IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 "Lady" Sanya Deloth

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
"Lady" Sanya Deloth
avatar
Człowiek
Profesja : złodziejka
Liczba postów : 69

Doświadczenie : 11

PisanieTemat: "Lady" Sanya Deloth   Nie 3 Mar - 21:21









"Lady" Sanya Deloth
autor grafiki: Nykolai Aleksander
Odwaznym czlowiekiem jest nie ten, kto sie niczego nie leka, lecz ten, ktorego szlachetna dusza swoj lek przezwycieza.


Aktualne Dane

Wiek, Profesja I Zamieszkanie
20, złodziej, statek "Podniebna Suka"
Wzrost I Budowa Ciala
160 cm, drobna i szczupła
Kolor Oczu I Włosów
oczy stalowoszare, włosy czarne
Znaki Szczególne
tatuaż: wąż morski na ramieniu
Broń i zbroja, Złodziejstwo
30 ∥ 70



Usposobienie

Nie daj się zwieść jej dziewczęcemu wyglądowi, słodkiemu uśmiechowi i uroczym piegom. Chociaż czasami nie można rozpoznać w niej małego diablęcia, chociażby wtedy, gdy wiruje w szalonym tańcu, to trzeba mieć się na baczności. Pod tą cudowną powłoczką kryje się głośna, wulgarna piratka, która lubi dobrze zjeść, dużo wypić i podwędzić ci sakiewkę z monetami podczas rozmowy. Ale nie ma co się martwić, przynajmniej ów rozmowa będzie nadzwyczaj interesująca! Sanya jest bowiem osobą o wyjątkowo barwnej wyobraźni, ciętym języku i czarnym humorze. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jej życiową aspiracją jest narobienie sobie jak największej liczby wrogów, ale zwracanie się do wszystkich per "ty śmierdzący matkojebco" to po prostu przyzwyczajenie, które wyniosła z dzieciństwa. Wychowana przez hordę pijaków przemierzających morze i łamiących prawo, sama jest równie twarda, bezczelna i ma podobny stosunek do uznawania autorytetów poza pokładem. Tak naprawdę dość łatwo się z nią dogadać, bo w gruncie rzeczy jest bardzo przyjacielska - przecież wyznacznikiem lojalności nie jest to, ile pieniędzy ci ukradnie, tylko to, z jak ciężkich tarapatów będzie w stanie cię wyciągnąć. A jeżeli ktoś ma zaszczyt nazywania się jej przyjacielem, może być pewien, że będzie w stanie dokonać rzeczy pozornie niemożliwych. Jest niecierpliwą, impulsywną choleryczką i nie ma problemu z przyłożeniem komuś pięścią w twarz bez szczególnego powodu (poza tym, że ma na to ochotę). Jest prostolinijna i boleśnie szczera. Nie lubi bawić się w manipulację i psychologiczne gierki, chociaż za każdym razem dogłębnie dziwi ją, jak łatwo wykorzystać swoją urodę na własną korzyść. Flirtem otwiera sobie niektóre drzwi, ale robi to zazwyczaj na bezpośrednie polecenie kapitana - kolektywne dobro Postrachu Trytonów górą! Jeśli chodzi o łupy, nigdy nie interesują jej żadne błyskotki czy biżuteria. Dla niej, poza złotem oczywiście, najważniejsze są unikatowe przedmioty o magicznych właściwościach. Jest absolutnie zafascynowana możliwościami, jakie otwierają się przed człowiekiem, gdy jest w posiadaniu pewnych amuletów, mikstur czy innych rzeczy. Aktualnie próbuje uzbierać pieniądze na nową Pozytywkę Snu; poprzednia była jej najcenniejszą własnością, ale zbił ją jej przybrany ojciec.


