IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Świątynia Neque

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Świątynia Neque   Nie 21 Kwi - 20:14

Że co? Zmarszczyła brwi, robiąc dość zdziwioną minę. Jak to - wepchnąć go? Aż podskoczyła, gdy zaraz potem zmienił zdanie i złapał ja za ramiona. Serce zaczęło jej bić szybciej, ale po chwili się uspokoiła. W świątyni nic przecież nie mogło jej grozić. Na pewno nie!
- Em... - mruknęła w pierwszej chwili. Zastanawiała się przez kilka senkund. - No, mamy kilka pustych sal, może tak być?
Spytała, ale nie czekając na odpowiedź spróbowała się wyswobodzić z jego uścisku i skierować wgląb korytarza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lancelot Vance
avatar
Człowiek
Profesja : Ogólna
Liczba postów : 19

Doświadczenie : 24

PisanieTemat: Re: Świątynia Neque   Nie 21 Kwi - 20:43

Puste sale? Wzruszył ramionami i pokiwał głowa.
- Czemu nie...
Lance puścił ją bez słowa pretensji i ruszył za nią korytarzem, starając się zapamiętać, w której sali leżał jego ojciec. Szybko jednak zgubił rachubę. Po prostu szedł za nią, powiewając peleryną. Rozglądał się wokół, ciesząc się poniekąd, że może czymś odwrócić swe myśli. Przynajmniej na chwilę.
Skręcił za Lilianą do jednej z pustych sali, a na widok pustych ścian wygiął wargi w uśmiechu. Zagwizdał, zastanawiając się, czy echo odbije jego głos. Niestety odrobinę przeliczył się co do efektu.
- No dobra, kapłanko, znasz mojego ojca - stwierdził, nie zapytał. - Znasz go dobrze?
Cokolwiek miało na celu to dochodzenie Lance nie sprawiał wrażenia jakby zamierzał zdradzić jej go, zanim zapozna się z faktami. Ale może to mylne wrażenie? Może zwyczajnie nie przemyślał jak wyłoży jej tę kwestię i zabrał się do niej "od tyłu"?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Świątynia Neque   Pon 22 Kwi - 8:36

Sala była pusta pod względem pacjentów, bo poza tym stało w niej kilka łóżek. Liliana znów splotła palce i zmarszczyła nieznacznie brwi na te pytania.
- Emm - mruknęła znowu elokwentnie - Zajmuję się wszystkimi pacjentami po trochu, zależy kogo akurat mi przydzielą... Miałam okazję porozmawiać z nim kilka razy, ale... nie, niezbyt go znam - wytłumaczyła, zerkając na Lancelota z obawą.
Zupełnie nie rozumiała, czego mógł od niej chcieć. I jaki to miało związek z jego ojcem, albo jaki ona mogła mieć z tym związek. Ona tylko przekazała wiadomość!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lancelot Vance
avatar
Człowiek
Profesja : Ogólna
Liczba postów : 19

Doświadczenie : 24

PisanieTemat: Re: Świątynia Neque   Pon 22 Kwi - 13:36

Zaklął cicho pod nosem. No trudno, będzie musiała improwizować, a on mieć nadzieję, że reakcje jego ojca będą podobne.
- Ale trochę go znasz? - drążył, wbijając w nią przenikliwy wzrok. - Na tyle, by wczuć się w jego osobę i udzielić mi szczerych odpowiedzi?
Liliana chyba mogła już domyślać się jakiego rodzaju pomocy potrzebował od niej Lance.
- Więc pomożesz mi kapłanko? - upewnił się jeszcze raz, a zaraz potem pchnął drzwi do sali(o ile jakieś były) i chwytając Lilianę od tyłu za ramię, popchnął ją delikatnie w stronę jednego z łóżek. - No to kładź się!
Zaciągnął ją do pustego pomieszczenia na uboczu, a teraz każe jej ładować się do łóżka. Lance nawet nie zdawał sobie sprawy jak dramatycznie ta sytuacja mogła rysować się w oczach postronnego obserwatora, czy nawet samej Liliany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Świątynia Neque   Pon 22 Kwi - 13:48

