IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Opuszczona chata nad brzegiem rzeki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
"Lady" Sanya Deloth
avatar
Człowiek
Profesja : złodziejka
Liczba postów : 69

Doświadczenie : 11

PisanieTemat: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Nie 3 Mar - 20:15


☼  Opuszczona chata nad brzegiem rzeki ☼




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinmar von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 63

Doświadczenie : 54

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Nie 24 Mar - 19:16

Dzięki OpaTRZności, Reinmar znał Volden jak własną kieszeń i bez trudu poprowadził ich do miejsca, gdzie mogli znaleźć chwilowe schronienie. Reinmar całą drogę zaciskał zęby, by nie kląć na czym świat stoi. Ból w łydce był dokuczliwy. Całe szczęście, krasnoludzkiej roboty ochraniacz nie pozwolił bestii naruszyć głównych tętnic. Prawdopodobnie dzięki temu, mężczyzna był w stanie doczłapać się do chaty.
- Jesteśmy - powiedział, wpadając do środka.
Za nimi słychać było wilcze wycie wśród potężnej już śnieżnej zamieci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Nie 24 Mar - 19:38

Zatrzasnęła za nimi drzwi, wcale nie będąc pewną, czy to taki dobry pomysł, zaszywać się tu na długo. Jedyna nadzieja istniała w tym, że zamieć, która rozhulała się podczas prowadzonej przez nich walki ze stadem wilków, osłabi ich siły i przekona bestie do wrócenia do watahy. W innym wypadku, znaleźli się w potrzasku.
- Tak. Jesteśmy. – potwierdziła - Jak w klatce, jeśli jeszcze nie zauważyłeś.
Pozwoliła sobie zwracać się do władcy ludzi, w dalszym ciągu, na Ty. Jeśli jakiekolwiek doświadczenia mogły ich na tyle do siebie – o ironio – „zbliżyć” to właśnie wspólna walka. Bo jak nie to, to co innego? Zresztą, nie oszukujmy się. Od pierwszych słów, przyzwyczaił ją do tego rodzaju zwrotów, nic nie mogło tego zmienić. Zwłaszcza teraz, kiedy wyszła z niej bardziej prawdziwa Lore’lhin. Zbyt wycieńczona walką, żeby udawać Lore żyjącą w pięknym, idyllicznym świecie. Była elfem – zwodniczym i złudnym, ale oprócz tego była też kobietą, w tym momencie iście zirytowaną. Za bardzo by bawić się w swoje aktorskie gierki.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinmar von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 63

Doświadczenie : 54

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Nie 24 Mar - 19:45

Nie skomentował uwagi o potrzasku. Widać, miał odmienne zdanie od elfki, którym jednak nie postanowił się podzielić. Zbyt zajmowała go własna noga. Położył brudny od posoki miecz na starym, grubo ciosanym stole. Sam usiadł na blacie, a nogę oparł na jednym z kilku znajdujących się tutaj taboretów. Odwiązał rzemienie ochraniacza i podciągnął nogawicę.
Psia jucha - zaklął w myślach, odrywając kawał koszuli.
- Jak Twoje ramię, Edhel - zapytał, gdy już uporał się z prowizorycznym opatrunkiem na własnej nodze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Nie 24 Mar - 19:53

Dopiero kiedy się wyhuczała, przypomniała sobie o nieustannym bólu promieniującym chyba z każdej komórki na jej ciele, jakby ktoś od wewnątrz rozrywał jej nerwy. Cóż. Mogło być jednak gorzej. Mogła być Reinmarem, którego noga wyglądała znacznie gorzej od jej ramienia czy zadrapań na plecach. Przysiadła w niedalekiej odległości od mężczyzny, na jednym z wysłużonych foteli, pocieszając się myślą, że to co ona odczuwała było niczym w porównaniu do Reinmara. Na jego słowa zrzuciła z siebie płaszcz przyglądając się stanie zdrowia swojego ramienia i skrzywiła się w niezadowolonym grymasie.
- Lepiej niż Twoja noga – zauważyła, mozolnie złażąc z fotela i skierowała się w jego stronę.
- Nie muszę Ci chyba mówic, że potrzebujesz medyka. To… długo nie wytrzyma.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinmar von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 63