Minione Dzieje

Historia Sanyi depcze po piętach jej kolorowej osobowości.
Urodziła się jako dziecko portowej dziewki i bliżej nieznanego mężczyzny, również pirata. Kobieta miała jednak już około dwunastki dzieci, a każde po kolei w mękach opuszczało radośnie jej waginę. Po Sanyi biedna kobiecina uznała, że ma tego wszystkiego dość i krwawiąc jeszcze spomiędzy ud, doczłapała niezgrabnie do pierwszego lepszego statku, oskarżyła pierwszego lepszego pirata o ojcostwo i rzuciła wręcz niemowlę w jego ramiona. Dosłownie. Sekundę później wyrwała mu sztylet i dopiero przecięła pępowinę. Nieładny widok.
Wiadomym jest, że każdy pirat zazwyczaj kurwi na prawo i lewo, także mężczyzna nie miał problemów z uznaniem swojego dzieciaka. Zapewne pomógł w tym fakt, że był nieco niepełnosprawny umysłowo od dwustu lat, po wielodniowej, przegranej potyczce z Rittunem. Nie zauważył więc również, że dziewczynka nie ma tak spiczastych uszu, jak on.
Tutaj rozpoczyna się wesoła historia Sanyi, córki kucharza. Kapitan statku początkowo wpadł we wściekłość i kazał mu się wynosić, ale elf Teneist zapewnił go, że wyrzucił już szczyla za burtę. Tak naprawdę, wyłożył jeden z większych garnków kilkoma miękkimi szmatami i tam Sanya spędziła radośnie pierwsze miesiące życia. Teneist natomiast poświęcił ten czas na intensywne myślenie nad imieniem dla dziecka i dokarmiał ją zmielonymi szczurami i tłuczonymi ziemniakami zmieszanymi z mlekiem. Cud, że przeżyła.
W końcu któryś z marynarzy odkrył obecność dziecka na pokładzie, wstawiając na kilka sekund naczynie z Sanyą do pieca. Teneist niemal oszalał z rozpaczy, natychmiast wyjął garnek, pokrywka opadła... no i się wydało. Kapitan jednak okazał się litościwy i ostatecznie zgodził się na bytność bękarcicy wśród swoich. Imię nadano jej podczas pierwszej "wspólnej" popijawy, gdy miała już ponad rok, złożono ją na środku stołu i pito dookoła niej, czasami wlewając jej trochę rumu do ust, żeby spała, a nie ryczała.
Ktoś mógłby powiedzieć, że to okrutne środowisko, skrajna patologia i takie tam. W rzeczywistości, dzieciństwo Sanya uważa za najszczęśliwsze, jakie mogła mieć. Najpierw była maskotką pokładową, przyjacielskim popychadłem u Postrachu Trytonów. Uczyła się wszystkiego od wszystkich, będąc dzieckiem niezmiernie ciekawskim (i przy okazji irytującym). Każdy wychowywał ją po trochu, każdy miał wkład w spapranie jej osobowości i psychiki do cna. Była oczkiem w głowie całej załogi, każdy dawał jej wolną rękę, ale kątem oka pilnował, by nic nigdy jej się nie stało. Zaczęto ją tytułować per lady, co było jednocześnie prześmiewczym jak i pieszczotliwym pseudonimem; wszak często wołali tak na nią, gdy na kolanach wycierała deski pokładowe. Dostawali wówczas brudną szmatą po pysku, kuksańca w biodro (dopiero później dosięgała do brzucha) i mokrego, roześmianego całusa w policzek. Sanya kochała szalenie wszystkich swoich wujaszków, jednak największą miłością zawsze darzyła przygłupawego Teneista.
Szczególną więź nawiązała również z kapitanem, złodziejem. To on zafascynował ją opowieściami o skarbach, które wpadły w jego łapy dzięki niezwykłym umiejętnościom. Sanya truła mu dupę jak szalona i dawała radę wybłagać go zawsze o co najmniej godzinę ćwiczeń. Dlatego gdy miała już siedem lat, z łatwością podwędzała różnorakie przedmioty swojej wielkiej, popieprzonej rodzinie: zaczęło się od jabłuszek, ale jakiś czas później udało jej się niezauważenie zdjąć zegarek z dłoni kapitana podczas rozmowy. Miała naturalny talent.
Lata mijały jej wśród wielu barwnych przygód. Od dzieciaka raczyła już się rumem, od małego była przyzwyczajona do widoku bójek i krwi. Największym świętem był dla niej abordaż, chociaż zamykano ją wtedy w kajucie i mogła tylko łapać wzrokiem niewiele wydarzeń przez okrągłe okienko. Była przynętą swojej wielkiej rodziny na kobiety - zawsze rozpływały się nad tym, jakim jest słodkim dziecięciem, a oni dzięki temu łatwiej zaciągali je do łóżka. Jeżeli był grzeczna, nie bluźniła i nie zdradzała, który z nich ma chorobę weneryczną, dostawała w nagrodę ciepłe ciacho i rum.
Z biegiem lat podrastała i z maskotki przeistoczyła się w pełnoprawnego członka załogi. Kiedy okazało się, że wyrasta z niej prześliczna nastolatka, stała się przynętą nie tylko na kobiety. Nie udało jej się, co prawda, spełnić marzenia i brać czynnego udziału w abordażu, ale przydaje się w zupełnie inny sposób. Wykorzystując albo swoją urodę (za czym nie przepada) lub zdolności do skradania się (już lepiej) wybadała położenie całego mnóstwa skarbów w dokujących w portach statkach, które później atakowano. Ostatnio dość często przebywa również na lądzie, bo na morzu czasami przez tyyyle tygodni nie ma nic do ukradnięcia. Kapitan wciąż żyje, a Sanya jest jego pupilkiem. Teneist jest już bardzo, bardzo stary i chory, więc Deloth opiekuje się nim, gdy tylko może. A właściwie, kiedy jej się chce. Przebywanie w obecności majaczącego, niepoznającego jej już przybranego ojca to jedna z niewielu rzeczy, które uważała za trudne w swoim życiu.