- Omm - jęknęła trochę bardziej spanikowana, niż wcześniej. Na bogów, czego on od niej chciał? - Nie wiem, panie...
Z nerwów nie była w stanie zwracać się do niego po imieniu. Zacisnęła palce na materiale szaty i z trwogą spojrzała, jak mężczyzna zamyka drzwi, a potem, och, zbliża się do niej! Obdarzyła go sarnim spojrzeniem, a na ustach miała już modlitwę o opiekę Neque, gdyby jej żywot miał się za chwilę zakończyć.
Pchnięta na łóżko skuliła się i uniosła ręce przy klatce piersiowej w obronnym geście.
- Czego pan chce - wyszeptała, nie będąc nawet w stanie nadać zdaniu formy pytającej.
Dlaczego była taka przestraszona? Gdyby zachowała jasność umysłu, dojrzałaby drugie dno tego zachowania, które wcale nie musiało być złe. Mogłaby spokojnie przekalkulować, czego oczekiwał Lance. No, nistety, nie była w stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lancelot Vance
avatar
Człowiek
Profesja : Ogólna
Liczba postów : 19

Doświadczenie : 24

PisanieTemat: Re: Świątynia Neque   Pon 22 Kwi - 14:14

Nie zważając na strach, który wręcz bił Lilianie z oczu, Vance rozejrzał się po sali i przyciągnął jedno z krzeseł do łóżka, na które pchnął wcześniej dziewczynę.
- Miałaś mi mówić Lance, kapłanko - upomniał ją, spoglądając na nią gniewnie.
Sam zaczął denerwować się przed tym co miało nastać za chwilę. A co najgorsze zdawał sobie z tego sprawę. Świadomość, że nie umie powstrzymać nerwów wcale go nie uspokajała. Zaczął nagle trząść portkami? Na Neque, jakby go strach przed tą małą obleciał!
Wyszarpał spod kapłanki nakrycie łoża i narzucił na nią niedbale. Gdyby zdawał sobie sprawę o jakie emocje przyprawia ją jego zachowanie może... Nie, chyba mimo wszystko mało by go to obeszło.
Zajął miejsce na krześle przed nią i wbił w nią wzrok.
- Zamknij oczy, kapłanko - mruknął. - I nie patrz tak na mnie, przecież cię nie zabiję - dodał, jakoś tak odruchowo sięgając ku biodru, gdzie przypięty miał sztylet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Świątynia Neque   Pon 22 Kwi - 14:26

- Przepraszam, Lance - powiedziała cicho, uznając, że najlepiej będzie zachować spokój (haha) i go nie denerwować. Bo czuła, że mężczyzna jest zdenerwowany, ale nie wiedziała, czy na nią, czy na coś innego.
Przygryzła usta i na moment zacisnęła powieki, kiedy sięgał ku łózku, a potem okrył ją materiałem. Otworzyła za chwilę oczy, ale wtedy właśnie kazał jej je zamknąć. Wypuściła ze świstem powietrze, ale zrobiła jak chciał. Choć przedtem jej uwadze nie umknął charakterystyczny gest, który wykonał.
Wdech, wydech.
- I co teraz? - odważyła się spytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lancelot Vance
avatar
Człowiek
Profesja : Ogólna
Liczba postów : 19

Doświadczenie : 24

PisanieTemat: Re: Świątynia Neque   Pon 22 Kwi - 14:57

Wywrócił zniecierpliwiony oczami
- Nie przepraszaj - warknął. Niech tylko przestanie go panem nazywać. Co z niego za pan? Panem to on był co najwyżej butelki rumu, która niedawno zmieniła właściciela. Mówiąc dokładniej po tym jak buchnął ją karczmarzowi, ale to już mniej istotne.
Oparł łokcie o krawędź łóżka na chwilę ukrył twarz dłoniach. Musiał się skupić.
- Bądź cicho, kapłanko - odparł, opuszczając na chwilę dłonie. Objął spojrzeniem zakrytą częściowo kocem sylwetkę dziewczyny. Wyglądała tak niewinnie i bezbronnie. Ale nie na niej miał się koncentrować, a na swoim - powiedzmy - problemie. Zamknął więc oczy, ponownie opierając głowę na wspartych o łoże dłoniach. Westchnął cicho i ujął dłoń dziewczyny.
- Muszę ci coś wyznać... - zaczął dziwnie zmienionym głosem. Na dłuższą chwilę zapadła cisza. - Zawsze cię kochałem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Świątynia Neque   Pon 22 Kwi - 15:23