Doświadczenie : 54

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Nie 24 Mar - 20:06

Otarł wierzchem dłoni czoło, bo choć bylo mroźno, bieg sprawił, że jeo skóra zroszona była kroplami potu. Niestety, przetarcie sprawiło jedynie, że na czole zamiast potu, pojawiła się smuga brudu i krwi.
Rozejrzał się po izbie. Kilka mebli, stary siennik, pozabijane okna. Nic ciekawego.
- Przeżyję - wycharczał, wciąż ciężko dysząc. Ból w łydce był dotkliwy. Coraz bardziej.
Spojrzał na elfkę.
- W czasie zamieci, ciężko tu o medyków - powiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Nie 24 Mar - 20:11

Z wyczuciem siadła na stole. Próbowała siedzieć prosto, ale czuła, że przy tym skóra na plecach naciąga jej się nieznośnie, przypominając jej o bólu. Nic dziwnego, że przygarbiła się lekko, mrużąc oczy. Taka postawa była głównym powodem, dla którego szło się domyślić, że jej stan nie był taki wesoły, jaki próbowała udawać.
- Bez nogi? Tak, da się żyć…- mruknęła tylko pod nosem, pochylając się bardziej do przodu, próbując jednocześnie skupić myśli na czymś zupełnie innym.
- To było piękne futro, Edan, a ty je tak grubiańsko ściąłeś.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinmar von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 63

Doświadczenie : 54

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Nie 24 Mar - 20:26

Oddech Reinmara powoli się wyrównywał, choć na twarzy wciąż widać było grymas zmęczenia i bólu. Wyjący na zewnątrz wiatr nie brzmiał zbyt optymistycznie.
- Widzę, że masz niejedną dobrą radę w zanadrzu, jasnowłosa - powiedział, przenosząc wzrok na siedzącą obok elfkę. Zgarbione plecy świadczyły o bólu. No tak, nie tylko jemu się oberwało. Wilki były wyjątkowo duże i zajadłe.
- Lle naa curucuar [tłum. dobry z ciebie łucznik] - powiedział po dłuższej chwili milczenia.
Rozejrzał się za paleniskiem.
- Trzeba skrzesać ogień - zauważył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Nie 24 Mar - 20:43

Przechyliła głowę, żeby na niego spojrzeć i pokręciła nią ze zrezygnowaniem. Nie udzielała żadnych rad. Ubolewała nad tym jak fatalnie ich taniec z wilkami, pośród zamieci, się skończył.
- Bo to naprawdę było piękne futro – rzuciła pod nosem siadając pewniej na ciężkim stoliku. Zwróciła swój wzrok na swoje ramię – znów. Kolejny raz odwróciła spojrzenie. Źle znosiła widok własnej krwi, jak łatwo było zauważyć. Nawet bardzo źle, jak na kogoś, kto nieraz już miał styczność z orzynaniem zwierząt ze skór. Taki widok był jej bliższy, zdecydowanie. Wyciągnęła ręce do tyłu próbując zbliżyć łopatki do siebie, sprawdzając stan swoich pleców. Syknęła i zadrżała, dokładnie wtedy, kiedy przez nieszczelne okno wpadło do pomieszczenia zimne powietrze.
- Wiem, że dobry. Niech Cię nie zmyli moja facjata. To tylko geny – wzruszyła niedbale ramionami i skrzywiła się niezadowolona z własnego. nierozsądnego gestu.
- A mówisz mi to ponieważ…? – spojrzała niego, nie bardzo chcąc się ruszać z miejsca. On najwyraźniej też nie chciał. No tak, był władcą. Pewnie miał od tego swoich ludzi.
- Oczywiście, heruamin [tłum. mój panie] – zeskoczyła ze stolika kłaniając mu się teatralnie w pas, mimo słabego stanu jej pleców.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinmar von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 63

