledwie przedzierając się przez jej zwartą formę. Noc tego dnia była piękna. Cicha, spokojna, balansowała porywistą naturę dzisiejszego południa. Smoliste niebo przysłonięte mgławicą ospale budziło się ze snu, wychodząc przed szereg na razie przysłaniających je chmur. Natura zapomniała… nie pamiętali o dziewczynce zamarzającej pod otoczką okrywającego ją śniegu. Intensywna czerwień szaty powiewającej na pobliskim drzewie zbladła, oszroniona drobinkami lodu. Zgasła. Cichy szept spróbował przebić się przez jaźń półżywego dziecka: „Nie umieraj”. Nie chciała. Tyle jeszcze miała doświadczyć w życiu… miała zagrać na lutni, zasmakować słodyczy owoców, które wychwalały dzieci z jej wioski, poznać ludzi, zawiązać przyjaźnie, a nade wszystko, pragnęła kiedyś poczuć czyjąś miłość, bała się umierać samotnie. To puste wrażenie, że nikt nigdy nie zapłacze nad jej grobem, świadomość że była sama, drgające na tą myśl serce i rosnące, głęboko zakorzenione w duszy przekonanie o własnym zwątpieniu – nie była w stanie zamknąć się na ten ból nic nieznaczącego istnienia. Była dzieckiem. Łzy goryczy, nieszczęścia, przeszywającego bólu w nogach i gorzkiego smaku życia spłynęły jej po policzkach, od razu zamarzając na jej licu. Nie poczuła nic prócz chłodnego poczucia beznadziejności i bezsilności. Wybrała śmierć, bo nie było niczego czego mogła się złapać. Nie mogła zresztą, wyczerpany organizm przestał walczyć. Zesztywniała, nie czując żadnego poczucia obowiązku do życia wobec świata. Tak jej się wydawało. Ale padół ziemski miał wobec niej inne plany. Poczuła ciepły oddech na policzku, dłoń przyłożoną do czoła; przyjemne ciepło ludzkich dłoni, podnoszących ją do góry. Zaraz potem nieopisany, rozrywający ból w stawach i na ciele, łamanym przez różnicę temperatur. Śmierć przygarniała ją swoimi ramionami do siebie? Myślała, że po niej już nie czeka człowieka fizyczne cierpienie. Że nie odczuje nic. Kostniejących kończyn, palącego bólu, w miejscach, w którym dotknęła ją kostucha, przygarniająca ją w swoje szeregi. W jej wyobrażeniach umieranie nie niosło ze sobą tyle fizycznych odczuć. Może dlatego, że wcale jeszcze nie umierała. To chłopiec, niewiele starszy od niej wziął ją na ręce, przewieszając ją przez grzbiet swojego konia. Zimno, które jej wydawało się zimnem stali kosy, przykładanej do serca, nie było niczym więcej jak lodowatym metalem sprzączki na siodle. Drgawki jakie odczuła później były konsekwencją znalezienia się w ciepłej izbie. To zimne dreszcze ogarnęły całe jej ciało. Nie czuła już ciepła ani zmiany temperatury. Tylko dziwne mrowienie na ciele, kujące i nie przynoszące ukojenia. Nie wiedziała co działo się wcześniej. Jak znalazła się w czyimś domu, ani co działo się z nią po przyłożeniu jej ciepłego okładu do czoła. Gorączkowała kilka dni, a kiedy obudziła się ona i jej świadomość, szczerze wątpiła, że tak ma wyglądać życie pośmiertne. Niczym się nie różniło… Ogarnęła ją smutna melancholia. Liczyła na to, że umierając tak młodo, nie zdążyła nagrzeszyć tak obficie w swoim życiorysie, aby słuszną karą było skazywać ją na to samo piekło po życiu, co na ziemi. Jeśli tak miała wyglądać pokuta za jej drobne występki – udała się. Czy wszystkie diabły jakie dane jej było poznać miały być mniej więcej w jej wieku i patrzeć na nią niepokojąco dużymi, dziecięcymi oczami? Zasnęła, chcąc obudzić się w innym piekle. Mniej groteskowym. Tym prawdziwym. To wydało jej się sztuczne. Infantylnie niepoważne, a chciała żeby potraktowano ją surowo - jak dorosłego, bo tak właśnie traktowało ją życie.


Inne Informacje

✦ Przybłęda na zimnych i srogich terenach Loreldenu, pochodząca z dalekich ziemi Abbelveidu, wychowana w mentalności tamtejszych elfów,
✦ przygarnięta w wieku dziesięciu lat przez miłościwą, biedną kobietę,
✦ po kilku dniach, od razu po powrocie do zdrowia, opuściła bezpieczne miejsce migrując na ziemie niczyje, skazując się na życie wyrzutka,
✦ nie zna swojego imienia, jakie nadano jej przy narodzinach, z uwagi na okoliczności znalezienia jej w tej krainie, przedstawia się jako Lorë'Lhin - co tłumaczone bezpośrednio na elficki sugeruje: dziecię snu,
✦ mimo swoich korzeni, nie zna dobrze elfickiego, używa prostych, niegodnycch swojej rasy konstrukcji zdań i mało wyrafinowanego słownictwa, nawet jak na tak dumną mowę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Myrcella Ellyrien
avatar
Elf
Profesja : Ogólna
Liczba postów : 77

Doświadczenie : 21

PisanieTemat: Re: Lorë'Lin   Pią 8 Mar - 11:32

Akceptacja
................................................


Teraz możesz założyć mieszkanie we właściwej osadzie podlegającej pod ziemie twojej rasy. Nie zapomnij pierw sprawdzić w spisie, gdzie obecnie mieszka twój gatunek, być może zostaliście podbici i niestety obecnie przebywacie na ziemi niczyjej! Stwórz również relacje, pocztę, ekwipunek, wybierz pracę, by zarabiać i zacznij grać w fabule!
▬▬ Miłej Gry! ▬▬

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Nothing is real or a lie; it all depends on the color of the glass you're looking through. A lie can be halfway round the world before the truth has got its boots on.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Lorë'Lin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elion  ::  « Postacie » :: Elfy-