Liliana teraz już całkiem zasznurowała usta. Nie nazywać go panem, nie przepraszać, nic nie mówić! Na bogów, co za dziwny człowiek! A gdy potem, niespodziewanie, ujął jej dłoń i powiedział... własnie to! To aż jej serce stanęło. A potem zaczęło bić jeszcze szybciej i głośniej, niż dotychczas.
Neque, cżó to wszystko miało znaczyć? Przecież ona nawet go nie znała!
Dopiero po chwili coś zaczęło jej (w końcu!) świtać.
Nie chodziło wcale o nią. Chodziło o jego ojca.
Kapłanka odetchnęła nieco spokojniej i cierpliwie czekała, co nastąpi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lancelot Vance
avatar
Człowiek
Profesja : Ogólna
Liczba postów : 19

Doświadczenie : 24

PisanieTemat: Re: Świątynia Neque   Pon 22 Kwi - 19:31

Podczas gdy ona milczała, Lance układał sobie w głowie całą przemowę. Choć może nie do końca przemowę co hasła, na których opierałby swoje słowa. Szybko jednak zrozumiał, że zaczynając w ten sposób trudno będzie mu kontynuować. Zresztą chyba nie powinien mówić tego ojcu.
Uderzył otwartą dłonią w łóżko.
- Nie, muszę zacząć inaczej - uznał po chwili milczenia.
- Ojcze - podjął, ponownie ściskając dłoń Liliany. - Posłałeś po mnie i oto zjawiłem się... - urwał. Po chwili potrząsnął dłonią Liliany jakby chciał zachęcić ją do powiedzenia czegoś, jakby w imieniu jego ojca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Świątynia Neque   Pon 22 Kwi - 20:35

Liliana wstrzymywała oddech. Drgnęła, wystraszona, gdy uderzył o materac. Popatrzyła na niego i zastanowiła się, co mógłby odpowiedzieć jego ojciec. Naprawdę nie wiedziała, rozmawiała z nim jak z pacjentem, nic intymnego nigdy nie wypływało...
- Cieszę się, że uszanowałeś moją ostatnią wolę, Lance - powiedziała cicho. Milczała chwilę. - Mój czas się kończy i to, czego pragnąłem, to zobaczyć cię jeszcze, nim odejdę.
Kapłanka spojrzała przelotnie na mężczyznę. Nie była pewna, czy to tego oczekiwał. Nawet jeśli nie, przynajmniej sie starała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lancelot Vance
avatar
Człowiek
Profesja : Ogólna
Liczba postów : 19

Doświadczenie : 24

PisanieTemat: Re: Świątynia Neque   Wto 23 Kwi - 13:47

Lance sam właściwie nie wiedział czego oczekiwać. Dlatego też nie bardzo umiał przygotować się do tej rozmowy w samotności. Potrzebował kogoś spoza kręgu znajomych. Kogoś do kogo mógłby zwrócić się o pomoc nie czując później wstydu. A że nawinęła się Liliana to padło na nią.
Drgnął jednak słysząc jej cienki głosik. W porównaniu do mocnego barytonu ojca, do którego przywykł głos Liliany wydał mu się taki... niewyraźny. Nie spodziewał się jednak, by ojciec podobnie brzmiący głos miał w chorobie, więc może to i lepiej, że to z delikatnym sopranem Liliany przeżył pierwszy wstrząs.
- Pragniesz się więc pożegnać... - stwierdził cicho, po czym odetchnął nieco głębiej. - Wiem, że cię zawiodłem ojcze. Opuściłem cię w chwili gdy liczyłeś na mnie najbardziej... - wbrew pozorom te słowa wcale nie płynęły z serca. Lance nigdy nie żałował swojej decyzji. Nie czuł się jej nawet winny, a w słuszności swego działania utwierdzał się z każdym kolejnym wyrzutem jaki robił mu ojciec. Tak, słowa jego ojca brzmiały zwykle bardzo podobnie do tego, co powiedział teraz. Lance instynktownie uznał, że stary Vance przed śmiercią pragnąłby usłyszeć słowa skruchy z ust syna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Świątynia Neque   Wto 23 Kwi - 13:57