Doświadczenie : 54

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Nie 24 Mar - 21:02

Nie podzielał elfiego zachwytu futrem. Może dlatego, że to futro chciało mu odgryźć nogę. A może dlatego, że brakowało mu elfo-łowieckiego wyczucia estetyki.
Skrzywił się, jeszcze bardziej oszpecając szpetną już facjatę.
- A elfy podobno są domyślne - wycharczał zniecierpliwiony, zsuwając się ze stołu i kuśtykając do kąta izby, gdzie - jak wiedział - ukryte było drewno. Cóż, nie pierwszy raz był w chatce.
- Nie mam ze sobą nic do skrzesania ognia - warknął, układając pieczołowicie drewno na odpowiednim miejscu. Przyklęknął do tej czynności na jedno kolano, by odciążyć ranną nogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Nie 24 Mar - 21:10

Podążyła za niego spojrzeniem nie do końca rozumiejąc czemu swoją frustrację wylewał na niej. Jakby to była jej wina, ze wredny wilk postanowił wyrwać mu nogę i mu się nie udało… Zmrużyła powieki zdejmując ze zdrowego ramienia łuk i ruszyła w stronę kołczanu, mijając się po drodze z Reinmarem, kierującym się w stronę kominka. Kiedy on przygotowywał się do rozpalenia ogniska, ona naciągnęła z bólem cięciwę, puszczając niekontrolowanie strzałę. Pocisk wbił się w drewnianą ścianę, kilka metrów od mężczyzny, a elfka rzuciła z niezadowoleniem łuk na stolik, przysiadając na nim jednym pośladkiem. Prawdopodobnie wybity bark i pogryzione ramię nie działało korzystnie na jej celność, jak i samą pracę z łukiem.
- Zamienimy się? Ja rozpalę ogień. Ty nastawisz mi bark. Brzmi sprawiedliwie?

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinmar von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 63

Doświadczenie : 54

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Nie 24 Mar - 21:26

Świst powietrza i zabójcza strzała wbijająca się w drewno. Coś mu to, chędożona mać, przypominało. Odwrócił głowę od drewna, mierząc elfkę spojrzeniem. Jej ramię musiało być nieźle poobijane. Co nie zmieniało faktu, że próby z łukiem mogła pozostawić na inną okazję. Na przykład, taką, kiedy Reinmar nie będzie potencjalną ofiarą zabawy w łowcę.
- Lle naa curucuar - powtórzył pod nosem, tak by elfka nie usłyszała i podniósł się z klęczek.
- Brzmi sprawiedliwie - powtórzył po elfce, po raz kolejny dowodząc swej elokwencji. Utykając, podszedł do dziewczyny. Przyjrzał się jej drobnemu ramieniu i położył na nim szorstką dłoń. Wyglądało na to, że Reinmar bez problemu byłby w stanie wyrwać kończynę ze stawu.
- Zaciśnij zęby, Edhel - powiedział ponuro. Nie raz oglądał takie zabiegi, ba! sam już go doświadczył na własnej skórze i wiedział, że potrafi być diablo bolesny. Nie zamierzał się jednak szczególnie patyczkować z kruchą dziewczyną. Bez zbędnych wstępów, naciągnął kończynę, sprawiając by wróciła na swoje miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Nie 24 Mar - 21:42

Słyszała, ze coś tam mruczał pod nosem, ale była zbyt zaabsorbowana stanem własnego ramienia, żeby się tym przejmować. Oto Lore’lhin, wielka, psia mać, łuczniczka bez sprawnej ręki. To dopiero zacnie brzmiało… Kiedy do niej podszedł, już właściwie była psychicznie przygotowana na ból promieniujący od ramienia. Nic więc dziwnego, że kiedy położył dłoń na jej barku, mruknęła tylko:
- Yhhmmm… - przez zaciśnięte zęby. Teraz tylko czekała na jego ruch, a że strasznie się ślamazarzył, rzuciła:
- Sii' [tłum. teraz].
Zaraz potem spięła się czując jak bark wskakuje jej na miejsce. Nieprzyjemne wrażenie jakie temu towarzyszyło wyraziła w lekkim warknięciu:
- Tanya awra! [tłum. to bolało]
Co paradoksalnie nadało jej więcej uroku. Ach, elfy. Trudno oszpecić ich delikatne rysy, nawet niezadowolonym grymasem na twarzy. W podzięce poklepała tylko Reinmara po ramieniu i ruszyła w stronę kominka. Tam kucnęła, mając nadzieję, że zagrzeje sobie tam miejsce. Dosłownie. Zajęło jej to trochę, ale w końcu ogień zabłysnął, a ona wpatrzyła się w niego z ulgą.
- Tula sinome [tłum. podejdź bliżej] – Zachęciła go, żeby podziwiał jej dzieło razem z nią.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinmar von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 63