Inne Informacje

♣ Nigdy nie miała chłopca: nie interesowały jej takie kontakty, brzydziło ją, jak łatwo omotać sobie mężczyzn wokół palca idiotycznym flirtem... a ewentualni amanci szybko zwiewali, gdy orientowali się, że cała horda pirackich barbarzyńców uważnie śledzi każdy ich krok i jest w stanie bronić swoją "księżniczkę" przed każdym, nawet nierealnym zagrożeniem.
♣ Tatuaż na jej ramieniu wykonał niedawno jeden z jej największych przyjaciół: elficki bard o niezwykłych umiejętnościach. Bolało jak skurczybyk, a cała załoga zaśmiewała się do rozpuku, gdy Sanya wyrzucała z siebie przekleństwa z prędkością wilkołaka, któremu pali się zadek.
♣ Mimo spędzenia całego życia w ciepłym klimacie, jej skóra wciąż pozostała jasna. Stało się to, rzecz jasna, kolejnym powodem do docinków od spalonych słońcem, pirackich ryjów.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Visenya Var'dael
avatar
Potomek smoka
Profesja : Złodziej
Liczba postów : 35

Doświadczenie : 27

PisanieTemat: Re: "Lady" Sanya Deloth   Sob 16 Mar - 21:24

Akceptacja
................................................


Teraz możesz założyć mieszkanie we właściwej osadzie podlegającej pod ziemie twojej rasy. Nie zapomnij pierw sprawdzić w spisie, gdzie obecnie mieszka twój gatunek, być może zostaliście podbici i niestety obecnie przebywacie na ziemi niczyjej! Stwórz również relacje, pocztę, ekwipunek, wybierz pracę, by zarabiać i zacznij grać w fabule!
▬▬ Miłej Gry! ▬▬
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

"Lady" Sanya Deloth

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Bestiariusz
» Lady Prewett

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elion  ::  « Postacie » :: Ludzie-