Młoda kapłanka słuchała z zapartym tchem. Przykro jej się robiło, bo choć nie znała Lance'a ani jego ojca, choć tego drugiego przynajmniej pielęgnowała, to sytuacja wydała jej się bardzo poruszająca. Poczuła, jak do oczu wzbierają łzy, ale miała je zamknięte, więc powinny się w nich zatrzymać.
Co takiego mogło się stać między nimi, zastanawiała się.
- Wybaczam ci. Wiedz, że ci wybaczam, byś nie żył w poczuciu winy po moim odejściu - Liliana odpowiedziała cicho, niczym natchniona. Nie wiedziała, czy tak odpowiedziałby jego ojciec. Podejrzewała jednak, że to było coś, co chciałby usłyszeć Lancelot. Poza tym, przemawiała przez nią jej wiara i nauki kapłańskie, i dobro które w sobie nosiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lancelot Vance
avatar
Człowiek
Profesja : Ogólna
Liczba postów : 19

Doświadczenie : 24

PisanieTemat: Re: Świątynia Neque   Wto 23 Kwi - 14:09

Gdyby wiedziała jak sytuacja wyglądała w rzeczywistości zapewne mniej współczułaby Lance'owi, spoglądając z jeszcze większą troską na jego ojca. Jakby na to nie patrzeć to on był wyrodnym synem, który nawet po upływie tak wielu lat nie dostrzegał, ani nie potrafił tego przyznać. A przynajmniej nie szczerze.
- Dziękuję - zachrypiał. - Dziękuję, ojcze - po tych słowach odchylił się do tyłu, dopóki placami nie wsparł się o oparcie krzesła.
Przez chwilę siedział tak w ciszy, spoglądając na Lilianę. Pomyślał, że wygląda jak zaklęta. Gdzieś kiedyś słyszał legendę o księżniczce zaklętej w wiecznym śnie, a obudzić mógł ją tylko pocałunek prawdziwej miłości. Niestety książę nigdy się nie zjawił, a zaklęta spróchniała ze starości. No cóż, to zakończenie akurat trochę zniesmaczyło mu wizję zaklętej Liliany.
- Możesz już otworzyć oczy, kapłanko - zwrócił się do niej wciąż zachrypniętym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liliana Bonett
avatar
Człowiek
Profesja : Mag
Liczba postów : 79

Doświadczenie : 34

PisanieTemat: Re: Świątynia Neque   Wto 23 Kwi - 14:27

Czekała w ciszy. Gdy w końcu mężczyzna odezwał się do niej, nie do postaci, którą na moment sie stała, uniosła powieki i po chwili wahania usiadła na łóżku. Wpatrywała się w Lancelota, zastanawiając się, czy ta gra została już zakończona, czy też ma zrobić dla niego coś jeszcze.
- Czy to wszystko? Czy teraz pójdzie pan porozmawiać... z ojcem? - spytała niepewnie, bojąc się trochę jego gniewu.
Dziwne to było doświadczenie, ale... Później na pewno uzna, że dziwne w pozytywnym znaczeniu. Dość niezwykłe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lancelot Vance
avatar
Człowiek
Profesja : Ogólna
Liczba postów : 19

Doświadczenie : 24

PisanieTemat: Re: Świątynia Neque   Wto 23 Kwi - 14:42

Skinął głową. Potem zawahał jednak odpowiedział kolejnym skinieniem głowy. Teraz mógł porozmawiać z ojcem, mając przynajmniej poczucie, że choć odrobinę przygotował się na to, co czeka go, gdy stanie z ojcem twarzą w twarz.
- Dziękuję... Liliano - powiedział, tym razem jednak zwracając się jasno do niej, nie do roli ojca, którą grała.
Odchrząknął i podniósł się gwałtownie z krzesła. Dziwnie czuł się w tej świątyni. Nagle zapragnął mieć to spotkanie jak najszybciej za sobą, by czym prędzej wrócić na wybrzeże, albo najlepiej od razu na wyspę do kufla piwa.
- Trzymaj się, kapłanko. Niech ci Neque będzie łaskawa - zasalutował jej, po czym obrócił się na pięcie i opuścił salę.
Zapewne udał się do ojca i nie wątpię, że próba z Lilianą niezwykle pomogła mu w rzeczywistej rozmowie. A potem opuścił świątynię, by pożegnać wreszcie chłodne Lorelden i wrócić do swego pirackiego życia na statku.
[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Świątynia Neque   

Powrót do góry Go down
 

Świątynia Neque

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Świątynia centralna
» Świątynia Szatana [Podziemia]
» Egipt - tajemnicza świątynia pewnego mutanta.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Elion  :: Lorelden :: Miasto Yarberg-