Doświadczenie : 54

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Nie 24 Mar - 21:53

Elfka, jak to elfka, dużo gadała. Ale biorąc pod uwagę gburowatość Reinmara, może i dobrze się składało. Przynajmniej, trochę się równoważyli. Tak czy inaczej, całkiem nieźle zniosła nastawianie barku. Kto by się tego spodziewał po takiej drobinie, że wytrzyma nastawianie barku i skwituje je jedynie cichym warknięciem.
Ba, warknięcie może nawet przypadłoby mu do gustu, gdyby byli w innej sytuacji.
Tymczasem, nie odpowiadając, usiadł na stole i czekał aż elfka rozpali ognisko. Co jakiś czas, poprawiał opatrunek na swej nodze, ze zniecierpliwieniem czekając na rozgrzewające ciepło. Niestety, oczekiwanie się przedłużało. Reinmar miał już ochotę zacząć kląć, gdy w końcu... Tak, ogień. Wreszcie, do stu tysięcy w rzyć chędożonych wilków!
Nie trzeba było go długo namawiać. Przyczłapał do ognia i usiadł ciężko.
- Brawo, Edhel - rzucił mimochodem, wyciągając dłonie w kierunku płomieni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Nie 24 Mar - 22:00

Sama siadła pod kominkiem, opierając się bardzo zapobiegawczo plecami o marmurową jego część za sobą. Przyjemny chłód kamienia oblał jej ciało w miejscu rozognionych zadrapań na plecach. Sama położyła dłoń na ramieniu, czując jak pulsujący ból narasta i maleje w bardzo nieprzewidywalnych dawkach. Trudno było przewidzieć czy rośnie czy niknie.
- Lle creoso [tłum. cała przyjemność po mojej stronie] – rzuciła patrząc w zielone tęczówki swojego towarzysza bez jakiegokolwiek skrępowania.
- Dalej jesteś zdania, że jak najlepszy elf to martwy elf?
Nie odrywała od niego spojrzenia, będąc ciekawą jego odpowiedzi. Całe Lorelden huczało od tego powiedzenia. A jakie on miał do niego podejście?

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinmar von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 63

Doświadczenie : 54

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Nie 24 Mar - 22:11

Reinmar wzruszył ramionami. Odpowiedź na to pytanie bynajmniej nie należała do łatwych. Prawdą było, że elfy były w większości istotami bardzo podstępnymi i żądnymi władzy. Z drugiej strony, Reinmar przekonał się już nie raz, że w każdej z ras znajdują się jednostki dobre złe.
Opuścił głowę, unikając spojrzenia Lore'lhin. Dziwne, wcześniej w niczym mu ono nie przeszkadzało.
- Nigdy nie powiedziałem, że jestem takiego zdania - powiedział, unikając odpowiedzi na pytanie. Stosunki międzyrasowe w Elionie były bardzo napięte. Jako władca ludzi, odczuwał to bardzo mocno. W ciągu ostatnich miesięcy ciężar odpowiedzialności jaki spoczywał mu na barkach rósł coraz bardziej. Choć był urodzonym wojownikiem, nie dążył do wojny, a ta dosłownie wisiała w powietrzu. Niektórzy wręcz jawnie jej się domagali.
- Gdybyś była martwa, nie dałbym rady wilkom - powiedział bezbarwnym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Nie 24 Mar - 22:21

- Ale też nie zaprzeczyłeś – zauważyła cały czas na niego patrząc. Zachowywał raczej prewencyjną postawę wobec jej słów. Władca ludzi. Prawdziwy dyplomata. Pokręciła ze zrezygnowaniem głową, zdając sobie sprawę, że jako jedyna podtrzymuje tu rozmowę.
- Wyjaśnij mi tylko jedno. Wy ludzie, tak bardzo nas nienawidzicie. Tworzycie sobie o nas gotowy obraz, my o was chyba też. Tu w Elionie przynajmniej tak jest. Darzymy się tak głębokim i żarliwym uczuciem nienawiści… to po co w ogóle szkolicie się w naszym języku? Rozmawiasz ze mną jak równy z równym, nie wstydząc się skierować do mnie słów w moim rodowitym języku, jednocześnie tak bardzo brzydząc się mojej rasy. Ciekawe… bardzo ciekawe.
Zaśmiała się cicho pod nosem. Dziwne było jak szybko potrafiła z powrotem wejść w dryg swojej wysublimowanej gry. Odgrywania roli osoby bardziej sielankowej niż była w rzeczywistości.
- I do tego tak ładnie wypowiadasz moje imię. Nieprzyzwoicie ładnie. Takim elfickim człowiek nie powinien się szczycić, wiesz? Więcej. Takim elfickim sam elf by się nie powstydził.
Wróciła do tego tematu, wcześniej na chwilę, kierując wzrok gdzieś w przestrzeń, ale teraz znów na niego spoglądała, z ciekawością przechylając głowę na bok.
- Gdybym była martwa… - zamyśliła się – miałeś co najmniej trzy, bardzo dobre, okazje żeby się mnie pozbyć – zauważyła – co najmniej.
Kiedy tak to sobie powtórzyła, zdała sobie sprawę, że właściwie ta sytuacja wydawała się wręcz nierealna.
- A zamiast tego siedzimy tu sobie, przy ogniu, ty nastawiasz mi rękę, a ja usypiam Cię moim sennym tonem.
To akurat był fakt. Przy cieple paleniska poczuła nagle ogarniające ją zmęczenie.


∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinmar von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 63

Doświadczenie : 54

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Pon 25 Mar - 8:39

- My ludzie tak bardzo was nienawidzimy - powtórzył, z gorzkim uśmiechem na twarzy. Nie miał ochoty wdawać się w dysputę kto kogo bardziej nienawidzi. Lore'lhin, choć z początku wydawała się być inna od reszty swojej rasy, najwyraźniej myślała w ten sam sposób.
Śmiech elfki sprawił, że Reinmar drgnął gwałtownie.
Nie zamierzał tłumaczyć się z używania elfickiego.
- Mnie zaś bardziej ciekawi, dlaczego w każdym zdaniu stajesz się inną osobą - powiedział chrapliwie, podnosząc wzrok. - I dlaczego w każdym zdaniu przypisujesz ludziom nienawiść.
Zielone oczy Reinmara błysnęły niezdrowym blaskiem. W Elionie panowało przekonanie, że to ludzie są głównymi wichrzycielami. Gówno prawda. Strzały elfów i ogień potomków zabrały nieporównanie więcej istnień niż ludzkie miecze. A jednak elfka w każdym swym zdaniu przypisywała nienawiść i obrzydzenie w stosunku do innych ras ludziom.
Nie poruszył się. Był zmęczony.
- Zamierzasz mówić mi czym człowiek powinien się szczycić, a czym nie? - zapytał po dłuższej chwili milczenia.
Wbił wzrok w płonące drwa, ignorując uwagę na temat okazji do pozbawienia elfki życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Pon 25 Mar - 13:54

Oparła głowę o zimny kamień za sobą, w taki sposób, żeby wzrokiem objąć jego osobę i uśmiechnęła się kątem ust, na jego słowa. Zadał jej ciekawe pytanie, na które ciężko było odpowiedzieć w sposób, który by go zadowolił. Odrzuciła, więc starania o mówienie tego co chciał usłyszeć na bok, decydując się na wypowiedź, którą najłatwiej będzie jej udzielić. Względnie szczerą, bo jedyne czego nie robiła to tylko nie dopowiadała kilku kwestii.
- Widzisz, Edan… bo kiedy jestem sobą, robisz się względem mnie dziwnie podejrzliwy. Trochę już się w tym pogubiłam. Jedno jednak zdążyłam zauważyć na pewno; że kiedy nie jestem wobec ciebie całkowicie szczera, ręka Ci nie drży nad ostrzem miecza.
Potem zamilkła na moment, zastanawiając się jak najkrócej udzielić odpowiedzi mężczyźnie, nie musząc się bez potrzeby rozwodzić nad jej skomplikowaną naturą. Nie odpowiadającą ani tutejszym elfom, ani innym rasom.
- My – elfy, wy – ludzie. Słyszysz co chcesz usłyszeć. Wspomniałam o wzajemnej nienawiści. Nie tylko waszej. Pytam o Twoją niechęć do mojej rasy, bo o swoją pytać nie muszę. Widzisz, mellonamin… - tutaj zawiesiła głos ledwie zauważalnie, bo może w obecnej sytuacji, wcale nie chciał być nazywany jej przyjacielem? Mimo wszystko kontynuowała dalej. - Nie wychowywałam się w Elionie. Więc to, co Tobie wydaje się oczywiste, tego ja nie rozumiem. Powiedziałam coś co Ci się nie spodobało, i widzisz co robisz? Atakujesz mnie, za zwykłą ciekawość. Prawda jest taka, że siedzę tu teraz z Tobą i pytam Cię o to samo, o co spytałabym każdego elfa, którego bym tu spotkała. A jeśli spotkam, będę miała nadzieję, że nikt nie będzie mnie wtedy przyszpilał spojrzeniem w ten sam sposób, w jaki ty teraz to robisz.
Zamilkła, cały czas na niego patrząc. Powinien być to wzrok zbitego psa, albo urażone spojrzenie, a zamiast tego patrzyła na niego atramentowa para oczu, nie wyrażająca sobą nic prócz zwykłego skupienia. Ponieważ intensywnie myślała, dlaczego tak gwałtownie reagował na zarzut nienawiści, jednocześnie patrząc na nią, jak na robala, którego należało się zgnieść, ale nie chciało się do tego unieść stopy.
- Nie tylko zamierzam. Mówię. Ale mówię coś zupełnie innego niż Ty słyszysz.
Zaraz potem odwróciła od niego spojrzenie, niełatwym w odczytaniu wzrokiem, patrząc na stolik, gdzie spoczywał jego miecz. Może i dobrze, ze właśnie tam.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinmar von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 63

Doświadczenie : 54

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Pon 25 Mar - 18:51

Pokręcił głową. Zdecydowanie lepiej rozmawiało mu się z elfką, gdy ta nie wiedziała kim jest. Nieważne jak usilnie by nie próbowała dać mu do zrozumienia, że nie obchodzi jej jego pozycja...
- Wspomniałaś o wzajemnej nienawiści - powiedział z dość obojętnym wyrazem twarzy. - A zaraz potem zapytałaś po co uczę się twego języka, brzydząc się elfiej rasy. Powiedz mi, Lore'lhin, Dziecię Snu, kiedy to okazałem, że się tobą brzydzę? Czyż zwracanie się do kogoś w jego własnym języku nie jest oznaką szacunku, Edhel?
Mógł mówić o tym, że zaproponował jej strawę i ciepły nocleg. Mógł mówić o tym, że oddał jej strzałę - wyraz szacunku wśród ludzi. Mógł mówić o tym, że nie wahał się walczyć z nią ramię w ramię. Lecz nie mówił.
Dorzucił do ognia. Wciąż było mu zimno.
- Która me słowo tak cię uraziło, iż twierdzisz, że cię atakuje? Czy choć jednym słowem wyraziłem wrogość do ciebie lub jakiegokolwiek elfa? Pytasz mnie dlaczego ludzie nienawidzą elfów. Nie znam odpowiedzi. Nienawiść ta zaczęła się na wiele lat przed mym narodzeniem, przez które podsycano ją krwawymi wojnami...
Poprawił płaszcz na ramionach i spojrzał w kierunku pozabijanych okien. Śnieżyca hulała w najlepsze. Ileż to już takich zamieci przeżył. Niektóre przy ciepłej strawie i zacnym napitku, słuchając pieśni o dawnych bohaterach i wielkich czynach, inne skulonym w mroźnych jaskiniach, a jeszcze inne na polu bitwy, wśród zawieruchy i chaosu. Ile jeszcze zim będzie mu dane przeżyć i co zostawi po sobie jako władca. Czy Aarchibald będzie w stanie go zastąpić. Po raz kolejny głowę zaprzątnęły mu czarne myśli.
Długo milczał. Jego surowa, grubo ciosana twarz była niczym z kamienia. I choć nie był jeszcze człowiekiem starym, to widać było, że troski głęboko odbiły się na nim w ciągu ostatnich lat.
- Opowiedz mi więc o swej krainie, Edhel - rzekł w końcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Pon 25 Mar - 21:24

Zupełnie się nie zrozumieli, co było widać już od pierwszego zdania Reinmara. To co ona potraktowała jako luźną rozmowę, on wziął bardzo do siebie, analizując oddzielnie każde jej słowo i wyciągać pochopne wnioski. A ona tylko patrzyła na niego. Patrzyła i dziwiła się, ile było rzetelności w jego słowach i w jakim słabym położeniu to ją stawiało. Odepchnęła się lekko od ściany, leniwym jak na siebie ruchem, opierając się na łokciu o swoje kolano. Milczała, słuchając uważnie, co miał jej jeszcze do zarzucenia. Słuchała spokojnie, nie wchodząc mu w słowo. Kto wie, kiedy jeszcze uświadczy z jego strony tak długiego monologu? Z tego względu postanowiła mu nie przerywać. Mało się odzywał, ale kiedy w końcu to robił… nie sposób było zaprzeczyć jego słowom w żaden sposób. To też nie próbowała. Zebrała się powoli z ziemi, a czując straszne znużenie, najpierw kucnęła, a potem opadła z powrotem na dół, a skoro już nie dane było jej wstawać, nie ponawiała prób. Patrzyła sobie dalej beztrosko na Reinmara, uśmiechając się nawet nikle, na wpół ironicznie, do własnych myśli.
- Nie powiedziałeś nic czym mógłbyś mnie urazić. Jesteś raczej zapobiegawczy w słowach, Edan. Gestami wyrażasz więcej niż setką zdań. A Twoje oczy błyszczą zaciekłością, kiedy wchodzimy na temat, który Ci się nie podoba. Ale może się mylę. Może to nie rozmowa o wzajemnych roszczeniach naszych ras tak Cię frustruje. Może to ja. Albo zwykłe zmęczenie… może.
Zamilkła na chwilę, podążając wzrokiem za jego dłonią, kiedy dorzucił drewna do ognia.
- Jeszcze mnie nie szanujesz, heruamin. Nie mógłbyś. Dopiero budujesz sobie o mnie zdanie. Ale zaczniesz szanować - Resztę wypowiedzi dodała bardziej do siebie niż do niego - Kiedy poznasz. O ile poznasz.
Potem oboje trwali w ciszy. Przynajmniej dopóki Reinmar nie zadał pytania, na które jej oczy zwróciły się ku niemu z dziwnym wyrazem niepoprawnie insynuowanej obojętności wymieszanej z zamyśleniem, czy nawet czymś na kształt tęsknoty.
- Kiedyś opowiem… - zaczęła wymijająco – kiedy nasze drogi znów się zejdą.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinmar von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 63

Doświadczenie : 54

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Pon 25 Mar - 21:39

Elfka jak zwykle wiedziała lepiej od niego. Całe szczęście, Reinmar nie wykłócał się o takie drobnostki. Inaczej ta rozmowa mogłaby ciągnąć się godzinami. Albo zakończyć przy użyciu mieczy, łuków, kłów i pazurów.
Elfka najwyraźniej nie chciała mówić o swojej przeszłości.
- Jeśli los tak zadecyduje - powiedział, przypominając sobie wcześniejszą rozmowę. Coś na kształt uśmiechu przebiegło po jego twarzy.
Znów dorzucił do ognia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Pon 25 Mar - 21:51

- Losowi zawsze można pomóc – rzuciła instynktownie, nie zastanawiając się nawet nad odpowiedzią. Dopiero po wypowiedzeniu tych słów, przeanalizowała ich treść i wzruszyła w duchu ramionami. Na żywo wolała nie próbować, czując jakby plecy miały jej się odłączyć od reszty ciała. Sumą sum, właściwie czemu mieliby się jeszcze nie spotkać? Najlepiej jeszcze na przyjacielskim gruncie. Lore’lhin należała raczej do tych, którzy na siłę nie szukali sobie wrogów, choć czasami zdawała się ich do siebie przyciągać niewiadomą siłą.
- Drewno się kończy – zauważyła patrząc na posadzkę i westchnęła ciężko, jednak zmuszona, podnosząc się do pionu. Ruszyła w kąt izby po kolejny stosik drewienek, przykucając żeby nie musieć się schylać. Zaraz potem, rzuciła bezceremonialnie drewno, na miejsce na ziemi, obok Reinmara. Nie było w tym złośliwości. Zwykłe zmęczenie, bo zaraz potem zsunęła się ponownie na ziemię.
- Należałoby odpocząć. Jutro i Ciebie i mnie czeka długa przeprawa. Mnie może dłuższa niż Twoja. Wezmę pierwszą wartę, gdyby coś miało nas w nocy zaskoczyć. Po Twoim czuwaniu się rozdzielimy i być może więcej nie będę Cię niepokoić.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reinmar von Bielau
avatar
Człowiek
Profesja : Wojownik
Liczba postów : 63

Doświadczenie : 54

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Pon 25 Mar - 21:59

Reinmar kiwnął głową. Nie zastanawiał się nad słowami Lore'lhin. Mimo to, choć nie potrafił tego wytłumaczyć, czuł w kościach, że nie jest to ich ostatnie spotkanie.
Dorzucił jeszcze do ognia, po czym, doczłapał się do podniszczonego siennika. Widać było, że chodzenie sprawia mu trudność.
- Zawsze możesz skorzystać z proponowanej wcześniej gościnności, jasnowłosa - powiedział, siadając na brzegu siennika. Przez chwilę spoglądał jeszcze na elfkę, po czym poprawił płaszcz i położył się na niewygodnym posłaniu. Zamknął oczy, starając się odgonić od siebie wszelkie myśli. Choć był zmęczony, nie zasypiał. Bolała go noga. Bolały go mięśnie. Nie to jednak było powodem unikającego go snu.
Miecz w dalszym ciągu leżał na stole. Jak rozsądnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lorë'Lhin
avatar
Elf
Profesja : Łowca
Liczba postów : 74

Doświadczenie : 67

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   Pon 25 Mar - 22:07

- Pomyślę nad tym – rzuciła krótko w odpowiedzi i w czasie kiedy on doczłapał się do siennika, ona wstała, przekierowując swoje kroki na siedzisko, gdzie zostawiła swój płaszcz. Przeklinając się w myślach za ten nieco nieprzemyślany ruch, stanęła obok mebla z konkretnym zamiarem. Korzystając z okazji, że Reinmar dopiero szykował się do snu, przesunęła swój mały „tron” w stronę kominka, robiąc przy tym dużo hałasu. Po tych gimnastykach zgarnęła z ziemi swój kołczan i usadowiła się na twardym siedzisku, zajmując ręce naprawą paska, zerwanego przez wilka. O ile w ogóle nadało się go jeszcze naprawić.
- Quel Kaima [tłum. śpij dobrze] – przypomniało jej się, kiedy jej wzrok padł na mężczyznę.

∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴

Windą do piekła zjechać na sam dół, schodami do nieba się wspiąć.
∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴∴
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata nad brzegiem rzeki   

Powrót do góry Go down
 

Opuszczona chata nad brzegiem rzeki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Ujście rzeki
» Opuszczona Kapliczka
» Opuszczona stacja kolejowa
» Opuszczona radziecka baza
» Prawy brzeg rzeki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elion  :: Lorelden :: Las Iglasty Volden-